Rozdział 16
Impreza minęła raczej normalnie, czyli pijani piłkarze robiący dziwne rzeczy i ich partnerki lub przyjaciele próbujący zaciągnąć ich do domu. Jess miała podobny problem z Łukaszem, chłopak był tak szczęśliwy z powodu wygranej, dziecka czy też zaręczyn, że nie miał najmniejszej ochoty wracać do domu. Dziewczyna zaczęła go sznatażować, że jeżeli nie wróci z nią do domu, ona wróci do Dortmundu i nigdy przenigdy nie ujrzy już jej ani dziecka. Ten szantaż jakimś cudem poskutkował, Łukasz wsiadł z Jess do samochudu i tylko trochę mamrotał, żeby go nie zostawiała, bo on ją kocha. Dla Jessicy było to takie słodkie. Po powrocie do domu dziewczyna próbowała przytargać go do łóżka, co nie szło jej łatwo ale się udało. Postanowiła, że zdejmie mu tylko buty. Sama nie miała ochoty kłaść się spać, więc poszła na dół do kuchni i zrobiła sobie herbatę, nie kawę. Nigdy nie lubiła kawy, jak piła to tylko z przymusu. Gdy wrócili było około 1 w nocy, teraz jest już 6 nad ranem. Jessica poczuła wibracje telefonu, wyświetlał się niemiecki numer :
- Halo ?
- Witam, czy rozmawiam z panią Jessicą ... Haas ? - mówił ciężki, męski głos po niemiecku
- Tak to ja. O co chodzi ?
- Pani rodzice oraz brat i jego żona znajdują się w szpitalu, mieli wypadek. Jak się dowiedzieliśmy pani brat ma syna, w czasie tragedi nie było go tam i najprawdopodobniej znajduje się u ciotki Sary Schieber. Prosimy o niezwłoczny przyjazd.
- Dobrze, tylko poproszę adres. Dzisiaj wieczorem lub najpóżniej jutro będę w Dortmundzie.
Jessica szybko zapisała adres. Sprawdziła gdzie znajduje się szpital, znajdował się kilka ulic od ich domu w Dortmundzie. Była 7. rano. Jess pobiegła do sypialni i budził Łukasza, była rozstrzęsiona. Nie wiedziała co robić, więc skłoniła się do ostatecznej czynności. Strzeliła Lukaszowi z liścia w policzek. Ten wystrzelił jak z procy. Jessica próbowała zachować spokój i nie wybuchnąć :
- Teoś, rezerwuję bilet na dzisiaj do Dortmundu - oznajmiła
- Co ? Po co ? Zostawiasz mnie ? Przecież było już dobrze, Jess dlaczego ?
- Jak chcesz możesz lecieć ze mną, i się uspokój. Wrócę tutaj, napewno.
- Okeej, to teraz już nic nie rozumiem. Jeśli wszystko jest dobrze, to po co wyjeżdżasz ?
- Moi rodzice, Filip i Amanda mieli wypadek - łza popłynęła jej z oka
- A Kubuś ?
- Jest u cioci Sary, i właśnie lecę tam by się dowiedzieć o co chodzi i zabrać na razie Kubę stamtąd.
- Dobra, rezerwuj bilety. Jeszcze dziś tam lecimy i Kuba zostanie u nas tyle ile będzie potrzeba. Ale pamiętaj musimy jutro wrócić - przytulił ją
- Rozumiem, dziękuję Ci - pocałowała go
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, ma nadzieję, że daję Ci tego dość powodów? - zapytała ze śmiechem
- No czy ja wiem - uśmiechnął się
- Ej, zaciągnęłam Cię wczoraj do domu, ciesz się, że nie zostawiłam Cię tam - skierowała się po laptopa - główka boli ? - zapytała z ironią
- A powiem Ci, że nie bardzo - pomasował sobie skroń - i co znalazłaś ?
- Tak, pierwszy lot jest za 2 godziny a następny za 4. Który ?
- Ten pierwszy, zdążymy. A tak odchodząc od tematu, jak się czuje moje dzieciąteczko - przystawił ucho do brzucha Jessicy
- To 2 miesiąc, tam nic jeszcze nie słychać - pogłaskała go
- Tak ? Bo ja tam słyszę : ' Tatuś, będę miał najlepszego tatę na świecie no i oczywiścię mamę ' - pocałował ją w brzuch
- Głupek - zaśmiała się
- A no co, taka prawda - Jessica wstała i zaczęła się pakować - Kotuś, nie bierz za dużo rzeczy to tylko 1 dzień
- Tak, wiem . Nie zapomniałam - zadzwonił telefon Jessicy - Kto to ?
- Nie wiem, masz zapisane tylko serduszko i uśmieszek.
- Filip, jak ? - odebrała - Halo ?
- Jessica, masz zamiar lecieć do Dortmundu ?
- Tak, za 2 godziny mam samolot.
- Nic się poważnego nie stało, rodzicom nic nie jest mają tylko lekkie zadrapania. Gorzej jest z Amandą, jest w śpiączce i nic nie wiadomo - słychać było, że płacze
- Filip ...
- Nie przyjeżdżaj do szpitala, zabierz tylko Kubusia do Polski i nic mu nie mów. Powiedz tylko, że wyjechaliśmy i niedługo wrócimy, dobrze ?
- Tak, rozumiem. Weźmiemy tylko jego rzeczy i paszport z waszego domu i wracamy jak najszybciej do Poznania.
- Dziękuję Ci bardzo, niedługo zadzwonię.
- Cześć.
Zdziwienie ogarnęło Jessicę, pakowałą się w ciszy i myślała dlaczego nie chce żeby przyjeżdżała do szpitala, on był tym starszym i tym bardziej doświadczonym życiowo, więc wolała się go słuchać. Łukasz poszedł do łazienki, więc Jess myślała nad tą całą sprawą. Przypomniała jej się jeszcze jedna bardzo ale to bardzo ważna rzecz a raczej człowiek - Lenka !
- Łukasz, zapomnieliśmy jeszcze o jednym znaczy się o jednej
- Mianowicie ?
- A, Lenka ? Moja siostra 2 lata, około 80 cm wzrostu, blondynka. Kojarzysz może ?
- Uspokój się, kojarzę. I co ? Ją też bierzemy tutaj ?
- Wypadałoby, ale ja nie wiem nawet gdzie ona jest. Ale jeśli to problem to ciocia Sara może się nią zajmie - spuściła wzrok
- Jess, wies zto tak jakby moja szwagierka - uśmiechnął się - poradzimy sobie - przytulił ją
- Teoś, dalej za godzinę mamy samolot a ty jeszcze w rozsypce.
- Ja ? Chyba ty - zaczął ją łaskotać i całować
- Ja jestem już gotowa - uśmiechnęła się i wyrwała z jego uścisku
* Na lotnisku
- Co jest? Już powinniśmy siedzieć w środku i lecieć do Dortmundu, a nie kurde - Łukasz był wściekły
- Kochanieee, uspokój się. o, słyszysz już zaraz polecimy - pocałowała go w policzek,chwyciłą ze rękę i pociągnęła za sobą
Z głośników wydobył się komunikat oznajmiający, że samolot do Dortmundu zaraz wystartuje,więc para udała się w stronę samolotu. Po 10 minutach siedzieli już w samolocie. Jess oparła się o Łukasza na co on odpowiedział uśmiechem i pocałował ją w czoło. Dziewczyna zasnęła a Teo wpatrywał się w nią. Lotr nie trwał zbyt długo. Gdy stewardessa oznajmiła by zapiąć pasy, Łukasz budził Jess co wychodziło mu średnio. Nie wiedział co robić, więc krzyknął :
- Patrz, Reus !
- Marco, po co on tu ? znowu będzie mnie męczył - powiedział zaspana
- Jess, znasz go ?
- Tak, i to bardzo dobrze - uśmiechnęła się
- Sugerujesz coś ?
- Przyjaźń ? A ty tylko o jednym - westchnęła
Wysiedli z samolotu, i poszli po walizkę. Stwierdzili, że jeśli mają tu zostać tylko do jutra to wystarczy im jedna walizka. Jess na początku była oporna, ale w końcu się zgodziła. Chcieli zamówić taksówkę, ale gdy zobaczyli kto czeka na nich, zrezygnowali. A był to ...
_________________________________________________________________________________
Borussia rozgromiła Real doszczętnie :p Lewandowski 4 gole ? Nie mogłam uwierzyć. A w poniedziałek gra LECH ! Lov.
- Łukasz, zapomnieliśmy jeszcze o jednym znaczy się o jednej
- Mianowicie ?
- A, Lenka ? Moja siostra 2 lata, około 80 cm wzrostu, blondynka. Kojarzysz może ?
- Uspokój się, kojarzę. I co ? Ją też bierzemy tutaj ?
- Wypadałoby, ale ja nie wiem nawet gdzie ona jest. Ale jeśli to problem to ciocia Sara może się nią zajmie - spuściła wzrok
- Jess, wies zto tak jakby moja szwagierka - uśmiechnął się - poradzimy sobie - przytulił ją
- Teoś, dalej za godzinę mamy samolot a ty jeszcze w rozsypce.
- Ja ? Chyba ty - zaczął ją łaskotać i całować
- Ja jestem już gotowa - uśmiechnęła się i wyrwała z jego uścisku
* Na lotnisku
- Co jest? Już powinniśmy siedzieć w środku i lecieć do Dortmundu, a nie kurde - Łukasz był wściekły
- Kochanieee, uspokój się. o, słyszysz już zaraz polecimy - pocałowała go w policzek,chwyciłą ze rękę i pociągnęła za sobą
Z głośników wydobył się komunikat oznajmiający, że samolot do Dortmundu zaraz wystartuje,więc para udała się w stronę samolotu. Po 10 minutach siedzieli już w samolocie. Jess oparła się o Łukasza na co on odpowiedział uśmiechem i pocałował ją w czoło. Dziewczyna zasnęła a Teo wpatrywał się w nią. Lotr nie trwał zbyt długo. Gdy stewardessa oznajmiła by zapiąć pasy, Łukasz budził Jess co wychodziło mu średnio. Nie wiedział co robić, więc krzyknął :
- Patrz, Reus !
- Marco, po co on tu ? znowu będzie mnie męczył - powiedział zaspana
- Jess, znasz go ?
- Tak, i to bardzo dobrze - uśmiechnęła się
- Sugerujesz coś ?
- Przyjaźń ? A ty tylko o jednym - westchnęła
Wysiedli z samolotu, i poszli po walizkę. Stwierdzili, że jeśli mają tu zostać tylko do jutra to wystarczy im jedna walizka. Jess na początku była oporna, ale w końcu się zgodziła. Chcieli zamówić taksówkę, ale gdy zobaczyli kto czeka na nich, zrezygnowali. A był to ...
_________________________________________________________________________________
Borussia rozgromiła Real doszczętnie :p Lewandowski 4 gole ? Nie mogłam uwierzyć. A w poniedziałek gra LECH ! Lov.
![]() |
Uwielbiam patrzeć na cieszących się piłkarzy XD |

Świetny,czekam na kolejny
OdpowiedzUsuń