środa, 3 kwietnia 2013

Trening i inne..

Rozdział 5

* Łukasz i Jessica
Wsiedli do samochodu i ruszyli do domu Łukasza. W samochodzie pachniało Nim , jego perfumami. Jessica nie wiedziała dlaczego ale ten zapach ją odurzał. Założyła słuchawki, włączyła Mp4 i słuchała muzyki przy czym uśmiechała się tak bardzo, że to aż zdziwiło Łukasza. Łukasz był skupiony na drodze, ale co jakiś czas na nią spoglądał. Gdy ich oczy się spotykały oboje wybuchali śmiechem.
- Czego słuchasz ?
- Co ? Mówiłeś coś ? - wyjęła słuchawki z uszu
- Tak, mówiłem . Pytałem się czego słuchasz - nie odrywał oczu od drogi
- Chyba nie bardzo Cię to zainteresuje.
- Skąd wiesz, mnie interesuje wszystko co związane z Tobą - uśmiechnął się
- Znalazłam jakąś taką piosenkę, i teraz nie mogę się od niej oderwać - włożyła mu słuchawkę do ucha
- To nie dla mnie, ale może być. Jaki tytuł ?
- ' Laleczka z saskiej porcelany ' Mi się tam podoba.
- Puść coś innego, dawaj następną piosenkę.
- No już - przewinęła i spojrzała na jego minę, był lekko oszołomiony
- Boże Jedyny, dziewczyno czego Ty słuchasz ?
- Polski rap , piękne słowa - zaśmiała się
- Tak w szczególności w tej piosence - uśmiechnął się

         *

* Kuba
- Co się z Tą dziewczyną dzieje, zostawiła mnie na tej imprezie. Choć nie powiem nie było źle. A teraz nie daje znaku życia. Może ten koleś z którym wychodziła coś jej zrobił ? Nie nie chcę nawet tak myśleć. Jest dla mnie jak siostra nie wybaczyłbym sobie jakby jej się coś stało. Zabiłbym się, niee , jej brat zrobiłby to za mnie. Nie wytrzymam jadę do niej - Kuba rozmawiał sam ze sobą

Wszedł do jej domu, drzwi były otwarte. Przywitał go piskliwy głosik :
- Psieplasiam, ale to łatnie tak siamemu wchocić do nie śwojego tomku - powiedział mały
- Kuuubuś ! - zawołał męski głos z góry
- Tak ? - odpowiedzieli oboje ( mały i duży Kuba :] )
- Witam Cię Jakubie - powiedział Filip schodząc na dół
- O, cześć. Nie wiedziałem, że przyjechaliście.
- No tak , nie planowaliśmy tego . A jeśli chodzi o Jess ...
- No właśnie gdzie ona jest , martwię się o nią .
- Jest 9, więc będzie już na stadionie.
- Po co, na stadionie ?
- No z tym jej kolegą Łukaszem, on gra w Lechu. Ale tak nawiasem mówiąc nie sądzę, że to tylko kolega - uśmiechnął się
- A, no to tak jest.
- Wejdź, Kuba pogadamy.
- Doobra , spowiedź ?
- Taak i to szczegółowa.

 *

* Łukasz i Jessica
Była 8.40 kiedy dojechali na stadion, Łukasz wskazał Jess drogę na murawę a sam pobiegł do szatni. Jessica dość sprężystym krokiem ruszyła wskazaną drogą. Po 3 minutach była już na miejscu. Była zachwycona stadionem, jeszcze tu nie była , nie miała możliwości . Przez prawie 6 lat mieszkała w Dortmundzie. Przy ławce zauważyła piłki , była zakochana w piłce ale nie tak jak większość dziewczyn, które latały za piłkarzami a niektóre nawet meczów nie oglądały. Ona potrafiła grać i jak na dziewczynę bardzo dobrze jej to szło. Wzięła piłkę i zaczęła wykonywać jakieś triki których uczyła się od Lewego.
Wtedy za plecami usłyszała :
- Dziewczyno, jeśli jesteś bezpańska zabieram Cię do domu - mówił Kamiński
- Kurwa , co ? Bezpańska ? Chyba sobie żartujesz. Ja , pies ? - krzyknęła na Niego
- Dobrze, spokojnie. Nie tak miało wyjść. A tak w ogóle co Ty tutaj sama robisz ?
- A kto Ci powiedział, że sama jestem ? - uśmiechnęła się szyderczo
- No, nikt - odpowiedział - Ej , chłopaki , wiecie co to za laska ? - krzyknął do chłopaków którzy właśnie wychodzili na murawę.
- Nie ! -odkrzyknęło kilku z nich.
- Jessica Haas - odczytał z identyfikatora - Czyli nie jesteś Polką , tak ? Ale przekleństwa to znasz perfekcyjnie - zaśmiał się
- Dziękuję - odparła oschle - Dalej , gdzie on jest ? - pytała samą siebie
- Na kogo czekasz, bo na mnie to nie jak zauważyłem - spojrzał na nią
- Spójrz na koszulkę to się dowiesz - odpowiedziała
- 10 czyli Teoś, o patrz idzie - odchodził od niej - Niezła laska , stary - zwrócił się do Łukasza
- Taa, dzięki - odpowiedział - co się stało ? - objął ją ramieniem i pocałował w policzek
- Nic, nic.
- Chodź przedstawię Cię chłopakom - chwycił ją za rękę
- No i to mi się podoba, ale jednego znam i chyba go nie lubię, więc pomińmy go, okej ?
- To by było nietaktowne - zaśmiał się
- Taak , no dobra.
- Siema. To jest Jessica moja... przyjaciółka - załamał głos
- Heej - przeciągnęłam i podałam każdemu rękę
- To to się teraz przyjaciółka nazywa ? - zaśmiał się Tonev
- Dobrze, że nie powiedział, że to jego żona - zaśmiała się prawie cała drużyna wraz z Łukaszem
 Jessica osłupiała, nie wiedziała o co im chodzi.
- Jess , to jest Gergo Twoja miłość - Teo wskazał na Lovrencsicsa
- Przeeestań - zaczerwieniłam się
- Ale miłość pod względem ' ulubiony piłkarz ' ? - zapytał płynnym polskim Gergo
- Ja, sorry tak - odpowiedziałam
- Czyli jednak Niemka ! - krzyknął Kamiński
  Wszyscy spojrzeli na niego z miną ' No na serio ? '
- Ojej , jakiś ty Kamyczku błyskotliwy - zaśmiałam się - Ja idę na trybuny a wy się ruszajcie
- Faaajna - powiedział Ślusarski do Łukasz i puścił mu oko
  Trening trwał i trwał, ale Jessica nie nudziła się, ciągle była wpatrzona w Teodorczyka, ale on dawał z siebie wszystko tak jakby chciał się przed nią popisać, ale może to była norma. Jess nie była pewna co to jest. Właśnie skończył się trening i chłopcy poszli do szatni a Jess podążyła za nimi . I czekała koło drzwi.
Pierwszy wyszedł Kamiński i podszedł do niej :
- Ej , Jessica co ty taka wściekła, niedostępna ?
- Wściekła, bo Cię nie lubię a niedostępna, bo mam Łukasza.
- Zawsze go możesz zostawić - przybliżył się do niej
- Świnia, debil, idź sobie! - zaczęła krzyczeć
- Dobra ale i tak Ci nie odpuszczę - pobiegł ku wyjściu
- Dalej, Łukasz ruszaj dupę, ja chcę do domu - zapukała do drzwi szatni i usłyszała śmiech
- Jess , właź jak chcesz - usłyszała zza drzwi - nie wstydź się
- Dobra ale się ubierzcie jakoś - i weszła
- Pasuje ?- pokazał jej się Lovrencsics bez koszulki
- Weź się schowaj lepiej - zaśmiała się
- Przecież ty mnie kochasz - mówił płynną polszczyzną
- Ja, aber ich liebe ihn mehr - wskazała na właśnie wchodzącego Łukasza - Znacie niemiecki czy wam przetłumaczyć ?
- Przetłumacz - powiedział rozbawiony Lovrencsics
- Jak chcecie - podeszła do Łukasza i pocałował go prosto w usta - Takie wytłumaczenie wystarczy ?
- Stary, i ty ją przyjaciółką nazywasz ? - zaśmiał się Ślusarski
- Dobra , Łukasz idziemy .
- Już, kotku już .
I wyszli , pojechali do domu Jessicy.

_________________________________________________________________________________

Brak weny jak nic, po prostu nie mogłam nic wymyślić tak mi ciężko szło . Ale jest . Lov.

Marcin Kamiński
21 lat
Czy zdoła namieszać w życiu Jess ?


1 komentarz: