niedziela, 28 kwietnia 2013

Spotkanie po ... miesiącach

Rozdział 17

Rozdział z dedykacją dla lokaa ;)


Stał tam sam Robert Lewandowski. Stał i machał do nich jak głupek. Jessicę to już tak śmieszyło, że prawie się popłakała. Nie, nie prawie. Ona płakała ze śmiechu, a Robert spojrzał się na nią nie wiedząc o co chodzi. Najwyraźniej chodziło mu o Łukasza, który szedł obok niej i głupio się podśmiechiwał. Dlaczego głupio ? Nie wiadomo. Na przywitanie podał rękę Łukaszowi a Jess przytulił co niezbyt spodobało się Teosiowi.
- Jess, wielkie wyrazy współczucia - powiedział Robert
- Robert przestań, ja tylko po dzieci i wracamy do Poznania. Filip nawet nie pozwolił przyjechać mi do szpitala.
- Ej, przecież możesz dłużej zostać- uśmiechnął się
- Ekhem... Chciałbym przypomnieć o swojej obecności - powiedział Łukasz
- No Łukasz jest powodem dla którego musimy tak szybko wracać - uśmiechnęła się dzieczyna
- Dziękuję, że mnie za to obwiniasz - posmutniał
- Łukasz zachowujesz się jak baba w ciąży - powiedział Lewy
- Nie obrażaj, ja się tak nie zachowuję - oburzyła się Jessica
- Jess ? Ty... w ciąży ? Z kim ? Zabiję gnoja - wzburzył się Robert
- Dajesz, czekam - podszedł do niego Teo
- Uspokójcie się, mi nie wolno się denerwować a wy się chcecie tu bić. Debile z was, ja chcę do domku ! Łukasz, głupku przytul mnie a nie patrzysz się jak debil.
- A mówiłem, że baby w ciąży tak mają - Lewy poklepał Teo po ramieniu
- Łukasz ! Zimno mi, przytul mnie tutaj ! - wrzeszczała Jess a przechodzący koło niej ludzie patrzyli się na nią jak na wariatkę, ponieważ mówiła po polsku
- Już idę, kotuś - podchodził do Jessicy - Robert podwieziesz nas ? - zapytał przytulając płaczącą dziewczynę
- Wsiadajcie - rozkazał im
W trakcie jazdy Jessica zasnęła, więc chłopcy postanowili być cicho. Jess spała przytulona do Teo, kiedy dotarli do domu Jess mieli mały problem. Po pierwsze jak wyciągnąć Jess żeby się nie obudziła a po drugie gdzie mogą być klucze. Wyciągając Jess, próbowali zachowywać się jak najdelikatniej i się im udało. Łukasz miał na rękach Jessicę a Lewy szukał kluczy i nie mógł wytrzymać, więc mówił sam do siebie. Dziewczyna wymamrotała przez sen, że klucze są w jej kieszeni. Dla chłopców było to jak zbawienie. Łukasz powoli wniósł Jess do domu. Nigdy wcześniej tu nie był, więc był zdezorientowany. Robert wskazałmu drogę do pokoju Jess a sam wyszedł z domu tłumacząć, że już na niego czekają.

* Łukasz
Wszedłem do pokoju z Jess na rękach i oniemiałem. Położyłem ją na łóżku i zacząłem oglądać jej pokój. Na ścianie przy której stało łóżko była fototapeta z herbem Lecha, na przeciwnej ścianie fototapeta z BvB. Na tablicy korkowej znajdowałosię pełno zdjęć z piłkarzami najczęściej z piłkarzami BvB. Ale były też zdjęcia z polskimi piłkarzami. Jedno zdjęcie przykuło moją uwagę. Byłem na nim ja z tą samą Jessicą. Zokresu kiedy grałem w Polonii. Jak ja mogłem ją zapomnieć ? Nie wiem, jak mogłem. Ważne, że teraz ją mam. Zobaczyłem, że Jessica się budzi. Wstała i podeszła do mnie. Chwilę wpatrywała się w te zdjęcia i zaczęła płakać :
- Ej, dlaczego ty znowu płaczesz ? - spytałem
- Widzisz to jest nasze pierwsze wspólne zdjęcie a ja wyglądam jak małolata - łkała
- Nie ważne jak wyglądasz. Ważne, że razem - przytuliłem moją narzeczoną
- Słodki jesteś. Ale przy tym zdjęciu taki nie byłeś, nie chciałeś ze mną go sobie zrobić. Pamiętam to jak dzisiaj !
- Pewnie dlatego, że mnie onieśmieliłaś - tłumaczyłem się
- Nie pamiętasz, więc siedź cicho. Po prostu nie chciałeś i tyle, powód nieznany.
- Okeej, jak wolisz. Może i nie pamiętam ale żyjmy teraźniejszością. Wychodzimy gdzieś dziś ? - spytałem
- W niebieskim Ci ładniej - powiedziałam
- Nie zmieniaj tematu. Idziemy czy nie ?
- Jak chcesz to idź. Ja jadę jeszcze dzisiaj po Kubusia i Lenkę. A teraz idę pod prysznic - wstała
- Mogę z Tobą ? - chwyciłem ją w pasie
- Po mnie ? Oczywiście. Z 15 minut - uśmiechnęła się i weszła do łazienki
- Diablicaa ! - krzyknąłem
- Nie mów mi tak, bo się zarumienię - odpowiedziała


* Jessica
To nie prawda z tym zdjęciem, on wtedy chciał ode mnie numer ale ja się nie zgodziłam. Może kiedyś opowiem mu prawdziwą wersję zdarzeń. Ale teraz to ja się muszę zająć Kubusiem i Lenką. Wychodząc spod prysznica owinęłam się ręcznikiem i weszłam do pokoju. Spostrzegłam, że nie ma tam Teo ...


_________________________________________________________________________________

Dedykacja dla lokaa ;) Dzięki, że ktoś to w ogóle czyta. Dodałam nowe zakładki, czytajcie też mojego drugiego bloga. Pozdro ! Lov. ;)

Zapraszam !

Zapraszam na mój nowy blog ! http://moimswiatembvb.blogspot.com/  Prolog i bohaterzy już są !
A nowy rozdiał na tym blogu pojawi się dzisiaj a dedykowany jest pewnej osobie ;) Lov.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Twoje oczy mówią to co najważniejsze ..

Rozdział 16

Impreza minęła raczej normalnie, czyli pijani piłkarze robiący dziwne rzeczy i ich partnerki lub przyjaciele próbujący zaciągnąć ich do domu. Jess miała podobny problem z Łukaszem, chłopak był tak szczęśliwy z powodu wygranej, dziecka czy też zaręczyn, że nie miał najmniejszej ochoty wracać do domu. Dziewczyna zaczęła go sznatażować, że jeżeli nie wróci z nią do domu, ona wróci do Dortmundu i nigdy przenigdy nie ujrzy już jej ani dziecka. Ten szantaż jakimś cudem poskutkował, Łukasz wsiadł z Jess do samochudu i tylko trochę mamrotał, żeby go nie zostawiała, bo on ją kocha. Dla Jessicy było to takie słodkie. Po powrocie do domu dziewczyna próbowała przytargać go do łóżka, co nie szło jej łatwo ale się udało. Postanowiła, że zdejmie mu tylko buty. Sama nie miała ochoty kłaść się spać, więc poszła na dół do kuchni i zrobiła sobie herbatę, nie kawę. Nigdy nie lubiła kawy, jak piła to tylko z przymusu. Gdy wrócili było około 1 w nocy, teraz jest już 6 nad ranem. Jessica poczuła wibracje telefonu, wyświetlał się niemiecki numer :
- Halo ?
- Witam, czy rozmawiam z panią Jessicą ... Haas ? - mówił ciężki, męski głos po niemiecku
- Tak to ja. O co chodzi ?
- Pani rodzice oraz brat i jego żona znajdują się w szpitalu, mieli wypadek. Jak się dowiedzieliśmy pani brat ma syna, w czasie tragedi nie było go tam i najprawdopodobniej znajduje się u ciotki Sary Schieber. Prosimy o niezwłoczny przyjazd.
- Dobrze, tylko poproszę adres. Dzisiaj wieczorem lub najpóżniej jutro będę w Dortmundzie.
Jessica szybko zapisała adres. Sprawdziła gdzie znajduje się szpital, znajdował się kilka ulic od ich domu w Dortmundzie. Była 7. rano. Jess pobiegła do sypialni i budził Łukasza, była rozstrzęsiona. Nie wiedziała co robić, więc skłoniła się do ostatecznej czynności. Strzeliła Lukaszowi z liścia w policzek. Ten wystrzelił jak z procy. Jessica próbowała zachować spokój i nie wybuchnąć :
- Teoś, rezerwuję bilet na dzisiaj do Dortmundu - oznajmiła
- Co ? Po co ? Zostawiasz mnie ? Przecież było już dobrze, Jess dlaczego ?
- Jak chcesz możesz lecieć ze mną, i się uspokój. Wrócę tutaj, napewno.
- Okeej, to teraz już nic nie rozumiem. Jeśli wszystko jest dobrze, to po co wyjeżdżasz ?
- Moi rodzice, Filip i Amanda mieli wypadek - łza popłynęła jej z oka
- A Kubuś ?
- Jest u cioci Sary, i właśnie lecę tam by się dowiedzieć o co chodzi i zabrać na razie Kubę stamtąd.
- Dobra, rezerwuj bilety. Jeszcze dziś tam lecimy i Kuba zostanie u nas tyle ile będzie potrzeba. Ale pamiętaj musimy jutro wrócić - przytulił ją
- Rozumiem, dziękuję Ci - pocałowała go
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, ma nadzieję, że daję Ci tego dość powodów? - zapytała ze śmiechem
- No czy ja wiem - uśmiechnął się
- Ej, zaciągnęłam Cię wczoraj do domu, ciesz się, że nie zostawiłam Cię tam - skierowała się po laptopa - główka boli ? - zapytała z ironią
- A powiem Ci, że nie bardzo - pomasował sobie skroń - i co znalazłaś ?
- Tak, pierwszy lot jest za 2 godziny a następny za 4. Który ?
- Ten pierwszy, zdążymy. A tak odchodząc od tematu, jak się czuje moje dzieciąteczko - przystawił ucho do brzucha Jessicy
- To 2 miesiąc, tam nic jeszcze nie słychać - pogłaskała go
- Tak ? Bo ja tam słyszę : ' Tatuś, będę miał najlepszego tatę na świecie no i oczywiścię mamę ' - pocałował ją w brzuch
- Głupek - zaśmiała się
- A no co, taka prawda - Jessica wstała i zaczęła się pakować - Kotuś, nie bierz za dużo rzeczy to tylko 1 dzień
- Tak, wiem . Nie zapomniałam - zadzwonił telefon Jessicy - Kto to ?
- Nie wiem, masz zapisane tylko serduszko i uśmieszek.
- Filip, jak ? - odebrała - Halo ?
- Jessica, masz zamiar lecieć do Dortmundu ?
- Tak, za 2 godziny mam samolot.
- Nic się poważnego nie stało, rodzicom nic nie jest mają tylko lekkie zadrapania. Gorzej jest z Amandą, jest w śpiączce i nic nie wiadomo - słychać było, że płacze
- Filip ...
- Nie przyjeżdżaj do szpitala, zabierz tylko Kubusia do Polski i nic mu nie mów. Powiedz tylko, że wyjechaliśmy i niedługo wrócimy, dobrze ?
- Tak, rozumiem. Weźmiemy tylko jego rzeczy i paszport z waszego domu i wracamy jak najszybciej do Poznania.
- Dziękuję Ci bardzo, niedługo zadzwonię.
- Cześć.
Zdziwienie ogarnęło Jessicę, pakowałą się w ciszy i myślała dlaczego nie chce żeby przyjeżdżała do szpitala, on był tym starszym i tym bardziej doświadczonym życiowo, więc wolała się go słuchać. Łukasz poszedł do łazienki, więc Jess myślała nad tą całą sprawą. Przypomniała jej się jeszcze jedna bardzo ale to bardzo ważna rzecz a raczej człowiek - Lenka !
- Łukasz, zapomnieliśmy jeszcze o jednym znaczy się o jednej
- Mianowicie ?
- A, Lenka ? Moja siostra 2 lata, około 80 cm wzrostu, blondynka. Kojarzysz może ?
- Uspokój się, kojarzę. I co ? Ją też bierzemy tutaj ?
- Wypadałoby, ale ja nie wiem nawet gdzie ona jest. Ale jeśli to problem to ciocia Sara może się nią zajmie - spuściła wzrok
- Jess, wies zto tak jakby moja szwagierka - uśmiechnął się - poradzimy sobie - przytulił ją
- Teoś, dalej za godzinę mamy samolot a ty jeszcze w rozsypce.
- Ja ? Chyba ty - zaczął ją łaskotać i całować
- Ja jestem już gotowa - uśmiechnęła się i wyrwała z jego uścisku

* Na lotnisku

- Co jest? Już powinniśmy siedzieć w środku i lecieć do Dortmundu, a nie kurde - Łukasz był wściekły
- Kochanieee, uspokój się. o, słyszysz już zaraz polecimy - pocałowała go w policzek,chwyciłą ze rękę i pociągnęła za sobą
Z głośników wydobył się komunikat oznajmiający, że samolot do Dortmundu zaraz wystartuje,więc para udała się w stronę samolotu. Po 10 minutach siedzieli już w samolocie. Jess oparła się o Łukasza na co on odpowiedział uśmiechem i pocałował ją w czoło. Dziewczyna zasnęła a Teo wpatrywał się w nią. Lotr nie trwał zbyt długo. Gdy stewardessa oznajmiła by zapiąć pasy, Łukasz budził Jess co wychodziło mu średnio. Nie wiedział co robić, więc krzyknął :
- Patrz, Reus !
- Marco, po co on tu ? znowu będzie mnie męczył - powiedział zaspana
- Jess, znasz go ?
- Tak, i to bardzo dobrze - uśmiechnęła się
- Sugerujesz coś ?
- Przyjaźń ? A ty tylko o jednym - westchnęła
Wysiedli z samolotu, i poszli po walizkę. Stwierdzili, że jeśli mają tu zostać tylko do jutra to wystarczy im jedna walizka. Jess na początku była oporna, ale w końcu się zgodziła. Chcieli zamówić taksówkę, ale gdy zobaczyli kto czeka na nich, zrezygnowali. A był to ...

_________________________________________________________________________________

Borussia rozgromiła Real doszczętnie :p Lewandowski 4 gole ? Nie mogłam uwierzyć. A w poniedziałek gra LECH ! Lov.



Uwielbiam patrzeć na cieszących się piłkarzy XD

  

wtorek, 23 kwietnia 2013

Czyżby koniec ?

Rozdział 15

* Jessica 
Zadzwoniłam do niego miałam nadzieję, iż ta rozmowa będzie wyglądała inaczej. Był dla mnie taki oschły, no ale w sumie nie dziwię się mu. Skrzywdziłam go i to potwornie. Chce się z nim pogodzić, chcę do niego wrócić, ale czy on tego chce. Nie wiem, nie wiem. Jeśli się nie uda, jeśli nie będziemy razem, wracam do Dortmundu, innego wyjścia nie mam. Muszę się uspokoić, dziecko jest teraz najważniejsze. Bez wzgladu na to jak potoczy się dalej moje życie, wychowam to dziecko najlepiej jak potrafię

* Łukasz
Ucieszyłam się kiedy zadzwoniła, chciałem jej powiedzieć jak bardzo ją kocham, ale wyszło tak, żę zachowałem się jakby mi na niej nie zależało. Wiem, że nic jej nie jest. Może mi wybaczy. o 15. spotykam się z nią pod stadionem, o 16. rozgrzewka, a o 17. mecz. A teraz jest... 14.35. Muszę zacząć się szykować. Moje przemyślenia przerwał wpadający do mojego domu Sebastian :
- Dzień Dobry ! - krzyknął
- Cześć - odpowiedziałem oschle
- O, czyżby Jessica dała Ci popalić ?
- Spadaj, okej ? Stało się źle i tyle.
- Co jest ?
- Nic. Jadę na stadion, jedziesz ze mną ?
- No, jasne - podążyliśmy do samochodu. Droga minęła dość szybko. Choć Sebastian ciągle gadał przez telefon, najwyraźniej z jakąś dziewczyną. O 14.55 dojechaliśmy na stadion, wysadziłem Sebastiana, zamknąłem samochód a sam ruszyłem tam gdzie widziałem moją ukochaną.

Jessica stała przed stadionem już dobre 20 minut, umawiali się na 15. ale ona zawsze wolała być szybciej. Czas mijł niemiłosiernie wolno. Wiał lekki wietrzyk, czuć było wiosnę. Stał tam i stała, jakoś nikt nie zwracał na nią uwagi, wszyscy byli przejęci meczem a nie jakaś zwykła dziewczyną stojącą koło stadionu. Zauważyła, że w jej stronę idzie chłopak z torbą piłkarską, tak to musiał być Łukasz. Podszedł do niej i stanął naprzeciwko niej, ona tylko spuściła wzrok : 
- Chciałaś ze mną rozmawiać, prawda ? - zaczął
- Tak, chciałam. Mam nadzieję, że też chcesz.
- Tak, chcę i muszę, bo nie wytrzymam.
- Czemu miałbyś nie wytrzymać ? Przecież nie wiesz czy Cię kocham.
- Tego nie wiem, ale wiem coś innego.
- Nie czujesz, że cię kocham ? Za mało dowodów Ci dałam ? Możliwe, że tak ... nie potrafię już kochać tak jak kiedyś - zaczęła płakać
- Czułem to na początku, ale od tego momentu gdy pojawił się ten Tommy, coś się stało i nie wiem co.
- To po części jego wina, bo to on mnie zranił. Ale przez to ja zraniłam Ciebie i okropnie tego żałuję.
- Jessi, kochanie. Nie płacz, kocham Cię jak wariat, zrozum to w końcu i wróć do mnie. Proszę Cię o to.
- Łukasz... ja myślałam, że nie chcesz mnie już widzieć, miałam zamiar lecieć do domu, do Dortmundu.
- Jakiego domu ? Pamiętaj, tu jest twój dom - pocałował ją
- Teraz to ja mam przerąbane - zaśmiałą się Jess
- Czemu ?
- Widzisz te wszystkie dziewczyny ? 
- Widzę, widzę. Co z tego ? Wiesz, one kochają mnie za wygląd - tu się zaśmiał - a ty chyba za coś więcej ?
- Tak, za duuuużo więcej - wtuliła się w niego
- O, kurde już 15.40 za chwilę mam rozgrzewkę.
- Wiesz, ja już pójdę do Julki.
- O, nie. Co to to nie. Idziesz ze mną, i od razu zaznaczam nie idziesz na żadne trybuny, bo się o Ciebie boję jak nie wiem co, coś załatwię i będziesz ' grzała ławę ' - zaśmiał się

*Po meczu
Lech wygrał 3:1 z Zagłebiem. Teoś nie strzelił bramki, ale był bardzo uradowany, że Jess do niego wróciła. Chłopcy postanowili, że muszą to zwyciestwo uczcić. Jess stałą przed szatnią i czekałą za Łukaszem. Zawodnicy wychodzili po kolei, pytali się jak maluszek i żeby pamiętali o imprezie. Kiedy wychodził Lovrencsics podszedł do niej : 
- Bramka dedykowana maluszkowi - pocałował ją w policzek
- Eeeee, dziękuję - wykrztusiła z siebie Jess
- Ej, taka prawda dla chrześniaka lub chrześniaczki wszystko - zaśmiał się
- Czyżby Łukasz Ci coś obiecał ? - zaytała z uśmiechem
- Możliwe - uśmiechnął się - pamiętajcie o imprezie !
- Co Ty taka roześmiana ? - wyszedł z szatni Teo
- Mógłbyś poczekać na decyzję o tym kto będzie chrzestnym do narodzin dziecka.
- Aaa, o to chodzi. No wiesz, on taaaaaaaaaaaak bardzo nalegał. Nie mogłem już słuchać jego lamentów, więc się zgodziłem.
- Świetnie, i co my teraz zrobimy ? Sebastian miał być chrzestnym a Kuba dróżbą na ślubie. Julka miała być druhną i chrzestną, ale z nią problemu nie ma.
- Mam pomysł zróbmy tak : Gergo i Julka niech będą chrzestnymi, a Kuba dróżbą a z Seby zrobimy druhnę, czyżby nie świetny pomysł ? - zaśmiał się 
- Głupek - klepnęła go w tyłek, co było lekko dziwne
- Jess, co to było ? To było z lekka dziwne.
- Aha to, że ja cię klepnęłam w tyłek jest dziwne ? To co ja mam powiedzieć gdy widzę klepiących się po tyłkach i przytulających się przy każdej okazji piłkarzy ? 
- Czy to aż tak dziwnie wygląda ? To taka jakby to nazwać tradycja.
- Dobra, bo dojdziemy zaraz do tematu gdzie stwierdzę, że połowa piłkarzy to homoseksualiści. 

_________________________________________________________________________________

Króciutki, ale jutro dodam następny . Ostatnio w jakieś gazecie przeczytałam, iż Teodorczyk przechodzi do Zagłębia XD Ludzie są śmieszni. Ej, Gotze przechodzi do Bayernu. ;( Najbardziej to mi szkoda Marco, ale trzeba żyć dalej ;) Lov. 



Szkoda mi ich z całego serca, najbardziej zgrany duet jaki znam ;)


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

+ Lekka przesada

No, hej. Chciałabym coś zakomunikować. Kiedyś podałam tu nr. gg, informuję, iż to jest numer taki do spraw ' zawodowych ' a nie prywatnych ;) Sprawa nr.2 Jeśli nie lubisz jakiegoś klubu, błagam nie mów o nim złych rzeczy. Zostaw go w spokoju. Mówię o tym, iż dostałam kilka wiadomości krytykujących zdjęcia z prawej strony bloga. Chodzi m.in o Reusa&Gotze oraz o widniejącego tam Ville. Ja rozumiem, że może nie lubicie tych klubów, zawodników. Okej, nie musisz ich lubić. Tak, jest to blog o Teodorczyku, ale to nie znaczy, że muszą być tu same jego zdjęcia lub piłkarzy Lecha. Sorry, ala nie ograniczam się do jednego klubu ;) Sprawa numer 3. Nowy rozdział dodam jeszcze dziś wieczorem albo jutro. Mam 3 dni wolnego, bo egzaminy ;p A tutaj pod spodem dodam kilka zdjęć.
NIE SĄ TO TYLKO ZDJĘCIA PIŁKARZY LECHA !








     Borussen :p
















Takie tam z wczorajszego meczu !






Gotzeus ^^



   
Lovrencsics&Ślusarski&Wołąkiewicz



Tyle, dzięki :) Lov.





niedziela, 21 kwietnia 2013

Niby najlepszy dzień ale nie do końca ...

Rozdział 14

Do restauracji jecahli około 20 minut. W ciągu drogi, nie odzywali się zbytnio do siebie. Jessica była uśmiechnięta i wpatrywała się się w poznańskie ulice. Kochała ten widok, te chwile z dzieciństwa czy z nastoletniego życia. Te dobre i te złe. No właśnie te złe. Przypomniała sobie swój wyjazd do Dortmundu, to chyba była najgorsza decyzja podjęta w jej życiu. Choć to nie jej wina, to jej rodzice tak wybrali. Dortmund był najgorszym co mogło jej się przytrafić, najpierw upierdliwe ' koleżanki ' potem ten nieszczęsny Tommy. Łza poleciała jej z oka. Łukasz chyba to zauważył, bo pogłaskał ją po udzie. W końcu dojechali do restauracji. Podeszli do stolika, Łukasz odsunął jej krzesło a sam usiadł naprzeciwko jej. Wpatrywał się w nią jak w obrazek :
- Kochanie, co jest ? Rozmazałam się ? - zapytała z uśmiechem
- Coś ty, ślicznie wyglądasz - patrzył się na nią
- Ale po co my tu w ogóle jesteśmy ? - Jess zauważyła jak do lokalu wchodzą po kolei zawodnicy Lecha z partnerkami, był też Lewandowski, Kuba z Julią, brat Jessicy z Amandą i ten nieszczęsny Tommy - Łukasz o co tu chodzi ? - Łukasz tylko wstał, uklęknął przed nią i wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko
- Jess, kocham Cię nad życie i ty o tym wiesz, więc wyjdziesz za mnie kwiatuszku ? - uśmiechnął się
- Łukasz ...
- TAK ! - wydarli się piłkarze
- Tak ! - Jess tylko powtórzyła słowo piłkarzy
Łukasz wsunął jej na palec pierścionek, wziął ją na ręce i okręcił wokół własnej osi, postawił na podłodze i zaczęli się namiętnie całować a cała sala krzyczała : GORZKO ! Jess była w siódmym niebie, dziecko, oświadczyny ? To wszystko takie piękne. Każdy podchodził do nich i im gratulował. Na samym końcu podszedł do nic Tommy :
- Gratulacje - powiedział po polsku
- Polski ? - spytała z niedowierzaniem Jessica
- Specjalnie dla Ciebie - uśmiechnął się tym swoim głupim uśmieszkiem. Jess nienawidziła tego uśmiechu, nie potrafiła go zniesć. W Łukaszu się aż gotowało, czuł iż ten koleś czuje nadal coś do Jess. Przytulił ją mocniej do siebie aż jęknęła.
- Przepraszam - szepnął jej do ucha Teo
- To ja przepraszam - wysfobodziła się z jego uścisku i odciągnęła Tommiego na bok - Co Ty sobie wogóle myślisz ? -spojrzała przepraszający wzrokiem na Łukasza ale on tylko odwrócił się i poszedł w głąb tłumu
- Że to ja powinienem być na jego miejscu, bo Cię nadal kocham - chwycił jąza rękę ale Jess od razu ją zabrała
- Weź mnie nie rozśmieszaj. Gdyby tak naprawdę było, nie poszedł byś do łóżka z tamtą laską i nie zerwałbyś ze mną.
- To był impuls, największy błąd w moim życiu.
- To też jest impuls a zarazem najlepsza decyzja w moim życiu - uderzyła goprosto w twarz
Czuła jak do oczu napływają jej łzy, wybiegła z sali i podążyła do łazienki. Usiadłą w kącie i zaczęła płakać. Chciała wyrzucić z siebie wszystkie emocje, zaczęła walić ręką w ścianę. Zobaczyłą, żę z jej dłoni kapie krew, więc zaprzestała dalszego walenia w ścianę. Poszła obmyła rękę i zobaczyła jak Julia wchodzi do łazienki. Nie chciałą rozmawiać tylko wtuliła się w przyjaciółkę. Julia przyprowadziłą ze sobą Łukasza. Jess od razu wpadła mu w ramiona :
- Jessi, co to miało wszystko znaczyć ?
- Ale co ?
- Czy te zaręczyny coś dla Ciebie znaczą ? Kochasz mnie czy jego ? Nie mogę się w tym wszystkim powoli połapać ...
- Ale o co Ci chodzi ?! - krzyknęła
- Raczej co się z Tobą dzieje ?
- Nic ..
- Jak to nic ? Najpierw próbujesz zabić siebie i nasze dziecko, teraz przyjmujesz moje oświadczyny a jak odrzucasz swojego byłego to płaczesz. Jess, kocham Cię ale nie jestem pewien twoich uczuć w stosunku do mnie.
- Łukasz ... jak Ty możesz - powiedziała te słowa i wybiegła z restauracji. Biegła tymi ulicami, nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Zadzwoniła do Kuby i poprosiła go by po nią przyjechał. Jak prosiłą tak zrobił, zgarnął ją do samochodu i zawiózł domieszkania Julii. Julka otworzyła im drzwi i zaprosiła do środka :
- Julka, jak on mógł tak pomyśleć - szlochała Jess
- Jess, nie denerwuj się. On Cię kocha, nie znam go dobrze ale wiem, że tak jest - próbował podnieść ją na duchu Kuba
- Przestań ! Nie mam ochoty tego słuchać, muszę wszystko to przemyśleć - poprosiła przyjaciółkę by zaprowadziłą ją do pokoju.

* Jessica
Co się ze mną dzieje ? Miałam nadzieję, że po tym przyjeżdzie wszystko się zmieni. A tu kurwa co ? Niby ktoś mnie kocha, będę miała dziecko. Ale co z tego, jeśli ten chłopak, który zrujnował mi część życia tu jest?  On chyba jeszcze coś do mnie czuje, ale ja do niego czuję tylko nienawiść. To wszystko moja i tylko moja wina, to co się dzisiaj stało. Gdyby nie to, że chciałąm z nim porozmawiać nic by się nie stało. Ja rozumiem, iż Lukasz nie może tego wszystkiego znosić. Pomógł mi już na tyle, na ile nikt mi nie pomógł nigdy w życiu. I za to mu dziękuję, kocham go najbardziej jak potrafię. Muszę z nim porozmawiać, nie ja muszę go przeprosić. Może on potrzebuje czasu ? Albo on już po prostu ma mnie dosyć ? Ni wiem, naprawdę nie wiem.


* Łukasz
Co się z nią dzieje ? Kocham tą dziewczynę nad życie. A ona tak po prostu wychodzi. Powiedziałem tylko prawdę,nie chciałem jej zranić. Jestem szczęśliwy a zarazem przygnębiony. Jutro mecz, muszę ją przed nim zobaczyć, bo inaczej będzie ze mną źle.

Noc nie przebiegała spokojnie. Oboje nie mogli zasnąć. Tęsknili za sobą, jeśli tęsknili to po co ta kłótnia. Miłość nie jest idealna. Można by rzec co ją nie zabije to wzmocni. Nawet w najlepszym związku bywają i dni w których coś jest złe.Oni to przetrwają, mają po co.Dla dziecka, dla tego słodkiego uśmieszku, dla tych małych rączek i nóżek. Dla tego małego serduszka, które będzie ich kochać z całych sił.


Mecz miał zacząć o 17. Jessica zadzwoniła do Łukasza około 14. :
- Halo - odebrał
- Łukasz, to ja Jess..
- Tak ?
- Możemy się spotkać i pogadać ?
- Dobrze, bądź pod stadionem o 15. - rozłączył się

_________________________________________________________________________________

Jest następny. Dzisiaj jest mecz ! Mam nadzieję na 3 punkty ;) Lov.







wtorek, 16 kwietnia 2013

Nadzieja na lepsze życie..

Rozdział 13

Łukasz obudził się o 9. zauważył, iż spali w tej samej pozycji w jakiej zasnęli. Jego ręka cały czas spoczywała na jej brzuchu. Patrzył się na nią, gdy spała była taka spokojna, pogodna, nawet się uśmiechała.
Czuł, że bolą go plecy, ale to nic. Cieszył się, że Jess żyje i ich dziecku też nic nie jest. No właśnie ich dziecko, to nie było planowane. Można to nazwać wpadką, ale co z tego jeśli już kocha to dziecko, kocha jego matkę. Jess, powoli otwierała oczy, przywitał ją jego ciepły głos :
- Jak się spało ? 
- Mogło być lepiej, ale i tak było dobrze.
- Masz ochotę na śniadanie ?
- Wiesz co, nie jestem głodna.
- Jessi...
- Tak wiem, muszę jeść żeby dziecko było zdrowe.
- No właśnie, mądra jesteś - gładził ją po brzuchu
- Ale jesteś pewien ?
- Czego mam być pewien ? Dziecka ? Kotuś, znowu zaczynasz. Powiedziałem raz, że wychowamy to dziecko najlepiej, jak będzie szło a ja jak coś powiem to możesz mi ufać, więc ufaj - pocałował ją w czoło
- Dziękuję Ci 
Zeszli na dół, pożegnali się z jej rodzicami i pojechali do ich domu. Droga zajęła im około 20 minut. Wchodząc do domu zdziwili się, iż drzwi są otwarte. W środku ujrzeli kłócącego się Kubę i Sebastiana.
- Kurwa, ciszej - zaklął Łukasz
- O, cześć - powiedzieli jednocześnie chłopcy
- Uspokójcie się, mamy tu stan wyjątkowy - wyszczerzył się Łukasz
- Przepraszam ale ciąża to nie choroba zakaźna - uśmiechnęła się Jess
- Jak ciąża ? - zapytał się Kuba a Sebastian zawtórował mu
- No taka zwykła.
- Ale jak ? Jak ? - spytał Kuba
- Kubuś, wytłumaczyć Ci ? - spytał Sebastian z rozbawieniem
- A weź spadaj. Ja tu się cieszę, że będę wujkiem - przytulił Jess i podał rękę Łukaszowi
- Ja też będę wujkiem - Seba uśmiechnął się triumfalnie
- Tssa, nie jesteś rodziną - odparł Kuba
- Ty, to w ogóle - powiedział Sebastian z pogardą
- Przepraszam, odnoś się z szacunkiem do starszych.
- Oj, a ile ty masz niby lat ?
- 22. A ty dziecko ?
- Przepraszam nie chciałem urazić szanownego dziadka.
- Zamknijcie mordy ! - wydarł się Łukasz
- Przepraszam - odparli obaj
- Moglibyście się jakoś zachowywać, nie jesteście u siebie - powiedziała Jess
- No właśnie, jak wy tu weszliście ?
- Drzwi były otwarte.
- Co ze mnie za debil - westchnął Łukasz
- Ojeje, kochanie - Jess przytuliła go
Chłopcy zostali jeszcze trochę. Nie ukrywali tego, iż za sobą nie przepadają. Trochę przeszkadzała im różnica wieku. Różne poglądy na świat. Około 19. wpadła Julia :
- Cześć Julciu - Jess przywitała ją w progu
- Moja Juleczka - krzyknął Kuba, podleciał do niej i ją pocałował
- Oooo, co to za śliczna panienka ? - uśmiechnął się łobuzersko Sebastian
- Jestem Julia, i miło mi - odparła
- Cześć, Julia - krzyknął Łukasz z salonu - Jess, wracaj !
- Idę, idę. Seba, chodź !
- My też idziemy !
Do 22. oglądali jakiś film. Potem goście rozeszli się do domów. Jessica poszła się wykąpać a potem Teo. I poszli spać ....


Miesiąc później.
* Jessica
Jestem taka szczęśliwa, mam wspaniałego faceta u boku, niedługo znaczy się za 7 miesięcy będę mamą. Co za szczęście , lepiej trafić nie mogłam. Dzisiaj poszłam z Łukaszem na trening. Chłopcy z drużyny gratulowali dziecka i wypytywali się o płeć i imię. Przekłócali się kto będzie chrzestnym. Przez ten miesiąc zdążyłam się z nimi zaprzyjaźnić. Najbardziej z Wolskim i Tonevem. Łukasz jest lekko zazdrosny, choć nie ma o co.
Zaraz po treningu mieliśmy jechać do lekarza na wizytę kontrolną. Weszłam lekko zaniepokojona do lekarza, Teoś jak zwykle był przy mnie. Wizyta przebiegła pomyślnie, dziecko rozwija się prawidłowo. Tak się cieszę.

*Łukasz
Ja będę ojcem ? JA ? Powoli zaczynam się do tego przyzwyczajać. To dziecko będzie takim zwieńczeniem naszej miłości do siebie. No i właśnie jeszcze ślub, niedługo mam zamiar oświadczyć się Jessice. Ale niedługo.


- Jess, zabieram Cię na kolację - oznajmił Łukasz
- Ale po co, ja wolę zjeść w domu.
- Nie gadaj tyle, tylko idź się ślicznie ubierz.
- A co nie podoba Ci się mój strój ?
- Oczywiście, że tak - przytulił ją
- Idę się przebrać.
Jessice przebieranie, malowanie i czesanie się około godziny. Łukasz czekał na nią zniecierpliwiony, bał się, że się spóźnią. A dla niego będzie to najważniejszy dzień w dotychczasowym życiu. I ma nadzieję, że dla Jess też ...

_________________________________________________________________________________


Tyle czasu nic nie dodawałam, ale t przez brak weny . Teraz też jej zbytnio nie miałam ale dodaję ;) Lov.

sobota, 13 kwietnia 2013

To wszystko jest zbyt ciężkie ...

Rozdział 12

* Jessica
Następnego dnia obudziłam się w sypialni, Łukasza przy mnie nie było. Zobaczyłam karteczkę leżącą na szafce : ' Jestem na treningu, jak wrócę pojedziemy do twoich rodziców. Kocham Cię ' Do moich rodziców ? Ach tak, przyjechali wczoraj. Z tego całego zamieszania zapomniałam o tym. Nie chciałam zostawać sama, bałam się sama siebie. Poszłam i napuściłam sobie wody do wanny. W mojej głowie pałętało się wiele myśli. Może to już czas żeby z tym wszystkim skończyć ? Najwyższy czas. Weszłam do wody, wzięłam ze sobą żyletkę. Obracałam ją w palcach. Zrobiłam kilka cięć i patrzyłam jak woda zabarwia się na czerwono. 

*

* Łukasz
Miałem nadzieję, że moje życie będzie już teraz przebiegało normalnie. Zaczniemy żyć jak normalni ludzie. Z taką nadzieją jechałem do domu, do naszego domu. 
- Jestem, kotuś - krzyknąłem - Jess, gdzie jesteś ? Jess ! - krzyczałem a odpowiadała mi tylko cisza
Pobiegłem do sypialni, nie było jej tam. Zobaczyłem, że drzwi do łazienki są uchylone. Zapukałem, lecz nie dostałem odpowiedzi. Wszedłem tam i zobaczyłem najstraszniejszy widok jaki mogłem ujrzeć. Ona leżała w zakrwawionej wodzie, nieprzytomna. Zadzwoniłem na pogotowie. Przyjechali po 3 minutach i zabrali ją. Pojechałem z nimi. Dlaczego ona to zrobiła ? Po 5 minutach byliśmy w szpitalu, zadzwoniłem do jej brata a ten w mgnieniu oka był w szpitalu :
- Co się dzieje ?! - krzyczał
- Jess, próbowała się zabić ! - mówiłem przez łzy
- Co, jak ? Dlaczego ?
- Nie wiem, chyba to wszystko ją przerosło.
- Wszystko ? To znaczy co ?
- Pan Teodorczyk ? - zapytał lekarz
- Tak, to ja.
- Pana żonie nic nie jest, nie straciła aż tak dużo krwi, cięcia nie były zbyt głębokie. Ach i najważniejsze, dziecku też nic nie jest -uśmiechnął się lekarz
- Przepraszam, jakiemu dziecku ?
- Pana i pani Haas.
Byłem oszołomiony, ja ojcem ? Tak wcześnie ? Widziałem jak Filip rozmawia z lekarzem, siedziałem na ławce i myślałem nad tym wszystkim. Podszedł do mnie Filip :
- Gratulacje, będzie dobrze. A teraz idź do niej.
- Nie wiem jak jej to powiedzieć. 
- Co ? Ona wiedziała o tej ciąży.
- Jak to ? Nic mi nie powiedziała ?
- Idź do niej i nie gadaj .
Wszedłem do sali, zobaczyłem jak leży z zamkniętymi oczami. Podszedłem do niej i usiadłem obok łóżka. Chwyciłem delikatnie jej dłoń, zacisnęła palce. Odwróciła się do mnie próbowała się uśmiechnąć : 
- Łukasz ... - zaczęła
- Wytłumacz mi tylko dwie rzeczy, okej ?
- Dobrze - powiedziała słabym głosem
- Dlaczego to zrobiłaś ?
- Nie miałam siły ...
- Rozumiem, a teraz druga sprawa dlaczego nie powiedziałaś nic o naszym dziecku ?
- Łukasz , myślałam, że nie będziesz chciał tego dziecka.
- Błagam Cię, zastanów się co mówisz.
- Przepraszam.
- To ja Cię przepraszam, najważniejsze że nic Tobie, przepraszam wam nic nie jest - uśmiechnąłem się
- Wybaczasz mi ?
- To Tymi kotku wybacz - pocałowałem ją w czoło
- Ale co teraz będzie ? Urodzę to dziecko i co dalej ?
- Jak to co ? Wychowamy je, innej opcji nie ma.
- Boję się.
- Ciiii.. Odpocznij, a ja będę przy Tobie.

*

* 2 dni później
Tego dnia Jessica miała wyjść ze szpitala. Łukasz pojechał po nią. Dziewczyna była jeszcze słaba. Miała nadzieję, że pojadą od razu do ich domu ale Łukasz musiał ją zabrać do rodziców. Przez te 2 dni kiedy Jess leżała w szpitalu Teo zdążył zaprzyjaźnić się z jej rodzicami, dowiedział się też że ma 2 letnią siostrę. Dojechali do domu jej rodziców. Przy samych drzwiach powitała ich jej mama. W całym domu pachniało przepięknie. Kiedy jedli, nie obyło się bez pytań :
- No to Łukasz, chłopie kiedy ślub ? - zapytał się ojciec Jess
- Nie myśleliśmy o tym, prawda Jessi ? 
- Nie, nie myśleliśmy - odpowiedziała zgaszona 
- Błagam, przestańcie ! Dajcie jej spokój - wtrącił się Filip
- Filip ma racje - powiedziała Amanda
- Przepraszam, ja już odejdę od stołu - powiedziała Jess - Łukasz, pójdziesz ze mną ?
- Idę.
Odeszli od stołu i powędrowali na górę, Jessica miała dość tych pytań i chciała iść spać. Łukasz usiadł, a ona położyła mu głowę na kolanach i zasnęła. Teo wpatrywał się w nią i głaskał po brzuchu, myśląć o ich dziecku. Rozmyślając sam zasnął .... 

_________________________________________________________________________________

ja nie wiem, co to jest . Lov.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Każdy popełnia błędy

Rozdział 11

Jessica był zdziwiona, nigdy by nie pomyślała, że to właśnie jego tam zobaczy. Jak on się tam znalazł, tego nie wiedziała. To nie dla niej przyjechał.Ona go nie kocha i on już też jej nie kocha. Więc po co on tam jest.
Jessice zbierało się na płacz. Tyle wydarzeń w jednym tygodniu to za dużo jak na nią. W końcu nie wytrzymała i gdy mieli wysiadać z samochodu Jess rozpłakała się : 
- Kochanie, Jessi. Co się dzieje ?
- Łukasz, ja nie chcę tam iść...
- Ale Jess, mieliśmy już żyć normalnie, o co chodzi ?
- Widzisz tego o tego tam chłopaka ? - wskazała na wysokiego blondyna
- Tak , widzę - Łukasz nie wiedział o co chodzi
- To jest Tommy.
- No i co z tego ?
- Ty nic nie rozumiesz ?!
- Nie, bo nie rozmawialiśmy o twojej przeszłości - przypomniał jej
- Tak, przepraszam.
- Dobra, nic się nie stało.
- To jest mój były chłopak, i nie wiem co on tu robi.
- Powiem Ci, że też go pierwszy raz widzę.
- Dobra, ogarnę się i pójdę z nim porozmawiać. Kotku, patrz na mnie - uśmiechnęła się i pocałowała go tak aby wszyscy widzieli
Jessica spokojnym krokiem szła w stronę chłopaka, który chyba wcześniej jej nie zauważył. Kilka razy obejrzała się czy Łukasz ją obserwuje, on tylko odpowiadał jej słodkim uśmiechem. Jessica nie wiedziała co mu powie. Ale gdy zobaczyła, że Tommy na nią patrzy i uśmiecha się, od razu zrobiło się jej niedobrze. Nienawidziła jego uśmiechu od chwili ich rozstania. 
- Jessica - chłopak próbował ją przytulić
- Zostaw - powiedziała po niemiecku
- Co Ty taka oschła ? - rozmawiali po niemiecku
- Dla Ciebie ? Już zawsze - odpowiedziała
- Nie bądź taka, przecież oboje wiemy że nadal mnie kochasz.
- Ty sobie żartujesz. Jestem tego pewna, że nigdy już Cię nie pokocham i nie wiem czy kiedykolwiek Cię kochałam.
- Tak, oczywiście. To Ty się nie mogłaś pozbierać po rozstaniu i wróciłaś tutaj.
- Może to i prawda ale nie wróciłam tutaj tylko z tego powodu. Wróciłam ponieważ miałam dość Ciebie, nie mam ochoty na Ciebie patrzeć !
- Dobrze, nie denerwuj się.
- Co Ty tutaj robisz ? 
- Przyjechałem w odwiedziny do kumpla.
- Tak po prostu , bez powodu ?
- Miałem zamiar Cię odzyskać.
- Nie bredź, mam zamiar czuć się dobrze więc nie wchodź mi w drogę.
- Co ten facet się tak na Ciebie gapi ? - wskazał na Łukasza
- Ma do tego prawo, a to nie jest twoja sprawa.
- Już sobie kogoś znalazłaś ? Zwykła dziwka - krzyknął po polsku
- Gościu , uważaj na słowa - podbiegł do nich Łukasz
- Bo co ?
- Uważaj, bo to może się źle dla Ciebie skończyć - Teo zagroził chłopakowi
- Dobra, Teoś przestań - uspokajała go Jessica
- Jeśli tego chcesz - przytulił ją i odeszli
Czy to co on mówił było prawdą ? To co powiedział zabolało Jessicę ale próbowała nie dawać po sobie poznać, że ją to ruszyło. Ze zwykłego obiadu zrodziła się całkiem niezła impreza. Wszyscy bawili się świetnie. Nawet Jess bawiła się dobrze. Nie myślała o tym wszystkim co się wydarzyło, jakby zapomniała. Może alkohol uderzył jej do głowy ? Nie to chyba nie to, może to szczęście, że w końcu jest z nią ktoś kogo interesuje  jej całe życie. Musiała iść do łazienki, kiedy szła przez korytarz ktoś złapał ją za rękę i przycisnął do ściany.
- Puść mnie !
- Boisz się ? I dobrze, jesteś moja i tylko moja - zaczął całować jej szyję
- Puść mnie gnoju - krzyczała próbując się wyrwać
Ktoś wszedł do łazienki, odciągną Tommiego od Jessicy. Ona upadła na podłogę, płakała, była taka słaba. Zobaczyła tylko jak na podłodze leży Tommy a Łukasz stoi nad nim. Łukasz wziął ją na ręce, zaniósł do samochodu i pojechali do domu ...


_________________________________________________________________________________


http://gochat.in/Lovrencsicsowa zapraszam na anonimowy czat ze mną :) Lov.

środa, 10 kwietnia 2013

Bzdety

Siema, Siema . Jeśli chcecie reklamować swojego bloga na moim to piszcie na gg : 24075331.
Dzięki za taką ilość wyświetleń . ;* Lov ♥

Ciężkie dni

Rozdział 10

Jessica budziła się w nocy kilka razy i za każdym razem krzyczała, później jej krzyk przeradzał się w płacz.
Za dnia siedziała cicho lub leżała, ktoś mógłby powiedzieć, że jest jak lalka. Była załamana, bolało ją to wszystko. Bolało ją to, że to wszystko jej wina. Ale przecież tak nie było. To po prostu chore obsesje Marcina, ale nie można powiedzieć, iż to była tylko wina Kamińskiego. Podobieństwo Jessicy do ukochanej Marcina było tak uderzające, że można było powiedzieć, iż są bliźniaczkami. Różniło je tylko jedno, Jessica kochała Łukasza a Marysia ( ukochana Marcina ) niby kochała Kamińskiego. Dobrze powiedziane ' niby '. Przecież nie zostawia się swojej miłości tak z dnia na dzień, zawsze są jakieś powody. Nikt nie wiedział jakie  powody miała Marysia. I to właśnie dręczyło Jess. Dlaczego ona go opuściła ? Łukasz był cierpliwy w stosunku do Jess, próbował z Nią rozmawiać, ale ona tylko powtarzała ' Zostań ze mną ' . Teo kochał ją najbardziej jak tylko mógł. Nawet zadzwonił po Kubę i Julię by spróbowali z porozmawiać z Jessicą.
Do Nich się nawet słowem nie odezwała. Nikt nie dzwonił do Filipa, nie chcieli go denerwować a w szczególności nie chcieli denerwować rodziców Jess. Tak żyli przez 3 dni. Codziennie ten sam scenariusz.
Aż w końcu Jess się odezwała :
- Łukasz - mówiła cicho
- Kotuś, szczęście Ty moje - mówił do niej delikatnie
- Wiesz, że Cię kocham - mówiła szeptem
- Wiem, ja Ciebie też - pocałował ją w nos
- Ale nie możemy być razem - odwróciła się od Niego
- Co Ty mówisz ? - Teo zachowywał spokój
- Prawdę, jestem tylko dla Ciebie ciężarem a ja nie chcę ... - nie zdołała dokończyć
- Gdybyś była dla mnie ciężarem, byłbym tutaj ? Chyba nie. Kocham Cię za to że jesteś a nie za to co się dzieje. - Łukasz poczuł się zraniony
- Teoś , nie chciałam - mówiła przez łzy - wybacz mi ...
- Nie ma czego Ci wybaczać, rozumiem co możesz czuć. Chciałbym, żeby było tak jak kiedy się poznaliśmy. Choć czuję, że to niemożliwe. Musimy zacząć żyć normalnie. Przestać myśleć o Tym co się zdarzyło. Wiem, że tego nie da się wymazać z pamięci, mam nadzieję iż ty tego też chcesz ? - spojrzał na Nią
- Tak - mówiła już troszkę głośniej
Jessica wtuliła się w Niego. Czuła, słyszała jak bije jego serce, to ją uspokajało. Miłość potrafi zmienić życie człowieka. I Jess właśnie czuła, że wkracza w nowy rozdział życia. Miała nadzieję iż będzie teraz już zawsze dobrze. 
- Jessica, zadzwonić do twojego brata ? - spytał z troską
- Wiesz, co. O ile dobrze pamiętam on przyjeżdża za dwa dni. Więc nie ma potrzeby - uśmiechnęła się pierwszy raz od kilku dni.
- I tego mi brakowało - śmiał się
- Czego ?
- Tego, że mówisz i się uśmiechasz .
- Lubisz jak nawijam ?
- Jak najbardziej.
- Pogadajmy.
- No, dajesz.
- Pogadajmy o piłce - zaśmiała się
- O, no to posłucham jak będziesz mówić.
- Powiem Ci tyle, uwielbiam Borussię i Bayern. Barcelonę i Real. Lecha i ... nie, nie będę się oszukiwać Legi nie lubię - zaśmiali się oboje
- Słucham dalej.
- Według mnie najlepszy numer to 11, 10, 9 .
- Dlaczego ?
- 11, bo Lovrencsics, Reus, Thiago. - uśmiechnęła się - 9, bo Lewandowski, Reiss, Alexis - spojrzała na niego - i to na co najbardziej czekasz 10, bo Messi, Goetze i Ty ! - pocałowała go
- Tak to ja zawsze mogę z Tobą o piłce gadać - zaśmiał się
- A wiesz co ? Piszczek i Reus są przystojni - leżała na nim
- Taak, a żona Messiego jest śliczna - przekomarzał się z nią
- Ah, tak ! Czyli ja jestem brzydka ? - zirytowała się
- Śliczniejsza nawet od niej jesteś - złapał ją w pasie
- Ah, dziękuję - odwróciła się
- A co za to będę miał ?
- Obiad - zaśmiała się i go pocałowała
- Przykro mi na obiad jedziemy do Patryka - wstał - idź się przebrać.
- A muszę ? - zapytała z ironią
- No nie ale jak wolisz - wyszedł do łazienki
Jessica poczłapała do góry do sypialni, stanęła przed szafą i nie wiedziała co ubrać, w jej głowie cały czas był mętlik. chciała by wszystko było dobrze. Łukasz tak ją wspierał. Postanowiła, że będzie cieszyć się z życia i nie przejmować się czymś o czym powinna zapomnieć. Po 20 minutach miała gotowe rzeczy, następne 20 minut zajęło ubieranie się w nie, a następne 20 minut czesanie się i malowanie. Łukasz czekał za nią już godzinę, ona nie chciała go wpuścić. Po godzinie go wpuściła żebym on też się przebrał :
- Dłużej już nie szło ? - zapytał zlekkim wyrzutem
- Szło ale nie chciałam żebyś tak jęczał pod tymi drzwiami - zaśmiała się
- Było słychać ? - spytał
- Taak i to bardzo - blefowałam
- Kłamiesz - powiedział
- Dlaczego tak sądzisz ?
- No, bo...
- Rozgryzłeś mnie - zaśmiała się - nic nie było słychać
- Sam się wydałem ?
- Tak - przytuliła się do niego
- No, musimy się już zbierać - powiedział
Jessica ubrała buty i wyszli z domu. Wsiedli do samochodu. W samochodzie rozmawiali o wszystkim, próbowali omijać temat Kamińskiego. Dojechali na miejsce, Jess nigdy nie spodziewałaby się tego co tam zobaczy ...


_________________________________________________________________________________

I jest . Oglądam meeeeecz ! Bayern - Juventus
Dalejj Bayern ! Lov.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Tragedia

Rozdział 9

2 dni później ...
*Jessica
Filip jeszcze nie wyjechał, pewnie pokłócił się znowu z Amandą. Dzisiaj mieliśmy jechać po resztę moich rzeczy. Ja mam przecież jeszcze psy ! Nic nie powiedziałam Łukaszowi :
- Łukasz! Łukasz! No obudź się - krzyczała
- Kobieto, uspokój się. Jest dopiero - spojrzał na telefon - 7.17.
- No ale ja zapomniałam - powiedziała smutno - no nie powiedziałam Ci.
- Co jest ?! - krzyknął - nie, nie mów mi, że ...
- Kurde, ja mam 2 psy w domu i no wiesz co ... - uśmiechnęła się do Niego słodko i przybliżyła twarz do jego twarzy tak, że stykali się nosami
- Nie są groźne ? I niebezpieczne dla mnie ? - spytał
- Będą Cię kochać jak ich pani - przejechała po jego włosach
- Mmmmm - pocałował ją 
- Oczywiście, całować Cię nie będą - zaśmiała się 
- Mam nadzieję - przytulił ją
- Kto to ? - Jess usłyszała dzwonek swojego telefonu
- Odbieeeeerzesz ? - ziewnął Teo
- Tak, Halo ?
- Jessuś, pamiętaj o mnie.
- Co, jak ? No co ?
- Pamiętaj po prostu.
Jessica słyszała w telefonie jakby znany jej już męski głos, czuła w tym głosie ból, rozpacz. Chyba domyślała się kto to mógł być. Szybko wstała, ubierała się w byle co i dobudzała Łukasza :
- Łukasz wstawaj ! Musisz mnie zawieźć do Kamińskiego ! Wstawaj ! On może sobie coś zrobić - płakała
- Kurwa , najpierw nęka Ciebie teraz próbuje się zabić, nie rozumiem. - Teo ubierał się najszybciej jak mógł
- Proszę Cię, szybciej ! - płakała - Nie chcę go mieć na sumieniu !
Po 2 minutach siedzieli już w samochodzie i jechali do domu Marcina. Łukasz próbował uspokoić Jess. Ale nie dawał rady. Dziewczyna płakała i płakała. Po 10 minutach byli już w domu Kamińskiego.
- Marcin ! Marcin ! - wołali naprzemiennie
- Łukasz, gdzie jest łazienka ?
- Chodź szybko - złapał ją za rękę i pociągnął na górę
- Kurwa, Marcin co Ty robisz ? - krzyknął Łukasz gdy tylko zobaczył Kamińskiego
- Nic..c...c . - odpowiedział połykając kolejną tabletkę i popijając wódką
- Wypluj ! - podeszła do Niego Jessica
- Zostaniesz ze mną ? - spytał Marcin wypluwając tabletki
- No dobrze, ale Łukasz też zostaje - spojrzała na Łukasza który najwyraźniej nie był zadowolony
Przez pół dnia rozmawiali dlaczego Marcin chciał to zrobić. Na początku Jessica wszystko rozumiała. w końcu nie wytrzymała i wybiegła z domu. Nie mogła znieść tej myśli, że to jej podobieństwo do pewnej osoby mogło kogoś zabić. Nienawidziła się za to. Po chwili zbiegł do niej Teo. Bardzo mocno ją przytulił. Jess poczuła się bezpieczna, w końcu bezpieczna.
- Jessi,  nie przejmuj się. Kocham Cię i to się liczy.
- A jego życie się nie liczy ? Nie chcę go mieć na sumieniu. - próbowała się wyrwać z jego objęć
- Dobrze, spokojnie. Już wszystko będzie dobrze. On już wszystko rozumie. Nie bój się.
- Ale będziesz przy mnie ? - spojrzała na Niego ze zmartwieniem.
- Tak, będę . Już zawsze będę.
Trwali tak przez chwilę w tym uścisku aż Jessica go puściła i chciała jechać do domu. Łukasz poszedł do Marcina i mu wytłumaczył i zadzwonił po jego kuzynkę żeby go pilnowała. Resztę dnia Jess i Teo spędzili w domu. Jessica była lekko załamana, nie reagowała na żadne słowa. Siedziała tylko pod kocem na kanapie i wpatrzona była w wyłączony telewizor. Piła tylko herbatę, tylko do tego udało ją się zmusić Łukaszowi. O 22. Teo zaniósł ją do sypialni a sam delikatnie położył się obok niej. Dziewczyna czując jego zapach mocno się w Niego wtuliła i zapadła w głęboki sen. Aż w nocy się obudziła ...



_________________________________________________________________________________

Taki lekko tragedyczny ;) Lov.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Prośba, radość i euforia

Rozdział 8

* Jessica 
Byłam oszołomiona jego propozycją. Mieszkanie razem po 3 dniach znajomości. Oczywiście kochaliśmy się nawzajem. Nie byłam tego pewna w 100 % , ale jakaś część mnie tego pragnęła. Łukasz pojechał do siebie. 
Był taki radosny gdy się zgodziłam.Cieszył się jak małe dziecko. On chyba naprawdę mnie kochał. Ale teraz musiałam porozmawiać o tym z Filipem.
- Braciszkuuu ...
- No co się stało - przysiadł się koło niej
- Mam pytanie. Po jakim czasie zamieszkałeś z Amandą ?
- No chyba po 2 miesiącach. A co ? - zaciekawił się
- Kurdeee - powiedziała pod nosem - No, bo Łukasz zaproponował mi ...
- Żebyś się do Niego przeprowadziła ? 
- Skąd wiedziałeś ?
- Powiedzmy , że Łukasz rozmawiał o tym ze mną - uśmiechnął się
- Ale jak to ? Mniejsze o to . I co o tym sądzisz ?
- Jesteś już dorosła, więc i tak zrobisz co chcesz . Ale Łukasz wydaje się fajnym chłopakiem, więc ja bym długo nie myślał - przytulił ją
 - A co na to rodzice ? - spytała z obawą
- Rodzice Cię kochają i chcę twojego szczęścia , więc nie powinno być problemu - uśmiechnął się
- Ale ...
- Ja się zgadzam, rodzice pewnie też . Tylko pytanie czy ty chcesz ? - spojrzał na nią pytająco
- No niby chcę , kocham go , ale mam obawy - zasmuciła się
- Jakie obawy ?
- Coś może się popsuć, możemy się pokłócić.
- Nawet tak nie myśl, zawsze możesz wrócić tutaj - powiedział - A tak w ogóle, jutro z Kubą wracamy do Dortmundu, ale przyjeżdżamy za tydzień z Amandą - poinformował Jess
- Czyli fajnie, to ja chyba zadzwonię do Łukasza - wyszła z salonu
- Halo, Łukasz ?
- Kotku, a kto niby inny ?
- Nic nigdy nie wiadomo, wiesz co ? podjęłam decyzję, rozmawiałam z Filipem.
- I co ? I co ? No mów, mów. Ekscytuję się.
- Zgadzam się, cieszysz się ?
- I Ty się jeszcze pytasz ? Dziewczyna moich marzeń będzie ze mną mieszkać. Chyba zaraz będę tam u Ciebie.
- Nie to ja przyjdę do Ciebie. Dziś śpimy u Ciebie.
- Już mi nie uciekniesz. Czekam na Ciebie.
- Będę za 30 minut, przejdę się. Paa.
Jessica rozłączyła się i poszła do pokoju spakować sobie rzeczy na jutro. O reszcie pomyśli kiedy indziej.Po 5 minutach była gotowa i wyszła z domu. Szła ulicą, myśląc jak to będzie. Wtem ktoś złapał ją za nadgarstek      
- Kurwa , czego -odwróciła się i zobaczyła Kamińskiego
- Nie cieszysz się ? - zapytał
- Wypie*dalaj - krzyczała na cały głos
- Przestań , ludzie się patrzą - uspokajał ją
- I dobrze, Ratunku !  - krzyczała
- Przepraszam czy jest jakiś problem ? - jakiś nieznajomy zwrócił się do Marcina
- Nie nie ma. Uważaj, laska - krzyknął na odchodne
- Dziękuję - powiedziała Jess
- Nie ma za co, wiedziałem, że piłkarze to dziwni ludzie ale nie aż tak - uśmiechnął się
- Proszę nie obrażać mojego chłopaka - zaśmiała się
- A to przepraszam, jestem Sebastian a ty ?
- Jessica , dziękuję jeszcze raz, ale muszę już iść.
- Proszę, Do zobaczenia - krzyknął za nią
Jess była już bardzo blisko domu Łukasza aż w końcu doszła. Zapukała do drzwi :
- Jessi , kochanie Ty moje - wciągnął ją do domu
- Zostaw sobie czułości na wieczór - pocałowała go w policzek
- Na wieczór? Mmmm , ciekawie - pocałował ją
- Dobra , głodna jestem. Gdzie kuchnia ? - zapytała rozbawiona
- Może najpierw pokaże Ci dom a potem będziemy jeść - zaśmiał się
- Okeej .
- Dobra tu jest salon, tutaj jedna łazienka, tutaj kuchnia - zaśmiał się - chodź na górę - weszli po schodach- tutaj jest jedna sypialnia, tutaj druga, łazienka i najciekawsze...
- Domyślam się - pokiwała znacząco głową
- Nasza sypialnia - pokazał jej ogromny pokój z wielkim łóżkiem pośrodku
- Slicznaa - powiedziała i rzuciła się na łóżko
- Wiem , będziesz tu spała dopóki nie spłodzimy sobie potomka - zaśmiał się
- Czyli potem jakbym urodziła dziecko, to mnie z domu wyrzucisz ? - zapytała ze spokojem
- Weź tak nie mów, chodziło mi bardziej o to że ...
- Dobra nie kończ i tak Cię kocham - przytuliła się do Niego
- Ja Ciebie też.
- To co, idziemy jeść ? Głooodna jestem.
- Nie wolisz tak poleżeć ?
- Na leżenie mam całą noc - zaśmiała się
- No chyba, że tak . No to chodź.
Siedzieli w kuchni i rozmawiali, do Łukasza ktoś zadzwonił i wyszedł z kuchni. Jess została sama. Ktoś zapukał do drzwi :
- Kotku, otwórz - zawołał Łukasz
- Już idę - poczłapała ku drzwiom i je otworzyła. To co zobaczyła zdziwiło ją.
- Wita.. - nie dokończył - Jessica, jeśli dobrze pamiętam. Co Ty tutaj robisz ? - spytał ją
- No ja tu mieszkam od dzisiaj. Co Ty tutaj robisz ?
- Mieszkasz ? To ja chyba adresy pomyliłem.
- Kogo szukasz ?
- Łukasza Teodorczyka.
- Kotuś, kto to ? - wszedł Łukasz - Sebaa, wiedziałem, że przyjdziesz.
- Skąd ? Mogę wejść ?
- Wchodź, poznaj Jessicę - wskazał na dziewczynę - Jessica poznaj Sebastiana
- My się już znamy - powiedziała Jessica
- Jakim cudem ? - zdziwił się Łukasz
- Teosiowi już działa wyobraźnia - Sebastian szturchnął Jessicę
- Oj , kochanie. Nie bój się - przytuliła Teo
- Ale chodźcie, opowiecie mi wszystko.
Poszli do salonu Jessica i Sebastian wszystko opowiedzieli. Łukasz był trochę wściekły, że Jess mu nic o Kamińskim nie powiedziała. Ale obiecał jej, że z nim porozmawia. O 21. Sebastian wrócił do domu :
- To co teraz robimy ?
- Ja to bym się położyła - zawiesiła mu ręce na szyi
- Jesteś pewna? - pocałował ją
- Ehe - odwzajemniła pocałunek
Powędrowali do sypialni. Ich rzeczy po chwili już walały się po podłodze. Na koniec Jessica zasnęła w jego objęciach ..



Sebastian Sobkowski
18 lat, przyjaciel Łukasza



_________________________________________________________________________________




A tutaj takie fajne Teosia :)









Jest, dodałam , może nie taki jak miał być ale jest ;) Lov.

+ Podziękowania

Dziękuję wam bardzo za tyle wyświetleń i komentarzy. Nigdy nie pomyśałałbym, że ktokolwiek miałby chęć czytać te moje ' wypociny '. Dzisiaj wieczorem dodam nowy rozdział. Dzięki jeszcze raz  ;* Lov.

sobota, 6 kwietnia 2013

Świetny wieczór i ciężka noc.

Rozdział 7

* Jessica
W moim domu było tyle ludzi, że zliczyć nie mogłam. Impreza trwała w najlepsze. Świetna muzyka, odpowiedni ludzie można bawić się na całego. Tańczyłam, tańczyłam i tańczyłam , najwięcej tańczyłam z Teosiem ( takie słodkie, będę tego używać ) i z Julią. Bawiłam się świetnie. Nie byłam pijana. Tak jak mówił     Łukasz, Kamiński też się pojawił. Zamienił ze mną tylko kilka słów :
- Poskarżyłaś się chłoptasiowi ? - spytał z arogancją
- Weź, idź ode mnie. Nie mam ochoty na Ciebie patrzeć - powiedziałam mu prosto w twarz
- Pamiętaj ! Ja Ci nie odpuszczę - powiedział i wyszedł z domu
Impreza była udana , pomijając incydent z tym debilem. Około 2 w nocy wszyscy zaczęli się zbierać, został tylko Łukasz, Kuba i Julia. Patrzyłam tak na Kubę i Julię i wydawało mi się, że mają się k' sobie. Ale to nie moja sprawa są dorośli. I zaczęliśmy wielkie sprzątanie. Około trzeciej wszystko było już ogarnięte.
- Dobra, to jak śpimy ? Są dwa pokoje - uśmiechnęłam się
- Eeeee... - powiedział lekko pijany Kuba
- To ja mam pomysł, ja śpię z Julią, a wy macie pokój i kanapę więc się jakoś podzielicie - powiedziałam do chłopaków
- O co to nie, ja śpię z Julką - powiedział Kuba i wziął Julię na ręce
- Wy ... razem ... ? - zapytałam
- Tak, a co nie wolno - zapytała Julia
- Wolno, wolno i to nawet wskazane - zaśmiałam się
- Okeej , czyli wy śpicie razem - powiedział Łukasz - to w takim razie ja śpię z Jess
- Spoooko - powiedziałam z uśmiechem na ustach i ruszyliśmy do pokoi
- Łukasz ale wiesz ...- spojrzałam na Teo, który udawał że śpi
- Co .. mówiłaś...aaa....coś ? - udawał, że majaczy
- Dobra ja idę się przebrać i zaraz wracam - weszłam do łazienki
- No dobrze - usłyszałam
- Już jestem - zobaczyłam, że leży w samych bokserkach i rzuciłam się na łóżko obok niego
- Ej, po co się ubierałaś - zaczął całować moją szyję
- Łukasz, przestań - protestowałam
- Niee - całował mnie dalej
- Ja .... Ja nie mogę - odsunęłam się od Niego
- Okej, rozumiem. Czyli zostaje mi kanapa ... - wstał i dążył do drzwi
- Głupku, śpisz ze mną - zaśmiałam się a on wrócił do łóżka - tylko bez ...
- Nie kończ, bo mi się smutno robi - Jego odpowiedź mnie zszokowała ale nic nie mówiłam,nie chciałam psuć sobie nerwów
 Przez godzinę nie mogłam zasnąć, czułam jego oddech na mojej szyi i rękę na brzuchu. Czułam się wspaniale, chyba jak nigdy. Nie mogłam spać bo bolała mnie głowa, nie wiedziałam dlaczego. Patrzyłam tylko jak mój ukochany słodko śpi.


Jessica obudziła się około 11, odwróciła się i zobaczyła Łukasza wychodził z łazienki. Chłopak od razu wskoczył do łóżka i zaczął ją łaskotać. Dziewczyna protestowała :
- Puuuść mnie - jęczała - umieram
- Kotku, po czym Ty umierasz ? Nie piłaś nic, chyba że od bólu nóg umierasz - patrzył jej w oczy
- Głowa mnie napierdziela - jęknęła
- Hormony ?
- Jakie kurde znowu hormony i czego niby ?
- Nie znam się
- Łukasz, ja wstaję i idę zrobić śniadanie dla nas - wstała z bólem
- Dla nas ? A Julia i jak mu tam było ... o , Kuba ?
- Oni niech się martwią o siebie - uśmiechnęła się lekko
- Ty mnie kochasz - przykrył się kołdrą po sam nos
- Możliwe - rzuciła i wyszła za sobą słyszał tylko krzyknięcie Łukasza - Jak to ?
 Zeszła na dół i podążyła do kuchni . Na stole leżał liścik zaadresowany : ' Do Jessi naszej siostroprzyjaciółki <3 ' a w środku było napisane :
  ' Wyszliśmy o 8. Tak cudnie razem spaliście że nie chcieliśmy was budzić. Nie martw się o nas. Buźki '
Jessica uśmiechnęła się pod nosem i zobaczyła jak Łukasz schodzi na dół już ubrany,  tylko spodnie ale to coś.
- Co chcesz na śniadanie ?
- Ja, sam nie wiem .
- Jajecznica i tosty ?
- Świetne !
Łukasz usiadł przy stole i wpatrywał się w Jess, która robiła jajecznicę. Była taka delikatna kiedy przy nim stała. A teraz wyglądała na niezależną kobietę.
- Co mi się tak przyglądasz ? - spytała Łukasza
- Tak sobie myślę, że lepiej wyglądałabyś w moim domu - zaśmiał się
- Taak ? A po co ja Ci tam ?
- Jak to po co ?! Mogłabyś nauczyć się czytać między wierszami - odparł
- Między wierszami ? Czyli , co . Proponujesz bym się do Ciebie przeprowadziła ? - zapytała zaciekawiona
- No, tak.
- Przypomnij mi, ile jesteśmy razem - Jess bawiła cała sytuacja
- No , 3 dzień - powiedział ze smutkiem Łukasz
- Ja z chęcią, ale nie wiem co na to mój braciszek - nakładała jajecznicę
- Czyli się zgadzasz ?
- Wstępnie tak - uśmiechnęła się
- Kocham Cię - krzyknął i wziął Jess na ręce i zaczął ją przytulać


_________________________________________________________________________________

Julia Simon
20 lat , najlepsza przyjaciółka Jess
Dziewczyna która okiełzna Kubę ;)






Kolejny rozdział ;) Oglądałam mecz i mój czarny charakter strzelił gola ;) Tak jakoś wyszło, że to on jest tym złym ;) Lov.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Było idealnie...

Rozdział 6

* Jessica
Do mojego domu dojechaliśmy w 20 minut. W samochodzie śmialiśmy się, wszystko było dobrze. Lecz cały czas dręczył mnie ten incydent z Kamińskim, o co mu chodziło z tym ' ja Ci nie odpuszczę ', nie wiedziałam.
Chciałam powiedzieć o tym Łukaszowi, ale jeszcze nie teraz. Trochę się boję, nie wiem czy to Marcina się boję czy tego by powiedzieć o tym Łukaszowi. Na razie mu nie powiem o tym, poczekam na bardziej odpowiedni moment.
Gdy tylko weszliśmy do domu od razu przywitał nas Kubuś :
- Dziesi , toś psisiedł do ciepie - powiedział na przywitanie mały.
- A kto taki ? A no właśnie tu masz wujka Łukasza - wskazała na piłkarza, który stał obok niej.
- Cieść, mój ciatek naziwa się Łukaś - podbiegł do Teo.
- Taak, a ty jesteś Kubuś a ja mam kolegę Kubę - uśmiechnął się Łukasz i poczochrał małemu włosy.
- Buu , i tu cię mam bo ja teś mam kojegę Kubę - zaśmiał się mały.
- Wiem , wiem - zaśmiał się Łukasz.
- Njo i on tam cieka na Dziesi - odparł mu Kubuś.
- O Boooże Kuba, ja wtedy o Nim kompletnie zapomniałam - przeraziła się Jess - Kubuś słońce, idź do góry i poszukaj Codiego, dobrze - Kubuś pobiegł do górę.
- Ej , Jess ja wezmę winę na siebie, bo jednak to po całości moja wina - uśmiechnął się zalotnie.
- Jak twoja wina ? Chodź do Nich ze mną, Ja cię błagam - zrobiła zbolałą minę.
- No pójdę, poznam Twoich barci - zaśmiał się. 
- To i tak nie całe moje rodzeństwo - zaśmiała się - Chodź już do Nich.
- Jak to ? - zdziwił się
- Cześć, Kubuś, Filip - przywitała się - To jest Łukasz. 
- Fajnie - Kuba podał rękę Łukaszowi - zostawiłaś mnie sama na tej imprezie a sama poszłaś gdzieś z jakimś kolesiem, to trochę nie ładnie.
- A ty co kurde zazdrosny czy już z Ciebie takie małe dziecko ? - wściekła się na Kubę.
- Przepraszam , ale jeśli mógłbym się wtrącić - powiedział Łukasz - to chyba Ty ją tam zostawiłeś samą - przypomniał mu Teo.
- Taak , no ja tylko żartowałem - powiedział Kuba.
- Aha , fajnie - powiedziała Jess - Filip, a Ty tylko siedzisz i się śmiejesz - zarzuciła bratu.
- To wszystko jest takie śliczne, wkurzona Ty i twój facet broniący Ciebie - śmiał się - I zazdrosny Kuba.
- Ja , zazdrosny ? O nią ? Bardziej to ja jestem zazdrosny o siebie - powiedział.
- Ja muszę coś koniecznie zjeść. Chce ktoś coś ? - zapytała.
- Kotku , z chęcią ale to na osobności - zaśmiał się Łukasz a z nim Filip i Kuba.
- Jakie zboczeńce, ja idę po jedzenie, nie chcecie to wasza strata - i wyszła
- Łukasz - zwrócił się do Niego Filip - no bo wiesz w końcu to moja siostra i nie chcę żeby ktoś ją zranił ...
- Tak, rozumiem . Jeśli przeze mnie będzie cierpieć to mnie zabijesz ?
- No, poćwiartuję i do jeziora wrzucę - zaśmiał się Filip
- Mi mówiłeś to samo jak się tu przeprowadziła - odezwał się Kuba
- No tak , ale ty jesteś przyjacielem a on kimś więcej.
- Wiecie , co ? Ja pójdę do Jess - powiedział Łukasz i wyszedł z salonu kierując się do kuchni 
- O, Łukaszek. Przechrzcili Cię tam - uśmiechnęła się Jess
- Trochę, nie wiem czy się śmiać czy płakać - odparł
- e tam , nie przejmuj się - zalała kawę
- No racja, nie będzie miał powodów by mi coś zrobić - objął ją od tyłu
- Fajnie , tylko zaraz mi się woda wyleję - poinformowała Jess
- To ją wytrzesz, jaki to problem ?
- Możesz sam ją wytrzeć jak chcesz - odwróciła się do Niego.
- Oooo , pokaż mi swoje oczka - przyciągnął ją do siebie
- Weź się tak na mnie nie patrz - odwróciła głowę
- No kurde, muszę się napatrzeć, bo na noc Cię samą zostawię - pogładził ją po włosach
- Jak to ? Idziesz sobie, no ale ...
- A co ? Mam zostać ? - musnął jej ucho ustami
- No, powiedzmy. Filip z Kubą jadą do babci na noc, więc mamy chatę wolną - wskoczyła na blat
- I tak całkiem sami ją spędzimy ... - rozmarzył się Teo
- Ekhem , przepraszam , że co ? Kuba zostaje, przychodzi jeszcze Julia z chłopakiem, Aga, Sandra z chłopakami, Michał i kilku innych - wymieniała
- Dobra, skończ bo się zmęczysz - zażartował - Czyli mówimy o imprezie ? Więc mogę zaprosić kilku kumpli ?
- Znaczy ilu ?
- No 5 może 6 .
- Ale, błagam Cię tylko nie Kamińskiego - spojrzała na niego błagalnym wzrokiem
- No to 5, ale nie chciałbym Cię martwić on i tak pewnie się tu znajdzie - uśmiechnął się
- No to wtedy mnie obronisz - zeskoczyła z blatu i wskoczyła mu na plecy
- Dziewczyno, może i wyglądasz na lekką ale do końca to tak nie jest - uśmiechnął się
- Przyzwyczajaj się - odparła
- Czyli myślisz jednak o nas poważnie ? - zapytał z nadzieją
- Tak, oczywiście - pocałowała go
- Więc możemy przejść do konkretów - zaczął nieść ją do jej sypialni
- Jeśli mówisz o przebraniu się to z chęcią - zaśmiała się i pobiegła do pokoju
- Ej, mogłabyś mnie chociaż wpuścić - krzyknął
- Teo ! Nie drzyj się tak - krzyknął Filip z dołu - Kuba śpi
- Który ? - spytała zaciekawiona Jess
- Duży - powiedział już ciszej Filip - za dużo wypił
- Oj , biedny - naśmiewał się Łukasz
- Ja jadę z małym do babci, trzymajcie się i grzecznie tu - powiedział na pożegnanie
- Będziemy grzeczni , napewno - powiedzieli oboje zgodnym chórem


_________________________________________________________________________________

Dobra coś tam jest ;) Lov.



środa, 3 kwietnia 2013

Trening i inne..

Rozdział 5

* Łukasz i Jessica
Wsiedli do samochodu i ruszyli do domu Łukasza. W samochodzie pachniało Nim , jego perfumami. Jessica nie wiedziała dlaczego ale ten zapach ją odurzał. Założyła słuchawki, włączyła Mp4 i słuchała muzyki przy czym uśmiechała się tak bardzo, że to aż zdziwiło Łukasza. Łukasz był skupiony na drodze, ale co jakiś czas na nią spoglądał. Gdy ich oczy się spotykały oboje wybuchali śmiechem.
- Czego słuchasz ?
- Co ? Mówiłeś coś ? - wyjęła słuchawki z uszu
- Tak, mówiłem . Pytałem się czego słuchasz - nie odrywał oczu od drogi
- Chyba nie bardzo Cię to zainteresuje.
- Skąd wiesz, mnie interesuje wszystko co związane z Tobą - uśmiechnął się
- Znalazłam jakąś taką piosenkę, i teraz nie mogę się od niej oderwać - włożyła mu słuchawkę do ucha
- To nie dla mnie, ale może być. Jaki tytuł ?
- ' Laleczka z saskiej porcelany ' Mi się tam podoba.
- Puść coś innego, dawaj następną piosenkę.
- No już - przewinęła i spojrzała na jego minę, był lekko oszołomiony
- Boże Jedyny, dziewczyno czego Ty słuchasz ?
- Polski rap , piękne słowa - zaśmiała się
- Tak w szczególności w tej piosence - uśmiechnął się

         *

* Kuba
- Co się z Tą dziewczyną dzieje, zostawiła mnie na tej imprezie. Choć nie powiem nie było źle. A teraz nie daje znaku życia. Może ten koleś z którym wychodziła coś jej zrobił ? Nie nie chcę nawet tak myśleć. Jest dla mnie jak siostra nie wybaczyłbym sobie jakby jej się coś stało. Zabiłbym się, niee , jej brat zrobiłby to za mnie. Nie wytrzymam jadę do niej - Kuba rozmawiał sam ze sobą

Wszedł do jej domu, drzwi były otwarte. Przywitał go piskliwy głosik :
- Psieplasiam, ale to łatnie tak siamemu wchocić do nie śwojego tomku - powiedział mały
- Kuuubuś ! - zawołał męski głos z góry
- Tak ? - odpowiedzieli oboje ( mały i duży Kuba :] )
- Witam Cię Jakubie - powiedział Filip schodząc na dół
- O, cześć. Nie wiedziałem, że przyjechaliście.
- No tak , nie planowaliśmy tego . A jeśli chodzi o Jess ...
- No właśnie gdzie ona jest , martwię się o nią .
- Jest 9, więc będzie już na stadionie.
- Po co, na stadionie ?
- No z tym jej kolegą Łukaszem, on gra w Lechu. Ale tak nawiasem mówiąc nie sądzę, że to tylko kolega - uśmiechnął się
- A, no to tak jest.
- Wejdź, Kuba pogadamy.
- Doobra , spowiedź ?
- Taak i to szczegółowa.

 *

* Łukasz i Jessica
Była 8.40 kiedy dojechali na stadion, Łukasz wskazał Jess drogę na murawę a sam pobiegł do szatni. Jessica dość sprężystym krokiem ruszyła wskazaną drogą. Po 3 minutach była już na miejscu. Była zachwycona stadionem, jeszcze tu nie była , nie miała możliwości . Przez prawie 6 lat mieszkała w Dortmundzie. Przy ławce zauważyła piłki , była zakochana w piłce ale nie tak jak większość dziewczyn, które latały za piłkarzami a niektóre nawet meczów nie oglądały. Ona potrafiła grać i jak na dziewczynę bardzo dobrze jej to szło. Wzięła piłkę i zaczęła wykonywać jakieś triki których uczyła się od Lewego.
Wtedy za plecami usłyszała :
- Dziewczyno, jeśli jesteś bezpańska zabieram Cię do domu - mówił Kamiński
- Kurwa , co ? Bezpańska ? Chyba sobie żartujesz. Ja , pies ? - krzyknęła na Niego
- Dobrze, spokojnie. Nie tak miało wyjść. A tak w ogóle co Ty tutaj sama robisz ?
- A kto Ci powiedział, że sama jestem ? - uśmiechnęła się szyderczo
- No, nikt - odpowiedział - Ej , chłopaki , wiecie co to za laska ? - krzyknął do chłopaków którzy właśnie wychodzili na murawę.
- Nie ! -odkrzyknęło kilku z nich.
- Jessica Haas - odczytał z identyfikatora - Czyli nie jesteś Polką , tak ? Ale przekleństwa to znasz perfekcyjnie - zaśmiał się
- Dziękuję - odparła oschle - Dalej , gdzie on jest ? - pytała samą siebie
- Na kogo czekasz, bo na mnie to nie jak zauważyłem - spojrzał na nią
- Spójrz na koszulkę to się dowiesz - odpowiedziała
- 10 czyli Teoś, o patrz idzie - odchodził od niej - Niezła laska , stary - zwrócił się do Łukasza
- Taa, dzięki - odpowiedział - co się stało ? - objął ją ramieniem i pocałował w policzek
- Nic, nic.
- Chodź przedstawię Cię chłopakom - chwycił ją za rękę
- No i to mi się podoba, ale jednego znam i chyba go nie lubię, więc pomińmy go, okej ?
- To by było nietaktowne - zaśmiał się
- Taak , no dobra.
- Siema. To jest Jessica moja... przyjaciółka - załamał głos
- Heej - przeciągnęłam i podałam każdemu rękę
- To to się teraz przyjaciółka nazywa ? - zaśmiał się Tonev
- Dobrze, że nie powiedział, że to jego żona - zaśmiała się prawie cała drużyna wraz z Łukaszem
 Jessica osłupiała, nie wiedziała o co im chodzi.
- Jess , to jest Gergo Twoja miłość - Teo wskazał na Lovrencsicsa
- Przeeestań - zaczerwieniłam się
- Ale miłość pod względem ' ulubiony piłkarz ' ? - zapytał płynnym polskim Gergo
- Ja, sorry tak - odpowiedziałam
- Czyli jednak Niemka ! - krzyknął Kamiński
  Wszyscy spojrzeli na niego z miną ' No na serio ? '
- Ojej , jakiś ty Kamyczku błyskotliwy - zaśmiałam się - Ja idę na trybuny a wy się ruszajcie
- Faaajna - powiedział Ślusarski do Łukasz i puścił mu oko
  Trening trwał i trwał, ale Jessica nie nudziła się, ciągle była wpatrzona w Teodorczyka, ale on dawał z siebie wszystko tak jakby chciał się przed nią popisać, ale może to była norma. Jess nie była pewna co to jest. Właśnie skończył się trening i chłopcy poszli do szatni a Jess podążyła za nimi . I czekała koło drzwi.
Pierwszy wyszedł Kamiński i podszedł do niej :
- Ej , Jessica co ty taka wściekła, niedostępna ?
- Wściekła, bo Cię nie lubię a niedostępna, bo mam Łukasza.
- Zawsze go możesz zostawić - przybliżył się do niej
- Świnia, debil, idź sobie! - zaczęła krzyczeć
- Dobra ale i tak Ci nie odpuszczę - pobiegł ku wyjściu
- Dalej, Łukasz ruszaj dupę, ja chcę do domu - zapukała do drzwi szatni i usłyszała śmiech
- Jess , właź jak chcesz - usłyszała zza drzwi - nie wstydź się
- Dobra ale się ubierzcie jakoś - i weszła
- Pasuje ?- pokazał jej się Lovrencsics bez koszulki
- Weź się schowaj lepiej - zaśmiała się
- Przecież ty mnie kochasz - mówił płynną polszczyzną
- Ja, aber ich liebe ihn mehr - wskazała na właśnie wchodzącego Łukasza - Znacie niemiecki czy wam przetłumaczyć ?
- Przetłumacz - powiedział rozbawiony Lovrencsics
- Jak chcecie - podeszła do Łukasza i pocałował go prosto w usta - Takie wytłumaczenie wystarczy ?
- Stary, i ty ją przyjaciółką nazywasz ? - zaśmiał się Ślusarski
- Dobra , Łukasz idziemy .
- Już, kotku już .
I wyszli , pojechali do domu Jessicy.

_________________________________________________________________________________

Brak weny jak nic, po prostu nie mogłam nic wymyślić tak mi ciężko szło . Ale jest . Lov.

Marcin Kamiński
21 lat
Czy zdoła namieszać w życiu Jess ?


wtorek, 2 kwietnia 2013

Czy to sen ?

Rozdział 4

* Łukasz
To było takie nadzwyczjane zazwyczaj każda dziewczyna najchętniej by się ze mną przespała, ale ona taka nie była. Była taka słodka gdy się bała, była zadziorna, była zmienna ale najważniejsze, że umiała wybaczyć.
Nie wiem czy się w niej zakochałem, ale chyba tak. Tęskniłem za nią już gdy wsiadłem do samochodu. Coś mnie do niej ciągnie ale jeszcze nie wiem co.
* Jessica
Rano obudziłmnie dzwonek do drzwi , spojrzałam na zegarek była 6.02 . Kto może coś chcieć tak wcześnie. Zignorowałam to, pewnie Filip otworzy. Już zasypiałam, gdy nagle ktoś wszedł do mojego pokoju. Przez ' mgłę ' widziałam, że  to nie był mój brat.
- No wstawaj, krolewno. Idziemy biegać, nie pamiętasz ? - zapytał Teo
- Paaaamiętam, ale nie tak wcześniej rano . Oszalałeś ?! - podniosłam głos
- Jesteś taka śliczna jak się wściekasz - podszedł i usiadł na krańcu łóżka
- Wieem, ale spać mi się chce - ziewnęłam
- Wstawaj ! Albo poczekaj pośpimy sobie razem, co ? - zapytał z uśmiechem
- Nie ! To ja już wstaję i się ubiorę - wystrzeliłam z łóżka jak rakieta i podążyłam do łazienki
- Wczoraj mnie całowałaś, a dzisiaj nie chcesz ze mną spać? Dziwne trochę, ale jak wolisz - odparł
- Nie uważasz, że to za wcześnie na spanie razem ? - zażartowałam
- A co, za poprawne uważasz spanie razem po ślubie ? - zapytał
- No może trochę, widzisz przez takie wczesne spanie razem dzieci rodzą dzieci - śmiałam się
- To co , może ja Ci się teraz oświadczę a za godzinę weźmiemy ślub ? - podzielił mój śmiech
- Nie musisz - powiedziałam
  Popchnęłam go na łóżko i pocałowałam, przytulił mnie bardzo mocno.
- To jak , idziemy biegać? - spytałam wtulona w niego
- A musimy ? Przecież jest tak fajnie - nie chciał mnie puścić
- Ej , a ty przypadkiem nie masz dzisiaj treningu ?
- Jess , skąd Ty to wiesz ? - zdziwił się
- Moce nadprzyrodzone, jeeestem wiedźmą !- żartowałam
- Ale śliczną wiedźmą - pocałował mnie w nos
- Nie rób tak, proszę - posmutniałam
- Czemu ? - zapytał
- Bo nie .
- Dobra , nie chcesz mówić to nie .
- Ej , kochanie jeśli mogę się tak do Ciebie zwracać ...
- Możesz - uśmiechnął się
- Daj mi skończyć, zabierzesz mnie ze sobą na trening ? - zrobiłam błagalną minę
- Jak ładnie poprosisz - Łukasz coś sugerował
- To nie chcę, i możesz sobie już iść - odparła z wściekłością
- No doobrze, poznasz chłopaków - przytulił mnie
- A Lovrencsicsa ? No wiesz kocham go - uśmiechnęłma się
- Fajnie, powiem mu . Pewnie się ucieszy. Ciekawe co Twój chłopak na to. - odwrócił się ode mnie
- A ja mam chłopaka, gdzie ? - śmiałam się z jego obrażonej miny
- No kurwa , siedzi obok Ciebie - wściekł się
- O, no to chodź ' mój chłopaku ' i się tu do mnie przytul - zmierzwiłam mu włosy
- Która godzina ?
- 7.20 a co ? - zaciekawiłam się
- Weź, bo mu mamy trening o 9. a ja torby nie mam, musiałbym do domu jechać - odpowiedział
- To poczekaj ja się ubiorę, wezmę aparat i będę gotowa - powiedziałam mu
- No , dobrze - odpowiedział beznamiętnie
- Która koszulka ? -pokazałam mu swoją kolekcję
- Masz aż 2 Lovrencsicsa ? A mojej ani jednej ? - zapytał oburzony
- Zapomniałam, Twoja leży jeszcze nie rozpakowana - pokazałam mu ją
- No to ubierz tą - uśmiechnął się
- Dobra , odwróć się - powiedziałam
- A co ja kobiety bez bluzki nie widziałem ? - śmiał się
- Mnie nie , więc w tył zwrot - odparłam
  Jessica ubrała koszulkę z nazwiskiem Teo, czarne rurki i niebieskie Conversy . Pożegnała się z bratem i wyszli. Jechali do domu Łukasza ...
_________________________________________________________________________________


Musiałam ten rozdział jeszcze dzisiaj dodać , pomogła mi go pisać moja koleżanka, więc to prawie nie moja praca . Lov.

Co tu się dzieje ?!

Rozdział 3

Jechali przez 20 minut, cały czas panowała grobowa cisza. Jessica wpatrywała się w okno , lecz raz po raz zerkała czy Łukasz na nią patrzy. Ani razu nie spotkała jego wzroku. Myślała, że może jakoś go uraziła.
Łukasz wpatrzony był w drogę. Chciał zapomnieć o tej dziewczynie, ale jak , jeśli ona siedzi w jego samochodzie. Dla niego była idealna, nienagannie piękna, umiała postawić na swoim, nie była jak te inne panny, które latały za nim, nie był dla niej nikim ważnym. Przynajmniej on tak sądził.

W końcu dojechali do jej domu. Jessica się wystraszyła, zobaczyła iż w jej domu świeci się światło. Myślała:
Jakim cudem ? Przecież wychodząc zgasiłam światło, nie nie gasiłam światła, ponieważ nie miałam po co. Po co mi niby światło w środku dnia. Zobaczyła, że w środku ktoś się porusza. Łukasz zauważył jej nie pokój.
I nareszcie odważył się odezwać : 
- Ej, Jessica co się dzieje ? - zapytał z troską
- Nie widzisz ?! Ktoś tam jest - mówiła przez łzy
- Kobieto, czego ryczysz. Uspokój się - mówił do niej stanowczo
- Łu...łu...kasz ?
- Tak ?
- Pójdziesz tam ze mną ? - zapytała nieśmiało
- Oczywiście , że pójdę. Ogłupiałbym gdybym tego nie zrobił. Ale mam jeden warunek : wybaczysz mi tamtą sytuację i umówisz się jutro ze mną. Pasuje ? - oświadczył jej z nadzieją, że się zgodzi
- Ale to są dwa warunki, ale zgadzam się - uśmiechnęła się 
- No i wszystko gra , chodź idziemy - wysiadł z samochodu i pobiegł z drugiej strony i otworzył Jessice drzwi od samochodu
- Jestem zdumiona - powiedziała
- Czym ? - zdziwił się 
- Twoim ' dżentelmeństwem ' - zaśmiała się
- Możesz je mieć na co dzień, jeśli chcesz - uśmiechnął się do niej
 Jessica nie wiedziała co odpowiedzieć , zawstydziła się .
- Przepraszam, tak jakoś wyszło - próbował się wytłumaczyć
- Dobra , przestań . Idziemy, bo jeszcze mnie okradną - pociągnęła go za rękę
 Szybko pobiegli do drzwi , delikatnie je otworzyli i weszli do korytarza. Nie wiedzieli co dalej robić. Więc weszli powoli do salonu . A tam co ? Tam siedział Filip brat Jessicy ze swoim synkiem. Jess była zdumiona.
A Łukasz nie mógł ze śmiechu, śmiał się i śmiał. A Filip patrzył na nich śmiejąc się.
- Dziesi - podleciał do niej Kubuś i przytulił ją
- Moje słoneczko - wydusiła z siebie Jess
- Cześć siostra, wystraszyłaś się - Filip śmiał się i podszedł do niej i ją przytulił
- Nie no coś ty , przecież wiesz jaka jestem odważna - kłamała Jessica
- Weź nie kłam już tyle, bałaś się jak ... No do tego już nawet porównania nie ma - mówił przez śmiech Łukasz
- Cicho siedź, mógłbyś być po mojej stronie - odparła Jessica
- Jess , nie ładnie żeby gość tak stał . Mogłabyś przedstawić nam no ... nazwę go kolegą bo nic jeszcze nie wiem o was. - mówił Filip
- Gość ma na imię Łukasz i tak jest moim kolegą - tu położyła nacisk na słowo 'kolega' - i właśnie wychodzi.
- Tak , no właśnie ja wychodzę, może byś mnie odprowadziła ? - zapytał Teo
- No odprowadzę cię , Filip zaraz wracam.
- No sis nie śpiesz się już tak - spojrzał porozumiewawczo na Łukasza
  Wyszli z domu i chwilę stali.
- Dzięki, że mnie odwiozłeś i pomogłeś mi w moim strachu a potem musiałeś wydać. Ale dziękuję bardzo - powiedziała Jess
- I tylko tyle ? Aja tu liczyłem na jakąś nagrodę - uśmiechnął się
- Mogę Cię odprowadzić pod sam samochód jak chcesz - odparła Jessica
- A tam na tylnym siedzeniu dostanę swoją nagrodę ? - zapytał z uśmiecham na ustach lecz bez nadziei 
- Zbook ! Nie, możesz dostać tu i teraz ale się trochę przybliż i się nie bój . 
 Pocałowała go namiętnie a on odwzajemnił jej pocałunek. Przez chwile się całowali, wyglądali ślicznie razem.
- Wow , nie wiedziałem, że dostanę aż tak dużą nagrodę - piłkarz przytulił Jess
- No puść mnie już i jedź do domu, bo jutro się spotykamy i idziemy sobie pobiegać a potem pograć - pocałowała go w policzek
- O, ciekawie. To Dobranoc, moja...no i nie wiem jak mam Cię nazwać - zamyślił się
- No, jak ?
- Powiem Ci jutro, czeeść - pobiegł do samochodu
- No i przez Ciebie nie będę mogła spać - krzyknęła do Niego ale on już nie słyszał
 Weszła do domu po cichu, poszła do swojego pokoju, wzięła prysznic i rzuciła się na łóżko. Zanim poszła spać sprawdziła telefon, miała 1 wiadomość,jak sądziła od Łukasza :
   ' Dziękuję Ci bardzo , kotku. Do jutra, śpij dobrze , Choć ze mną było by lepiej . ;* '
Już nie odpisywała tylko przeszczęśliwa poszła spać.


_________________________________________________________________________________

To już dzisiaj drugi rozdział, nie jest idealny ale może być ;)

Bohaterzy, którzy pojawią się w następnych rozdziałach .

Kuba Haas
4 lata , syn Filipa i Amandy
ulubieniec Jessicy

Amanda Noskowska
(później Haas)
26 lat , żona Filipa i matka Kuby Haas

Filip Haas
28 lat , brat Jessicy
Na stałe mieszkający w Niemczech , ma 4 letniego synka Kubę

Miało być inaczej ..

Rozdział 2

* Jessica
Dokładnie o 17.30 byliśmy na miejscu. Choć impreza zaczynała się o 18. ja zawsze wolałam być szybciej. W klubie znajdowała się już dość znaczna grupka ludzi, większością byli to piłkarze Lecha i Borussi wraz z żonami lub partnerkami. Razem z Kubą weszliśmy do klubu, nie wiedziałam jak się zachować więc chwyciłam go pod rękę. Kuba się uśmiechnął. Myślałam, że zaraz wybuchnie śmiechem. Nie wiedziałam o co mu chodzi. W tłumie zobaczyłam Lewandowskiego, który szedł w moją stronę.
- Cześć Jess - Robert przytulił ją na powitanie
- No , cześć - ucieszyła się na to powitanie
- A to pewnie jest Jakub, tak ? - podał rękę Kubie 
- Tak to ja we własnej osobie, ale skąd wiesz kim jestem ? - zapytał
- A no Jess o Tobie trochę opowiadała - uśmiechnął się do Jessicy
- O , czyli jednak mnie lubi - zaśmiał się Kuba 
- Przestań - zaczerwieniła się Jessica
- Wy razem? No wiecie ... - powiedział Lewy
- Nie ! - wykrzyknęli oboje 
- No spokojnie , trochę to tak wygląda, ale teraz idę się przywitać z resztą. Do zobaczenia - odszedł od nich
- Ej , Jess ja zaraz wrócę. No wiesz , instynkt łowczy - zaśmiał się Kuba
- Nie śpiesz się ! - krzyknęła za nim, ale on już nie słyszał 
 Jessica poszła do baru zamówiła sobie sok pomarańczowy, i tak stała przy tym barze obserwując Kubę i jego podboje przy tym uśmiechając się. W pewnym momencie podszedł do niej jakiś chłopak, na początku nie kojarzyła kto to, lecz w końcu sobie to skojarzyła. Był to Łukasz Teodorczyk, jej drugi ulubiony piłkarz.
Trochę się zawstydziła i czekała aż on coś powie : 
- Fajna impreza, co? - zapytał piłkarz
- No , może być - odpowiedziała ukrywając swoją ekscytację
- Fajna , bo spotkałem Ciebie - uśmiechnął się do niej słodko
- Jeszcze nie wiesz jak mam na imię a już mnie podrywasz - odpowiedziała mu Jessica
- Faktycznie racja , jestem Łukasz, a ty piękna damo ? - znów wyszczerzył te swoje ząbki
- Wiem kim jesteś, a ja jestem Jessica dla przyjaciół Jess - uśmiechnęła się do Niego
- O, czyli już jesteśmy przyjaciółmi - objął ją ramieniem 
- Nie nie jesteśmy, tak się mówi - wściekła się i ściągnęła jego ramię z siebie 
- Spokojnie, piękna. Przepraszam nie chciałem -zasmucił się trochę 
- Dobrze, wierzę . Może pójdziemy na zewnątrz pogadać ? - zaproponowała mu
- Przed chwilą byłaś wściekła, a teraz proponujesz mi spacer ? - zdziwił się
- Jak nie chcesz to nie , twoja sprawa - dążyła ku wyjściu
- Nie , ja się bardzo z tego powodu cieszę - chwycił ją za nadgarstek
- To co , idziesz ? 
- Idę , już idę .
  Wzięła go pod rękę i tak chodzili po Poznaniu, przez 2 godziny. Rozmawiali, śmiali się, dowiedzieli się o sobie dość dużo.
- Ej , a ten chłopak z którym przyszłaś to twój ... - nie skończył
- Nie , no coś ty. To mój przyjacielobrat - uśmiechnęła się do Niego
- To w końcu kto ? 
- To jest Kuba, mój przyjaciel od piaskownicy - wytłumaczyła mu sytuację
- Aa , no to rozumiem. A wiesz, co ? Masz taki fajny niemiecki akcent. - przytulił ją 
- Jakbyś przez 5 lat mieszkał w Niemczech też byś tak miał - wtuliła się w Niego 
- Teraz to Ci nie przeszkadza jak Cię przytulam ? A przeszkodzi Ci jeżeli zrobię coś więcej - zapytał z łobuzerskim uśmiechem
- Tak , przeszkodzi mi - odsunęła się od Łukasza
- Ale dlaczego ? Przecież nie masz nikogo . - próbował zrozumieć Teo
- No i co z tego ? Mógłbyś odwieźć mnie do domu ? 
- Do mojego ? - zaśmiał się
- Dobra , idę na pieszo .
- Czekaj , odwiozę cię , dawaj adres .
- Masz .
- Daj jeszcze swój numer - poprosił
- Masz i jedź.
I pojechali  ... 
_________________________________________________________________________________
  

To tyle następny rozdział za 2 dni . Lov .