Rozdział 15
* Jessica
Zadzwoniłam do niego miałam nadzieję, iż ta rozmowa będzie wyglądała inaczej. Był dla mnie taki oschły, no ale w sumie nie dziwię się mu. Skrzywdziłam go i to potwornie. Chce się z nim pogodzić, chcę do niego wrócić, ale czy on tego chce. Nie wiem, nie wiem. Jeśli się nie uda, jeśli nie będziemy razem, wracam do Dortmundu, innego wyjścia nie mam. Muszę się uspokoić, dziecko jest teraz najważniejsze. Bez wzgladu na to jak potoczy się dalej moje życie, wychowam to dziecko najlepiej jak potrafię
* Łukasz
Ucieszyłam się kiedy zadzwoniła, chciałem jej powiedzieć jak bardzo ją kocham, ale wyszło tak, żę zachowałem się jakby mi na niej nie zależało. Wiem, że nic jej nie jest. Może mi wybaczy. o 15. spotykam się z nią pod stadionem, o 16. rozgrzewka, a o 17. mecz. A teraz jest... 14.35. Muszę zacząć się szykować. Moje przemyślenia przerwał wpadający do mojego domu Sebastian :
- Dzień Dobry ! - krzyknął
- Cześć - odpowiedziałem oschle
- O, czyżby Jessica dała Ci popalić ?
- Spadaj, okej ? Stało się źle i tyle.
- Co jest ?
- Nic. Jadę na stadion, jedziesz ze mną ?
- No, jasne - podążyliśmy do samochodu. Droga minęła dość szybko. Choć Sebastian ciągle gadał przez telefon, najwyraźniej z jakąś dziewczyną. O 14.55 dojechaliśmy na stadion, wysadziłem Sebastiana, zamknąłem samochód a sam ruszyłem tam gdzie widziałem moją ukochaną.
Jessica stała przed stadionem już dobre 20 minut, umawiali się na 15. ale ona zawsze wolała być szybciej. Czas mijł niemiłosiernie wolno. Wiał lekki wietrzyk, czuć było wiosnę. Stał tam i stała, jakoś nikt nie zwracał na nią uwagi, wszyscy byli przejęci meczem a nie jakaś zwykła dziewczyną stojącą koło stadionu. Zauważyła, że w jej stronę idzie chłopak z torbą piłkarską, tak to musiał być Łukasz. Podszedł do niej i stanął naprzeciwko niej, ona tylko spuściła wzrok :
- Chciałaś ze mną rozmawiać, prawda ? - zaczął
- Tak, chciałam. Mam nadzieję, że też chcesz.
- Tak, chcę i muszę, bo nie wytrzymam.
- Czemu miałbyś nie wytrzymać ? Przecież nie wiesz czy Cię kocham.
- Tego nie wiem, ale wiem coś innego.
- Nie czujesz, że cię kocham ? Za mało dowodów Ci dałam ? Możliwe, że tak ... nie potrafię już kochać tak jak kiedyś - zaczęła płakać
- Czułem to na początku, ale od tego momentu gdy pojawił się ten Tommy, coś się stało i nie wiem co.
- To po części jego wina, bo to on mnie zranił. Ale przez to ja zraniłam Ciebie i okropnie tego żałuję.
- Jessi, kochanie. Nie płacz, kocham Cię jak wariat, zrozum to w końcu i wróć do mnie. Proszę Cię o to.
- Łukasz... ja myślałam, że nie chcesz mnie już widzieć, miałam zamiar lecieć do domu, do Dortmundu.
- Jakiego domu ? Pamiętaj, tu jest twój dom - pocałował ją
- Teraz to ja mam przerąbane - zaśmiałą się Jess
- Czemu ?
- Widzisz te wszystkie dziewczyny ?
- Widzę, widzę. Co z tego ? Wiesz, one kochają mnie za wygląd - tu się zaśmiał - a ty chyba za coś więcej ?
- Tak, za duuuużo więcej - wtuliła się w niego
- O, kurde już 15.40 za chwilę mam rozgrzewkę.
- Wiesz, ja już pójdę do Julki.
- O, nie. Co to to nie. Idziesz ze mną, i od razu zaznaczam nie idziesz na żadne trybuny, bo się o Ciebie boję jak nie wiem co, coś załatwię i będziesz ' grzała ławę ' - zaśmiał się
*Po meczu
Lech wygrał 3:1 z Zagłebiem. Teoś nie strzelił bramki, ale był bardzo uradowany, że Jess do niego wróciła. Chłopcy postanowili, że muszą to zwyciestwo uczcić. Jess stałą przed szatnią i czekałą za Łukaszem. Zawodnicy wychodzili po kolei, pytali się jak maluszek i żeby pamiętali o imprezie. Kiedy wychodził Lovrencsics podszedł do niej :
- Bramka dedykowana maluszkowi - pocałował ją w policzek
- Eeeee, dziękuję - wykrztusiła z siebie Jess
- Ej, taka prawda dla chrześniaka lub chrześniaczki wszystko - zaśmiał się
- Czyżby Łukasz Ci coś obiecał ? - zaytała z uśmiechem
- Możliwe - uśmiechnął się - pamiętajcie o imprezie !
- Co Ty taka roześmiana ? - wyszedł z szatni Teo
- Mógłbyś poczekać na decyzję o tym kto będzie chrzestnym do narodzin dziecka.
- Aaa, o to chodzi. No wiesz, on taaaaaaaaaaaak bardzo nalegał. Nie mogłem już słuchać jego lamentów, więc się zgodziłem.
- Świetnie, i co my teraz zrobimy ? Sebastian miał być chrzestnym a Kuba dróżbą na ślubie. Julka miała być druhną i chrzestną, ale z nią problemu nie ma.
- Mam pomysł zróbmy tak : Gergo i Julka niech będą chrzestnymi, a Kuba dróżbą a z Seby zrobimy druhnę, czyżby nie świetny pomysł ? - zaśmiał się
- Głupek - klepnęła go w tyłek, co było lekko dziwne
- Jess, co to było ? To było z lekka dziwne.
- Aha to, że ja cię klepnęłam w tyłek jest dziwne ? To co ja mam powiedzieć gdy widzę klepiących się po tyłkach i przytulających się przy każdej okazji piłkarzy ?
- Czy to aż tak dziwnie wygląda ? To taka jakby to nazwać tradycja.
- Dobra, bo dojdziemy zaraz do tematu gdzie stwierdzę, że połowa piłkarzy to homoseksualiści.
_________________________________________________________________________________
Króciutki, ale jutro dodam następny . Ostatnio w jakieś gazecie przeczytałam, iż Teodorczyk przechodzi do Zagłębia XD Ludzie są śmieszni. Ej, Gotze przechodzi do Bayernu. ;( Najbardziej to mi szkoda Marco, ale trzeba żyć dalej ;) Lov.
Szkoda mi ich z całego serca, najbardziej zgrany duet jaki znam ;)

Świetny rozdzial
OdpowiedzUsuń