Rozdział 17
Rozdział z dedykacją dla lokaa ;)
Stał tam sam Robert Lewandowski. Stał i machał do nich jak głupek. Jessicę to już tak śmieszyło, że prawie się popłakała. Nie, nie prawie. Ona płakała ze śmiechu, a Robert spojrzał się na nią nie wiedząc o co chodzi. Najwyraźniej chodziło mu o Łukasza, który szedł obok niej i głupio się podśmiechiwał. Dlaczego głupio ? Nie wiadomo. Na przywitanie podał rękę Łukaszowi a Jess przytulił co niezbyt spodobało się Teosiowi.
- Jess, wielkie wyrazy współczucia - powiedział Robert
- Robert przestań, ja tylko po dzieci i wracamy do Poznania. Filip nawet nie pozwolił przyjechać mi do szpitala.
- Ej, przecież możesz dłużej zostać- uśmiechnął się
- Ekhem... Chciałbym przypomnieć o swojej obecności - powiedział Łukasz
- No Łukasz jest powodem dla którego musimy tak szybko wracać - uśmiechnęła się dzieczyna
- Dziękuję, że mnie za to obwiniasz - posmutniał
- Łukasz zachowujesz się jak baba w ciąży - powiedział Lewy
- Nie obrażaj, ja się tak nie zachowuję - oburzyła się Jessica
- Jess ? Ty... w ciąży ? Z kim ? Zabiję gnoja - wzburzył się Robert
- Dajesz, czekam - podszedł do niego Teo
- Uspokójcie się, mi nie wolno się denerwować a wy się chcecie tu bić. Debile z was, ja chcę do domku ! Łukasz, głupku przytul mnie a nie patrzysz się jak debil.
- A mówiłem, że baby w ciąży tak mają - Lewy poklepał Teo po ramieniu
- Łukasz ! Zimno mi, przytul mnie tutaj ! - wrzeszczała Jess a przechodzący koło niej ludzie patrzyli się na nią jak na wariatkę, ponieważ mówiła po polsku
- Już idę, kotuś - podchodził do Jessicy - Robert podwieziesz nas ? - zapytał przytulając płaczącą dziewczynę
- Wsiadajcie - rozkazał im
W trakcie jazdy Jessica zasnęła, więc chłopcy postanowili być cicho. Jess spała przytulona do Teo, kiedy dotarli do domu Jess mieli mały problem. Po pierwsze jak wyciągnąć Jess żeby się nie obudziła a po drugie gdzie mogą być klucze. Wyciągając Jess, próbowali zachowywać się jak najdelikatniej i się im udało. Łukasz miał na rękach Jessicę a Lewy szukał kluczy i nie mógł wytrzymać, więc mówił sam do siebie. Dziewczyna wymamrotała przez sen, że klucze są w jej kieszeni. Dla chłopców było to jak zbawienie. Łukasz powoli wniósł Jess do domu. Nigdy wcześniej tu nie był, więc był zdezorientowany. Robert wskazałmu drogę do pokoju Jess a sam wyszedł z domu tłumacząć, że już na niego czekają.
* Łukasz
Wszedłem do pokoju z Jess na rękach i oniemiałem. Położyłem ją na łóżku i zacząłem oglądać jej pokój. Na ścianie przy której stało łóżko była fototapeta z herbem Lecha, na przeciwnej ścianie fototapeta z BvB. Na tablicy korkowej znajdowałosię pełno zdjęć z piłkarzami najczęściej z piłkarzami BvB. Ale były też zdjęcia z polskimi piłkarzami. Jedno zdjęcie przykuło moją uwagę. Byłem na nim ja z tą samą Jessicą. Zokresu kiedy grałem w Polonii. Jak ja mogłem ją zapomnieć ? Nie wiem, jak mogłem. Ważne, że teraz ją mam. Zobaczyłem, że Jessica się budzi. Wstała i podeszła do mnie. Chwilę wpatrywała się w te zdjęcia i zaczęła płakać :
- Ej, dlaczego ty znowu płaczesz ? - spytałem
- Widzisz to jest nasze pierwsze wspólne zdjęcie a ja wyglądam jak małolata - łkała
- Nie ważne jak wyglądasz. Ważne, że razem - przytuliłem moją narzeczoną
- Słodki jesteś. Ale przy tym zdjęciu taki nie byłeś, nie chciałeś ze mną go sobie zrobić. Pamiętam to jak dzisiaj !
- Pewnie dlatego, że mnie onieśmieliłaś - tłumaczyłem się
- Nie pamiętasz, więc siedź cicho. Po prostu nie chciałeś i tyle, powód nieznany.
- Okeej, jak wolisz. Może i nie pamiętam ale żyjmy teraźniejszością. Wychodzimy gdzieś dziś ? - spytałem
- W niebieskim Ci ładniej - powiedziałam
- Nie zmieniaj tematu. Idziemy czy nie ?
- Jak chcesz to idź. Ja jadę jeszcze dzisiaj po Kubusia i Lenkę. A teraz idę pod prysznic - wstała
- Mogę z Tobą ? - chwyciłem ją w pasie
- Po mnie ? Oczywiście. Z 15 minut - uśmiechnęła się i weszła do łazienki
- Diablicaa ! - krzyknąłem
- Nie mów mi tak, bo się zarumienię - odpowiedziała
* Jessica
To nie prawda z tym zdjęciem, on wtedy chciał ode mnie numer ale ja się nie zgodziłam. Może kiedyś opowiem mu prawdziwą wersję zdarzeń. Ale teraz to ja się muszę zająć Kubusiem i Lenką. Wychodząc spod prysznica owinęłam się ręcznikiem i weszłam do pokoju. Spostrzegłam, że nie ma tam Teo ...
_________________________________________________________________________________
Dedykacja dla lokaa ;) Dzięki, że ktoś to w ogóle czyta. Dodałam nowe zakładki, czytajcie też mojego drugiego bloga. Pozdro ! Lov. ;)
- Jess, wielkie wyrazy współczucia - powiedział Robert
- Robert przestań, ja tylko po dzieci i wracamy do Poznania. Filip nawet nie pozwolił przyjechać mi do szpitala.
- Ej, przecież możesz dłużej zostać- uśmiechnął się
- Ekhem... Chciałbym przypomnieć o swojej obecności - powiedział Łukasz
- No Łukasz jest powodem dla którego musimy tak szybko wracać - uśmiechnęła się dzieczyna
- Dziękuję, że mnie za to obwiniasz - posmutniał
- Łukasz zachowujesz się jak baba w ciąży - powiedział Lewy
- Nie obrażaj, ja się tak nie zachowuję - oburzyła się Jessica
- Jess ? Ty... w ciąży ? Z kim ? Zabiję gnoja - wzburzył się Robert
- Dajesz, czekam - podszedł do niego Teo
- Uspokójcie się, mi nie wolno się denerwować a wy się chcecie tu bić. Debile z was, ja chcę do domku ! Łukasz, głupku przytul mnie a nie patrzysz się jak debil.
- A mówiłem, że baby w ciąży tak mają - Lewy poklepał Teo po ramieniu
- Łukasz ! Zimno mi, przytul mnie tutaj ! - wrzeszczała Jess a przechodzący koło niej ludzie patrzyli się na nią jak na wariatkę, ponieważ mówiła po polsku
- Już idę, kotuś - podchodził do Jessicy - Robert podwieziesz nas ? - zapytał przytulając płaczącą dziewczynę
- Wsiadajcie - rozkazał im
W trakcie jazdy Jessica zasnęła, więc chłopcy postanowili być cicho. Jess spała przytulona do Teo, kiedy dotarli do domu Jess mieli mały problem. Po pierwsze jak wyciągnąć Jess żeby się nie obudziła a po drugie gdzie mogą być klucze. Wyciągając Jess, próbowali zachowywać się jak najdelikatniej i się im udało. Łukasz miał na rękach Jessicę a Lewy szukał kluczy i nie mógł wytrzymać, więc mówił sam do siebie. Dziewczyna wymamrotała przez sen, że klucze są w jej kieszeni. Dla chłopców było to jak zbawienie. Łukasz powoli wniósł Jess do domu. Nigdy wcześniej tu nie był, więc był zdezorientowany. Robert wskazałmu drogę do pokoju Jess a sam wyszedł z domu tłumacząć, że już na niego czekają.
* Łukasz
Wszedłem do pokoju z Jess na rękach i oniemiałem. Położyłem ją na łóżku i zacząłem oglądać jej pokój. Na ścianie przy której stało łóżko była fototapeta z herbem Lecha, na przeciwnej ścianie fototapeta z BvB. Na tablicy korkowej znajdowałosię pełno zdjęć z piłkarzami najczęściej z piłkarzami BvB. Ale były też zdjęcia z polskimi piłkarzami. Jedno zdjęcie przykuło moją uwagę. Byłem na nim ja z tą samą Jessicą. Zokresu kiedy grałem w Polonii. Jak ja mogłem ją zapomnieć ? Nie wiem, jak mogłem. Ważne, że teraz ją mam. Zobaczyłem, że Jessica się budzi. Wstała i podeszła do mnie. Chwilę wpatrywała się w te zdjęcia i zaczęła płakać :
- Ej, dlaczego ty znowu płaczesz ? - spytałem
- Widzisz to jest nasze pierwsze wspólne zdjęcie a ja wyglądam jak małolata - łkała
- Nie ważne jak wyglądasz. Ważne, że razem - przytuliłem moją narzeczoną
- Słodki jesteś. Ale przy tym zdjęciu taki nie byłeś, nie chciałeś ze mną go sobie zrobić. Pamiętam to jak dzisiaj !
- Pewnie dlatego, że mnie onieśmieliłaś - tłumaczyłem się
- Nie pamiętasz, więc siedź cicho. Po prostu nie chciałeś i tyle, powód nieznany.
- Okeej, jak wolisz. Może i nie pamiętam ale żyjmy teraźniejszością. Wychodzimy gdzieś dziś ? - spytałem
- W niebieskim Ci ładniej - powiedziałam
- Nie zmieniaj tematu. Idziemy czy nie ?
- Jak chcesz to idź. Ja jadę jeszcze dzisiaj po Kubusia i Lenkę. A teraz idę pod prysznic - wstała
- Mogę z Tobą ? - chwyciłem ją w pasie
- Po mnie ? Oczywiście. Z 15 minut - uśmiechnęła się i weszła do łazienki
- Diablicaa ! - krzyknąłem
- Nie mów mi tak, bo się zarumienię - odpowiedziała
* Jessica
To nie prawda z tym zdjęciem, on wtedy chciał ode mnie numer ale ja się nie zgodziłam. Może kiedyś opowiem mu prawdziwą wersję zdarzeń. Ale teraz to ja się muszę zająć Kubusiem i Lenką. Wychodząc spod prysznica owinęłam się ręcznikiem i weszłam do pokoju. Spostrzegłam, że nie ma tam Teo ...
_________________________________________________________________________________
Dedykacja dla lokaa ;) Dzięki, że ktoś to w ogóle czyta. Dodałam nowe zakładki, czytajcie też mojego drugiego bloga. Pozdro ! Lov. ;)






.jpg)





