wtorek, 9 kwietnia 2013

Tragedia

Rozdział 9

2 dni później ...
*Jessica
Filip jeszcze nie wyjechał, pewnie pokłócił się znowu z Amandą. Dzisiaj mieliśmy jechać po resztę moich rzeczy. Ja mam przecież jeszcze psy ! Nic nie powiedziałam Łukaszowi :
- Łukasz! Łukasz! No obudź się - krzyczała
- Kobieto, uspokój się. Jest dopiero - spojrzał na telefon - 7.17.
- No ale ja zapomniałam - powiedziała smutno - no nie powiedziałam Ci.
- Co jest ?! - krzyknął - nie, nie mów mi, że ...
- Kurde, ja mam 2 psy w domu i no wiesz co ... - uśmiechnęła się do Niego słodko i przybliżyła twarz do jego twarzy tak, że stykali się nosami
- Nie są groźne ? I niebezpieczne dla mnie ? - spytał
- Będą Cię kochać jak ich pani - przejechała po jego włosach
- Mmmmm - pocałował ją 
- Oczywiście, całować Cię nie będą - zaśmiała się 
- Mam nadzieję - przytulił ją
- Kto to ? - Jess usłyszała dzwonek swojego telefonu
- Odbieeeeerzesz ? - ziewnął Teo
- Tak, Halo ?
- Jessuś, pamiętaj o mnie.
- Co, jak ? No co ?
- Pamiętaj po prostu.
Jessica słyszała w telefonie jakby znany jej już męski głos, czuła w tym głosie ból, rozpacz. Chyba domyślała się kto to mógł być. Szybko wstała, ubierała się w byle co i dobudzała Łukasza :
- Łukasz wstawaj ! Musisz mnie zawieźć do Kamińskiego ! Wstawaj ! On może sobie coś zrobić - płakała
- Kurwa , najpierw nęka Ciebie teraz próbuje się zabić, nie rozumiem. - Teo ubierał się najszybciej jak mógł
- Proszę Cię, szybciej ! - płakała - Nie chcę go mieć na sumieniu !
Po 2 minutach siedzieli już w samochodzie i jechali do domu Marcina. Łukasz próbował uspokoić Jess. Ale nie dawał rady. Dziewczyna płakała i płakała. Po 10 minutach byli już w domu Kamińskiego.
- Marcin ! Marcin ! - wołali naprzemiennie
- Łukasz, gdzie jest łazienka ?
- Chodź szybko - złapał ją za rękę i pociągnął na górę
- Kurwa, Marcin co Ty robisz ? - krzyknął Łukasz gdy tylko zobaczył Kamińskiego
- Nic..c...c . - odpowiedział połykając kolejną tabletkę i popijając wódką
- Wypluj ! - podeszła do Niego Jessica
- Zostaniesz ze mną ? - spytał Marcin wypluwając tabletki
- No dobrze, ale Łukasz też zostaje - spojrzała na Łukasza który najwyraźniej nie był zadowolony
Przez pół dnia rozmawiali dlaczego Marcin chciał to zrobić. Na początku Jessica wszystko rozumiała. w końcu nie wytrzymała i wybiegła z domu. Nie mogła znieść tej myśli, że to jej podobieństwo do pewnej osoby mogło kogoś zabić. Nienawidziła się za to. Po chwili zbiegł do niej Teo. Bardzo mocno ją przytulił. Jess poczuła się bezpieczna, w końcu bezpieczna.
- Jessi,  nie przejmuj się. Kocham Cię i to się liczy.
- A jego życie się nie liczy ? Nie chcę go mieć na sumieniu. - próbowała się wyrwać z jego objęć
- Dobrze, spokojnie. Już wszystko będzie dobrze. On już wszystko rozumie. Nie bój się.
- Ale będziesz przy mnie ? - spojrzała na Niego ze zmartwieniem.
- Tak, będę . Już zawsze będę.
Trwali tak przez chwilę w tym uścisku aż Jessica go puściła i chciała jechać do domu. Łukasz poszedł do Marcina i mu wytłumaczył i zadzwonił po jego kuzynkę żeby go pilnowała. Resztę dnia Jess i Teo spędzili w domu. Jessica była lekko załamana, nie reagowała na żadne słowa. Siedziała tylko pod kocem na kanapie i wpatrzona była w wyłączony telewizor. Piła tylko herbatę, tylko do tego udało ją się zmusić Łukaszowi. O 22. Teo zaniósł ją do sypialni a sam delikatnie położył się obok niej. Dziewczyna czując jego zapach mocno się w Niego wtuliła i zapadła w głęboki sen. Aż w nocy się obudziła ...



_________________________________________________________________________________

Taki lekko tragedyczny ;) Lov.

2 komentarze: