czwartek, 4 kwietnia 2013

Było idealnie...

Rozdział 6

* Jessica
Do mojego domu dojechaliśmy w 20 minut. W samochodzie śmialiśmy się, wszystko było dobrze. Lecz cały czas dręczył mnie ten incydent z Kamińskim, o co mu chodziło z tym ' ja Ci nie odpuszczę ', nie wiedziałam.
Chciałam powiedzieć o tym Łukaszowi, ale jeszcze nie teraz. Trochę się boję, nie wiem czy to Marcina się boję czy tego by powiedzieć o tym Łukaszowi. Na razie mu nie powiem o tym, poczekam na bardziej odpowiedni moment.
Gdy tylko weszliśmy do domu od razu przywitał nas Kubuś :
- Dziesi , toś psisiedł do ciepie - powiedział na przywitanie mały.
- A kto taki ? A no właśnie tu masz wujka Łukasza - wskazała na piłkarza, który stał obok niej.
- Cieść, mój ciatek naziwa się Łukaś - podbiegł do Teo.
- Taak, a ty jesteś Kubuś a ja mam kolegę Kubę - uśmiechnął się Łukasz i poczochrał małemu włosy.
- Buu , i tu cię mam bo ja teś mam kojegę Kubę - zaśmiał się mały.
- Wiem , wiem - zaśmiał się Łukasz.
- Njo i on tam cieka na Dziesi - odparł mu Kubuś.
- O Boooże Kuba, ja wtedy o Nim kompletnie zapomniałam - przeraziła się Jess - Kubuś słońce, idź do góry i poszukaj Codiego, dobrze - Kubuś pobiegł do górę.
- Ej , Jess ja wezmę winę na siebie, bo jednak to po całości moja wina - uśmiechnął się zalotnie.
- Jak twoja wina ? Chodź do Nich ze mną, Ja cię błagam - zrobiła zbolałą minę.
- No pójdę, poznam Twoich barci - zaśmiał się. 
- To i tak nie całe moje rodzeństwo - zaśmiała się - Chodź już do Nich.
- Jak to ? - zdziwił się
- Cześć, Kubuś, Filip - przywitała się - To jest Łukasz. 
- Fajnie - Kuba podał rękę Łukaszowi - zostawiłaś mnie sama na tej imprezie a sama poszłaś gdzieś z jakimś kolesiem, to trochę nie ładnie.
- A ty co kurde zazdrosny czy już z Ciebie takie małe dziecko ? - wściekła się na Kubę.
- Przepraszam , ale jeśli mógłbym się wtrącić - powiedział Łukasz - to chyba Ty ją tam zostawiłeś samą - przypomniał mu Teo.
- Taak , no ja tylko żartowałem - powiedział Kuba.
- Aha , fajnie - powiedziała Jess - Filip, a Ty tylko siedzisz i się śmiejesz - zarzuciła bratu.
- To wszystko jest takie śliczne, wkurzona Ty i twój facet broniący Ciebie - śmiał się - I zazdrosny Kuba.
- Ja , zazdrosny ? O nią ? Bardziej to ja jestem zazdrosny o siebie - powiedział.
- Ja muszę coś koniecznie zjeść. Chce ktoś coś ? - zapytała.
- Kotku , z chęcią ale to na osobności - zaśmiał się Łukasz a z nim Filip i Kuba.
- Jakie zboczeńce, ja idę po jedzenie, nie chcecie to wasza strata - i wyszła
- Łukasz - zwrócił się do Niego Filip - no bo wiesz w końcu to moja siostra i nie chcę żeby ktoś ją zranił ...
- Tak, rozumiem . Jeśli przeze mnie będzie cierpieć to mnie zabijesz ?
- No, poćwiartuję i do jeziora wrzucę - zaśmiał się Filip
- Mi mówiłeś to samo jak się tu przeprowadziła - odezwał się Kuba
- No tak , ale ty jesteś przyjacielem a on kimś więcej.
- Wiecie , co ? Ja pójdę do Jess - powiedział Łukasz i wyszedł z salonu kierując się do kuchni 
- O, Łukaszek. Przechrzcili Cię tam - uśmiechnęła się Jess
- Trochę, nie wiem czy się śmiać czy płakać - odparł
- e tam , nie przejmuj się - zalała kawę
- No racja, nie będzie miał powodów by mi coś zrobić - objął ją od tyłu
- Fajnie , tylko zaraz mi się woda wyleję - poinformowała Jess
- To ją wytrzesz, jaki to problem ?
- Możesz sam ją wytrzeć jak chcesz - odwróciła się do Niego.
- Oooo , pokaż mi swoje oczka - przyciągnął ją do siebie
- Weź się tak na mnie nie patrz - odwróciła głowę
- No kurde, muszę się napatrzeć, bo na noc Cię samą zostawię - pogładził ją po włosach
- Jak to ? Idziesz sobie, no ale ...
- A co ? Mam zostać ? - musnął jej ucho ustami
- No, powiedzmy. Filip z Kubą jadą do babci na noc, więc mamy chatę wolną - wskoczyła na blat
- I tak całkiem sami ją spędzimy ... - rozmarzył się Teo
- Ekhem , przepraszam , że co ? Kuba zostaje, przychodzi jeszcze Julia z chłopakiem, Aga, Sandra z chłopakami, Michał i kilku innych - wymieniała
- Dobra, skończ bo się zmęczysz - zażartował - Czyli mówimy o imprezie ? Więc mogę zaprosić kilku kumpli ?
- Znaczy ilu ?
- No 5 może 6 .
- Ale, błagam Cię tylko nie Kamińskiego - spojrzała na niego błagalnym wzrokiem
- No to 5, ale nie chciałbym Cię martwić on i tak pewnie się tu znajdzie - uśmiechnął się
- No to wtedy mnie obronisz - zeskoczyła z blatu i wskoczyła mu na plecy
- Dziewczyno, może i wyglądasz na lekką ale do końca to tak nie jest - uśmiechnął się
- Przyzwyczajaj się - odparła
- Czyli myślisz jednak o nas poważnie ? - zapytał z nadzieją
- Tak, oczywiście - pocałowała go
- Więc możemy przejść do konkretów - zaczął nieść ją do jej sypialni
- Jeśli mówisz o przebraniu się to z chęcią - zaśmiała się i pobiegła do pokoju
- Ej, mogłabyś mnie chociaż wpuścić - krzyknął
- Teo ! Nie drzyj się tak - krzyknął Filip z dołu - Kuba śpi
- Który ? - spytała zaciekawiona Jess
- Duży - powiedział już ciszej Filip - za dużo wypił
- Oj , biedny - naśmiewał się Łukasz
- Ja jadę z małym do babci, trzymajcie się i grzecznie tu - powiedział na pożegnanie
- Będziemy grzeczni , napewno - powiedzieli oboje zgodnym chórem


_________________________________________________________________________________

Dobra coś tam jest ;) Lov.



2 komentarze:

  1. Świetne i takie słodkie czekam na kolejny :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny.;p zapraszam do mnie http://mario-alicja-story.blogspot.com/ mile widziany komentarz.;P

    OdpowiedzUsuń