Rozdział 13
Łukasz obudził się o 9. zauważył, iż spali w tej samej pozycji w jakiej zasnęli. Jego ręka cały czas spoczywała na jej brzuchu. Patrzył się na nią, gdy spała była taka spokojna, pogodna, nawet się uśmiechała.
Czuł, że bolą go plecy, ale to nic. Cieszył się, że Jess żyje i ich dziecku też nic nie jest. No właśnie ich dziecko, to nie było planowane. Można to nazwać wpadką, ale co z tego jeśli już kocha to dziecko, kocha jego matkę. Jess, powoli otwierała oczy, przywitał ją jego ciepły głos :
- Jak się spało ?
- Mogło być lepiej, ale i tak było dobrze.
- Masz ochotę na śniadanie ?
- Wiesz co, nie jestem głodna.
- Jessi...
- Tak wiem, muszę jeść żeby dziecko było zdrowe.
- No właśnie, mądra jesteś - gładził ją po brzuchu
- Ale jesteś pewien ?
- Czego mam być pewien ? Dziecka ? Kotuś, znowu zaczynasz. Powiedziałem raz, że wychowamy to dziecko najlepiej, jak będzie szło a ja jak coś powiem to możesz mi ufać, więc ufaj - pocałował ją w czoło
- Dziękuję Ci
Zeszli na dół, pożegnali się z jej rodzicami i pojechali do ich domu. Droga zajęła im około 20 minut. Wchodząc do domu zdziwili się, iż drzwi są otwarte. W środku ujrzeli kłócącego się Kubę i Sebastiana.
- Kurwa, ciszej - zaklął Łukasz
- O, cześć - powiedzieli jednocześnie chłopcy
- Uspokójcie się, mamy tu stan wyjątkowy - wyszczerzył się Łukasz
- Przepraszam ale ciąża to nie choroba zakaźna - uśmiechnęła się Jess
- Jak ciąża ? - zapytał się Kuba a Sebastian zawtórował mu
- No taka zwykła.
- Ale jak ? Jak ? - spytał Kuba
- Kubuś, wytłumaczyć Ci ? - spytał Sebastian z rozbawieniem
- A weź spadaj. Ja tu się cieszę, że będę wujkiem - przytulił Jess i podał rękę Łukaszowi
- Ja też będę wujkiem - Seba uśmiechnął się triumfalnie
- Tssa, nie jesteś rodziną - odparł Kuba
- Ty, to w ogóle - powiedział Sebastian z pogardą
- Przepraszam, odnoś się z szacunkiem do starszych.
- Oj, a ile ty masz niby lat ?
- 22. A ty dziecko ?
- Przepraszam nie chciałem urazić szanownego dziadka.
- Zamknijcie mordy ! - wydarł się Łukasz
- Przepraszam - odparli obaj
- Moglibyście się jakoś zachowywać, nie jesteście u siebie - powiedziała Jess
- No właśnie, jak wy tu weszliście ?
- Drzwi były otwarte.
- Co ze mnie za debil - westchnął Łukasz
- Ojeje, kochanie - Jess przytuliła go
Chłopcy zostali jeszcze trochę. Nie ukrywali tego, iż za sobą nie przepadają. Trochę przeszkadzała im różnica wieku. Różne poglądy na świat. Około 19. wpadła Julia :
- Cześć Julciu - Jess przywitała ją w progu
- Moja Juleczka - krzyknął Kuba, podleciał do niej i ją pocałował
- Oooo, co to za śliczna panienka ? - uśmiechnął się łobuzersko Sebastian
- Jestem Julia, i miło mi - odparła
- Cześć, Julia - krzyknął Łukasz z salonu - Jess, wracaj !
- Idę, idę. Seba, chodź !
- My też idziemy !
Do 22. oglądali jakiś film. Potem goście rozeszli się do domów. Jessica poszła się wykąpać a potem Teo. I poszli spać ....
Miesiąc później.
* Jessica
Jestem taka szczęśliwa, mam wspaniałego faceta u boku, niedługo znaczy się za 7 miesięcy będę mamą. Co za szczęście , lepiej trafić nie mogłam. Dzisiaj poszłam z Łukaszem na trening. Chłopcy z drużyny gratulowali dziecka i wypytywali się o płeć i imię. Przekłócali się kto będzie chrzestnym. Przez ten miesiąc zdążyłam się z nimi zaprzyjaźnić. Najbardziej z Wolskim i Tonevem. Łukasz jest lekko zazdrosny, choć nie ma o co.
Zaraz po treningu mieliśmy jechać do lekarza na wizytę kontrolną. Weszłam lekko zaniepokojona do lekarza, Teoś jak zwykle był przy mnie. Wizyta przebiegła pomyślnie, dziecko rozwija się prawidłowo. Tak się cieszę.
*Łukasz
Ja będę ojcem ? JA ? Powoli zaczynam się do tego przyzwyczajać. To dziecko będzie takim zwieńczeniem naszej miłości do siebie. No i właśnie jeszcze ślub, niedługo mam zamiar oświadczyć się Jessice. Ale niedługo.
- Jess, zabieram Cię na kolację - oznajmił Łukasz
- Ale po co, ja wolę zjeść w domu.
- Nie gadaj tyle, tylko idź się ślicznie ubierz.
- A co nie podoba Ci się mój strój ?
- Oczywiście, że tak - przytulił ją
- Idę się przebrać.
Jessice przebieranie, malowanie i czesanie się około godziny. Łukasz czekał na nią zniecierpliwiony, bał się, że się spóźnią. A dla niego będzie to najważniejszy dzień w dotychczasowym życiu. I ma nadzieję, że dla Jess też ...
_________________________________________________________________________________
Tyle czasu nic nie dodawałam, ale t przez brak weny . Teraz też jej zbytnio nie miałam ale dodaję ;) Lov.
- Ja też będę wujkiem - Seba uśmiechnął się triumfalnie
- Tssa, nie jesteś rodziną - odparł Kuba
- Ty, to w ogóle - powiedział Sebastian z pogardą
- Przepraszam, odnoś się z szacunkiem do starszych.
- Oj, a ile ty masz niby lat ?
- 22. A ty dziecko ?
- Przepraszam nie chciałem urazić szanownego dziadka.
- Zamknijcie mordy ! - wydarł się Łukasz
- Przepraszam - odparli obaj
- Moglibyście się jakoś zachowywać, nie jesteście u siebie - powiedziała Jess
- No właśnie, jak wy tu weszliście ?
- Drzwi były otwarte.
- Co ze mnie za debil - westchnął Łukasz
- Ojeje, kochanie - Jess przytuliła go
Chłopcy zostali jeszcze trochę. Nie ukrywali tego, iż za sobą nie przepadają. Trochę przeszkadzała im różnica wieku. Różne poglądy na świat. Około 19. wpadła Julia :
- Cześć Julciu - Jess przywitała ją w progu
- Moja Juleczka - krzyknął Kuba, podleciał do niej i ją pocałował
- Oooo, co to za śliczna panienka ? - uśmiechnął się łobuzersko Sebastian
- Jestem Julia, i miło mi - odparła
- Cześć, Julia - krzyknął Łukasz z salonu - Jess, wracaj !
- Idę, idę. Seba, chodź !
- My też idziemy !
Do 22. oglądali jakiś film. Potem goście rozeszli się do domów. Jessica poszła się wykąpać a potem Teo. I poszli spać ....
Miesiąc później.
* Jessica
Jestem taka szczęśliwa, mam wspaniałego faceta u boku, niedługo znaczy się za 7 miesięcy będę mamą. Co za szczęście , lepiej trafić nie mogłam. Dzisiaj poszłam z Łukaszem na trening. Chłopcy z drużyny gratulowali dziecka i wypytywali się o płeć i imię. Przekłócali się kto będzie chrzestnym. Przez ten miesiąc zdążyłam się z nimi zaprzyjaźnić. Najbardziej z Wolskim i Tonevem. Łukasz jest lekko zazdrosny, choć nie ma o co.
Zaraz po treningu mieliśmy jechać do lekarza na wizytę kontrolną. Weszłam lekko zaniepokojona do lekarza, Teoś jak zwykle był przy mnie. Wizyta przebiegła pomyślnie, dziecko rozwija się prawidłowo. Tak się cieszę.
*Łukasz
Ja będę ojcem ? JA ? Powoli zaczynam się do tego przyzwyczajać. To dziecko będzie takim zwieńczeniem naszej miłości do siebie. No i właśnie jeszcze ślub, niedługo mam zamiar oświadczyć się Jessice. Ale niedługo.
- Jess, zabieram Cię na kolację - oznajmił Łukasz
- Ale po co, ja wolę zjeść w domu.
- Nie gadaj tyle, tylko idź się ślicznie ubierz.
- A co nie podoba Ci się mój strój ?
- Oczywiście, że tak - przytulił ją
- Idę się przebrać.
Jessice przebieranie, malowanie i czesanie się około godziny. Łukasz czekał na nią zniecierpliwiony, bał się, że się spóźnią. A dla niego będzie to najważniejszy dzień w dotychczasowym życiu. I ma nadzieję, że dla Jess też ...
_________________________________________________________________________________
Tyle czasu nic nie dodawałam, ale t przez brak weny . Teraz też jej zbytnio nie miałam ale dodaję ;) Lov.
Świetny
OdpowiedzUsuń