środa, 15 maja 2013

Coś więcej.

Rozdział 19

Miłość jest wszystkim co mamy, poza nią i sobą nie mamy nic.
Ona motywuje nas do życia i dalszego działania.
Jest czymś nieskazitelnym, ale może ranić.
Łatwo ją pomylić z przyjażnią lub zauoroczeniem.
Ale czy ich miłość jest szczera ?

*
Piękny wtorkowy poranek. Można by pomyśleć dzień jak codzień ale nie dla tej dwójki, no w sumie trójki, nie jednak piątki. Właśnie dziś mieli przyjechać rodzice Łukasza. On sam się tym w szczególności nie przejął, był tak zajęty, ciągle tylko treningi i treningi. Miał bardzo mało czasu by się tym przejmować, miał mało czasu by pobyć trochę ze swoją ukochaną. Praktycznie się nie widywali, rano zamieniali kilka słów i wieczorem gdy kładli się spać. Jessica rozumiała go, ale jednak było jej trochę smutno. Lukasz pocieszał ją, żę jeszcze tylko 3 tygodnie i będzie miał wolne. Co było małym kłamstwem. A co z Ligą Europejską, do której Lech napewno awansuje.
- Łukasz, poświęcisz mi 10 minut ? - spytała zirytowana Jess
- Kotku, nawet cały dzień - uśmiechnął się
- Cały dzień ? Prima Aprilis czy coś się stało ? - spytała ze zdziwieniem
- Wziąłem wolne, ponieważ to nie wypada byś przyjmowała sama moich rodziców - odparł
- Ale twoi rodzice przyjeżdżają dopiero wieczorem, czyli zdążyłbyś wrócić.
- A może mam ochotę spędzić z Tobą cały dzień, ale jeśli nie chcesz to mogę iść na trening - usiadł na kanapie
- Ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że zostaniesz zemną cały dzień. Brakowało mi Ciebie przez ostatni tydzień. Obiecasz mi, żeteraz będziesz poświęcał mi troszkę więcej czasu ?
- Jess, ten tydzieńteż będzie dość ciężki. Wiesz, mecz z Legią. Ale spróbuję, bo Cię kocham. Brakuje mi potworków.
- Ja już miałam ich dosyć, dobrze, że Filip je zabrał . Ej, dawno nie widziałam się z Kubą, Julią czy też Sebastianem. Może ich zaprosimy ? - w tym samym momencie rozbrzmiał dzwonek telefonu Teosia. Odebrał i wyszedł do kuchni, wrócił po 5 minutach z uśmiechniętą miną
- Przyjadą jutro - oznajmił rozweselony - możemy ich zaprosić, ich i nie tylko.
- Fajnie - odparła - ej, widać mi tak bardzo brzuch ? Coś ciasna ta bluzka, jaka ja gruba jestem - żaliła się Jessica
- Tak, jesteś gruba jak beka - zaśmiał się Łukasz
- Kurwa, wypierdalaj. Dzięki, że mi pomagasz - dziewczyna wybuchnęła płaczem
- Humorki to Ty masz, wiesz że tak nie myślę.
- To po co to mówisz. Zrozum, ja cię teraz potrzebuję bardziej niż kiedykolwiek. A ty, co ? Żartujesz sobie ze mnie.
Teo zamurowało, nie wiedział co powiedzieć, niezręczną ciszę przerwał dzwonek do drzwi. Łukasz poszedł otworzyć a Jess siedziała obrażona na kanapie. Po 2 minutach Teo wrócił z bukietem pięknych czerwonych róż :
- Dla Ciebie od którejś z fanek ? - spytała Jess
- Dla Ciebie od jakiegoś wielbiciela - dał dziewczynie kwiaty i udał obojętność
- Nie jesteś ciekawy ?
- Może i jestem ale to twoje.
- Chodź przeczytam Ci : ' You never really stop loving someone. You just leran to try to live without them ' i podpisane M.
- Czyżby Marco ? Jess czy między wami coś jest ? Powiedz mi, bo ja jestem wściekły ale Cię kocham i się boję.
- Nie ma nic oprócz Echte Gelbe Liebe i przyjażni. Liczysz się tylko Ty i nasze dziecko. A nawet pozwolę Ci z nim porozmawiać. Oni grają z wami sparing, prawda ?
- Taaaak, za 2 dni. Ale będziesz przy tej rozmowie, bo ja mogę czasami nie wytrzymać.
- Okej,chodź zjemy coś ....


_________________________________________________________________________________

Krótki, ale nie mam zbytnio czasu .
Lech wykupił Lovrencsicsa i dostał 100 tysięcy zł. kary XD
Polonia nie dostała licencji i Wszołek rozwiązuje z nimi kontrakt i może trafić do KKS - u.
Górnik i Śląsk nie dostały licencji na grę w Pucharach Europejskich .
Barca przyjeżdża do Gdańska na mecz z Wisłą 20 lipca ;) Lov.


niedziela, 5 maja 2013

Masz coś w sobie, co ciągnie do Ciebie dzieci :p

Rozdział 18

*

When everything's wrong
You make it right
I feel so high
I come alive ♥

*

Jessica wyszła z łazienki i wchodząc do pokoju nie ujrzała w nim Łukasza. Ubrała się w jakieś rzeczy, pierwsza lepsza sukienka i zeszła na dół. Tam zobaczyła piękny obrazek : Łukasz leżał na ziemi a na nim leżał Kuba, a Lenka stała nad nimi i się śmiała. Jess zrobiło się cieplej na sercu i odruchowo pomasowała sobie brzuch, myśląc o tym, że Teo będzie świetnym ojcem. Dlaczego ? Miała takie przeczucie, kobieca intuicja.
- Pan ! Pan ! Kjubja ziejć ! - krzyczała Lenka
- Wuja jeśt słapy ! - krzyczał Kuba
- Jess, weź ich bo zaraz nie wytrzymam - mówił przez śmiech Lukasz
- Bo co ? Jesć mi się chce, chcesz coś kochanie ? - śmiała się Jessica
- No oczywiście, ale najpierw ich weź ! Zrobię co tylko będziesz chciała jeśli weźmiesz tą dwójkę - wskazał   na leżące na nim dzieci
- Świetnie, jutro idziemy z dzieciakami na trening do Borussi. Pasuje ?
- Wszystko co tylko chcesz, ale teraz już zabierz te potworki.
- Lenka, Kubuś zostawcie wujka - powiedziała do nich
- Dobzie - powiedzieli oboje i przytulili Jess
- Dziękuję, moja wybawicielko - Łukasz wstał i pocałował Jess
- Fjuu - krzyknęła Lenka
- Ej, mała - powiedział ze śmiechem Teo
- Kochanie, jak oni się tu znaleźli w ogóle ? - spytała dziewczyna
- Usłyszałem pukanie do drzwi i poszedłem otworzyć. Przed drzwiami stała jakaś babka z nimi.  Wprowadziła je do domu dałaich rzeczy i wyszła, nie odezwała sięnawet słowem. Dziwna kobieta - opowiedział wszystko
- Okeej, dzieci kolacje zjecie i idziecie spać. Co chcecie ? Tosty, naleśniki, omlet, sałatkę ? Ja mam ochotę na wszystko - zaśmiała się
- Kotek, rób omlet i tosty - powiedział Łukasz
- Łukasz, tutaj masz butelkę z mlekiem i idź nakarmić Lenkę - podała mu butelkę
- Co ? Ja ? Czemu ? Ja nie umiem ...
- To się naucz, jakie ty masz problemy - przewróciła oczami
Łukasz wziął małą na ręce i zaczął ją karmić. Jessica zrobiła kolację i podała ją Kubusiowi. Chłopiec zjadł wszystko, więc Jess poszła go położyć spać. Zarazpo Kubie usnęła Lenka, dlatego też ją też położyli do łóżeczka. Sami zaś wrócili na dół do kuchni i mieli zamiar zjeść kolację. Karmili się nawzajem, przy czym śmiechu i czułości nie brakowało. Po zjedzeniu kolacji, Teo wziął Jess na ręcę i poszli do sypialni i wiadomo chyba jak to się skończyło .

* Następnego dnia rano
* Łukasz
Obudził mnie krzyk, wystraszyłem się i spojrzałem na Jess, a ona jeszcze słodko spała. W tym samym momencie do pokoju wbiegły potworki. I wskoczyły na łóżko, zaczęły się drzeć i obudziły moją Jess :
- Dzieciaki, uspokójcie się. Jessica musi dużo odpoczywać - skierowałem się do dzieci
- Muszę dużo odpoczywać ? Ach, tak. Trzeba było o tym w nocy myśleć - odpowiedziała Jess
- To był wyjątek - zaśmiałem się
- Wujaaa... Pójdziemy na lody ? - uśmiechnął się Kuba
- Loty, loty - krzyczała Lenka
- Możliwe, ale jak będziecie grzeczni i nie będziecie mnie terroryzować - zaśmiałem się
- Łukasz oni nie znają takich słów - skomentowałą Jess
- Ja znam - krzyknął Kuba - tata mówi, że Lenka to mała terrorystka
- Z tym to się zgodzę - przytaknęła Jess - a teraz idzcie się pobawić, bo muszę się ubrać.
- Dobzie, ale potem jedziemy na trening do wujków ? -spytał Kuba
- Wujków ? Ilu ich tam jest ? - spytałem roześmiany
- Najbardziej to ja lubię wujka Roberta, Łukasza, Kubę, Mario, Marco... - Kuba mógłby wymienić cały skład Borussi
- Fajnie - odpowiedziałem
Dzieci poszły pobawić się na dół, a my z Jess postanowiliśmy się ubrać. Potem moja ukochana postanowiła zrobić śniadanie. Po śniadaniu podążyliśmy na stadion. Jess znała w mieście chyba każdy kąt, bo szła tak pewnie. Kiedy dotarliśmy na stadion Jess zaczęła się witać ze wszystkimi zawodnikami jak z najlepszymi przyjaciółmi a najbardziej z Reusem. Czy byłem zazdrosny ? Oczywiście, że tak. Uznałem, że nie będę jej zbytnio potrzebny, więc się oddaliłem. Wyszedłem ze stadionu i podążyłem do pierwszego lepszego pubu i piłem kieliszek po kieliszku. Nie powiedziałbym, że byłem pijany, może tylko lekko podpity. Mój telefon dzwonił cały czas bez przerwy. Jess, Robert, nieznane numery i tak w kółko. Zobaczyłem, że Jess biegnie po chodniku i jest zdenerwowana, więc wybiegłem za nią :
- Jess ! - krzyknąłem
- Łukasz ? Co Ty tutaj robisz ? Bałam się - wpadła mi w ramiona
- Po co ? Uznałem, że jestem tam zbędny i wyszedłem.
- Zbędny ? Co Ty mówisz...
- Miałaś tego, jak mu tam ? ach, Marco.
- Ty jesteś zazdrosny - zaśmiała się
- I to jak - przyznałem się bez owijania - nie dziw się.
- Przestań. Marco Cię pozdrawia !
- A moja pięść może pozdrowić jego buźkę ? - zapytałem z nadzieją, że Jess nie usłyszy
- Niee, lepiej żeby nie - uśmiechnęła się do mnie i mnie pocałowała - o, jaa. Ale wali - skrzywiła się
- Niemiecka wódka - odparłem
Poszliśmy po dzieci na stadion,na który nie miałem ochoty iść. Zabraliśmy dzieci i poszliśmy do domu się spakować ponieważ wracamy dzisiaj do Poznania ....

_________________________________________________________________________________


W końcu skończyłam, miałąm nadzieję, że jak była majówka zdołam dodać 2 rozdziały ale nie wyszło i dodajędopiero teraz :) Lov.
A jak czytasz to możesz polubić strony ( nie zmuszam ) :
https://www.facebook.com/pilkarzmoimbogiem?ref=hl
https://www.facebook.com/LechPoznanForever?ref=hl

Dzięęęęki :D





niedziela, 28 kwietnia 2013

Spotkanie po ... miesiącach

Rozdział 17

Rozdział z dedykacją dla lokaa ;)


Stał tam sam Robert Lewandowski. Stał i machał do nich jak głupek. Jessicę to już tak śmieszyło, że prawie się popłakała. Nie, nie prawie. Ona płakała ze śmiechu, a Robert spojrzał się na nią nie wiedząc o co chodzi. Najwyraźniej chodziło mu o Łukasza, który szedł obok niej i głupio się podśmiechiwał. Dlaczego głupio ? Nie wiadomo. Na przywitanie podał rękę Łukaszowi a Jess przytulił co niezbyt spodobało się Teosiowi.
- Jess, wielkie wyrazy współczucia - powiedział Robert
- Robert przestań, ja tylko po dzieci i wracamy do Poznania. Filip nawet nie pozwolił przyjechać mi do szpitala.
- Ej, przecież możesz dłużej zostać- uśmiechnął się
- Ekhem... Chciałbym przypomnieć o swojej obecności - powiedział Łukasz
- No Łukasz jest powodem dla którego musimy tak szybko wracać - uśmiechnęła się dzieczyna
- Dziękuję, że mnie za to obwiniasz - posmutniał
- Łukasz zachowujesz się jak baba w ciąży - powiedział Lewy
- Nie obrażaj, ja się tak nie zachowuję - oburzyła się Jessica
- Jess ? Ty... w ciąży ? Z kim ? Zabiję gnoja - wzburzył się Robert
- Dajesz, czekam - podszedł do niego Teo
- Uspokójcie się, mi nie wolno się denerwować a wy się chcecie tu bić. Debile z was, ja chcę do domku ! Łukasz, głupku przytul mnie a nie patrzysz się jak debil.
- A mówiłem, że baby w ciąży tak mają - Lewy poklepał Teo po ramieniu
- Łukasz ! Zimno mi, przytul mnie tutaj ! - wrzeszczała Jess a przechodzący koło niej ludzie patrzyli się na nią jak na wariatkę, ponieważ mówiła po polsku
- Już idę, kotuś - podchodził do Jessicy - Robert podwieziesz nas ? - zapytał przytulając płaczącą dziewczynę
- Wsiadajcie - rozkazał im
W trakcie jazdy Jessica zasnęła, więc chłopcy postanowili być cicho. Jess spała przytulona do Teo, kiedy dotarli do domu Jess mieli mały problem. Po pierwsze jak wyciągnąć Jess żeby się nie obudziła a po drugie gdzie mogą być klucze. Wyciągając Jess, próbowali zachowywać się jak najdelikatniej i się im udało. Łukasz miał na rękach Jessicę a Lewy szukał kluczy i nie mógł wytrzymać, więc mówił sam do siebie. Dziewczyna wymamrotała przez sen, że klucze są w jej kieszeni. Dla chłopców było to jak zbawienie. Łukasz powoli wniósł Jess do domu. Nigdy wcześniej tu nie był, więc był zdezorientowany. Robert wskazałmu drogę do pokoju Jess a sam wyszedł z domu tłumacząć, że już na niego czekają.

* Łukasz
Wszedłem do pokoju z Jess na rękach i oniemiałem. Położyłem ją na łóżku i zacząłem oglądać jej pokój. Na ścianie przy której stało łóżko była fototapeta z herbem Lecha, na przeciwnej ścianie fototapeta z BvB. Na tablicy korkowej znajdowałosię pełno zdjęć z piłkarzami najczęściej z piłkarzami BvB. Ale były też zdjęcia z polskimi piłkarzami. Jedno zdjęcie przykuło moją uwagę. Byłem na nim ja z tą samą Jessicą. Zokresu kiedy grałem w Polonii. Jak ja mogłem ją zapomnieć ? Nie wiem, jak mogłem. Ważne, że teraz ją mam. Zobaczyłem, że Jessica się budzi. Wstała i podeszła do mnie. Chwilę wpatrywała się w te zdjęcia i zaczęła płakać :
- Ej, dlaczego ty znowu płaczesz ? - spytałem
- Widzisz to jest nasze pierwsze wspólne zdjęcie a ja wyglądam jak małolata - łkała
- Nie ważne jak wyglądasz. Ważne, że razem - przytuliłem moją narzeczoną
- Słodki jesteś. Ale przy tym zdjęciu taki nie byłeś, nie chciałeś ze mną go sobie zrobić. Pamiętam to jak dzisiaj !
- Pewnie dlatego, że mnie onieśmieliłaś - tłumaczyłem się
- Nie pamiętasz, więc siedź cicho. Po prostu nie chciałeś i tyle, powód nieznany.
- Okeej, jak wolisz. Może i nie pamiętam ale żyjmy teraźniejszością. Wychodzimy gdzieś dziś ? - spytałem
- W niebieskim Ci ładniej - powiedziałam
- Nie zmieniaj tematu. Idziemy czy nie ?
- Jak chcesz to idź. Ja jadę jeszcze dzisiaj po Kubusia i Lenkę. A teraz idę pod prysznic - wstała
- Mogę z Tobą ? - chwyciłem ją w pasie
- Po mnie ? Oczywiście. Z 15 minut - uśmiechnęła się i weszła do łazienki
- Diablicaa ! - krzyknąłem
- Nie mów mi tak, bo się zarumienię - odpowiedziała


* Jessica
To nie prawda z tym zdjęciem, on wtedy chciał ode mnie numer ale ja się nie zgodziłam. Może kiedyś opowiem mu prawdziwą wersję zdarzeń. Ale teraz to ja się muszę zająć Kubusiem i Lenką. Wychodząc spod prysznica owinęłam się ręcznikiem i weszłam do pokoju. Spostrzegłam, że nie ma tam Teo ...


_________________________________________________________________________________

Dedykacja dla lokaa ;) Dzięki, że ktoś to w ogóle czyta. Dodałam nowe zakładki, czytajcie też mojego drugiego bloga. Pozdro ! Lov. ;)

Zapraszam !

Zapraszam na mój nowy blog ! http://moimswiatembvb.blogspot.com/  Prolog i bohaterzy już są !
A nowy rozdiał na tym blogu pojawi się dzisiaj a dedykowany jest pewnej osobie ;) Lov.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Twoje oczy mówią to co najważniejsze ..

Rozdział 16

Impreza minęła raczej normalnie, czyli pijani piłkarze robiący dziwne rzeczy i ich partnerki lub przyjaciele próbujący zaciągnąć ich do domu. Jess miała podobny problem z Łukaszem, chłopak był tak szczęśliwy z powodu wygranej, dziecka czy też zaręczyn, że nie miał najmniejszej ochoty wracać do domu. Dziewczyna zaczęła go sznatażować, że jeżeli nie wróci z nią do domu, ona wróci do Dortmundu i nigdy przenigdy nie ujrzy już jej ani dziecka. Ten szantaż jakimś cudem poskutkował, Łukasz wsiadł z Jess do samochudu i tylko trochę mamrotał, żeby go nie zostawiała, bo on ją kocha. Dla Jessicy było to takie słodkie. Po powrocie do domu dziewczyna próbowała przytargać go do łóżka, co nie szło jej łatwo ale się udało. Postanowiła, że zdejmie mu tylko buty. Sama nie miała ochoty kłaść się spać, więc poszła na dół do kuchni i zrobiła sobie herbatę, nie kawę. Nigdy nie lubiła kawy, jak piła to tylko z przymusu. Gdy wrócili było około 1 w nocy, teraz jest już 6 nad ranem. Jessica poczuła wibracje telefonu, wyświetlał się niemiecki numer :
- Halo ?
- Witam, czy rozmawiam z panią Jessicą ... Haas ? - mówił ciężki, męski głos po niemiecku
- Tak to ja. O co chodzi ?
- Pani rodzice oraz brat i jego żona znajdują się w szpitalu, mieli wypadek. Jak się dowiedzieliśmy pani brat ma syna, w czasie tragedi nie było go tam i najprawdopodobniej znajduje się u ciotki Sary Schieber. Prosimy o niezwłoczny przyjazd.
- Dobrze, tylko poproszę adres. Dzisiaj wieczorem lub najpóżniej jutro będę w Dortmundzie.
Jessica szybko zapisała adres. Sprawdziła gdzie znajduje się szpital, znajdował się kilka ulic od ich domu w Dortmundzie. Była 7. rano. Jess pobiegła do sypialni i budził Łukasza, była rozstrzęsiona. Nie wiedziała co robić, więc skłoniła się do ostatecznej czynności. Strzeliła Lukaszowi z liścia w policzek. Ten wystrzelił jak z procy. Jessica próbowała zachować spokój i nie wybuchnąć :
- Teoś, rezerwuję bilet na dzisiaj do Dortmundu - oznajmiła
- Co ? Po co ? Zostawiasz mnie ? Przecież było już dobrze, Jess dlaczego ?
- Jak chcesz możesz lecieć ze mną, i się uspokój. Wrócę tutaj, napewno.
- Okeej, to teraz już nic nie rozumiem. Jeśli wszystko jest dobrze, to po co wyjeżdżasz ?
- Moi rodzice, Filip i Amanda mieli wypadek - łza popłynęła jej z oka
- A Kubuś ?
- Jest u cioci Sary, i właśnie lecę tam by się dowiedzieć o co chodzi i zabrać na razie Kubę stamtąd.
- Dobra, rezerwuj bilety. Jeszcze dziś tam lecimy i Kuba zostanie u nas tyle ile będzie potrzeba. Ale pamiętaj musimy jutro wrócić - przytulił ją
- Rozumiem, dziękuję Ci - pocałowała go
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, ma nadzieję, że daję Ci tego dość powodów? - zapytała ze śmiechem
- No czy ja wiem - uśmiechnął się
- Ej, zaciągnęłam Cię wczoraj do domu, ciesz się, że nie zostawiłam Cię tam - skierowała się po laptopa - główka boli ? - zapytała z ironią
- A powiem Ci, że nie bardzo - pomasował sobie skroń - i co znalazłaś ?
- Tak, pierwszy lot jest za 2 godziny a następny za 4. Który ?
- Ten pierwszy, zdążymy. A tak odchodząc od tematu, jak się czuje moje dzieciąteczko - przystawił ucho do brzucha Jessicy
- To 2 miesiąc, tam nic jeszcze nie słychać - pogłaskała go
- Tak ? Bo ja tam słyszę : ' Tatuś, będę miał najlepszego tatę na świecie no i oczywiścię mamę ' - pocałował ją w brzuch
- Głupek - zaśmiała się
- A no co, taka prawda - Jessica wstała i zaczęła się pakować - Kotuś, nie bierz za dużo rzeczy to tylko 1 dzień
- Tak, wiem . Nie zapomniałam - zadzwonił telefon Jessicy - Kto to ?
- Nie wiem, masz zapisane tylko serduszko i uśmieszek.
- Filip, jak ? - odebrała - Halo ?
- Jessica, masz zamiar lecieć do Dortmundu ?
- Tak, za 2 godziny mam samolot.
- Nic się poważnego nie stało, rodzicom nic nie jest mają tylko lekkie zadrapania. Gorzej jest z Amandą, jest w śpiączce i nic nie wiadomo - słychać było, że płacze
- Filip ...
- Nie przyjeżdżaj do szpitala, zabierz tylko Kubusia do Polski i nic mu nie mów. Powiedz tylko, że wyjechaliśmy i niedługo wrócimy, dobrze ?
- Tak, rozumiem. Weźmiemy tylko jego rzeczy i paszport z waszego domu i wracamy jak najszybciej do Poznania.
- Dziękuję Ci bardzo, niedługo zadzwonię.
- Cześć.
Zdziwienie ogarnęło Jessicę, pakowałą się w ciszy i myślała dlaczego nie chce żeby przyjeżdżała do szpitala, on był tym starszym i tym bardziej doświadczonym życiowo, więc wolała się go słuchać. Łukasz poszedł do łazienki, więc Jess myślała nad tą całą sprawą. Przypomniała jej się jeszcze jedna bardzo ale to bardzo ważna rzecz a raczej człowiek - Lenka !
- Łukasz, zapomnieliśmy jeszcze o jednym znaczy się o jednej
- Mianowicie ?
- A, Lenka ? Moja siostra 2 lata, około 80 cm wzrostu, blondynka. Kojarzysz może ?
- Uspokój się, kojarzę. I co ? Ją też bierzemy tutaj ?
- Wypadałoby, ale ja nie wiem nawet gdzie ona jest. Ale jeśli to problem to ciocia Sara może się nią zajmie - spuściła wzrok
- Jess, wies zto tak jakby moja szwagierka - uśmiechnął się - poradzimy sobie - przytulił ją
- Teoś, dalej za godzinę mamy samolot a ty jeszcze w rozsypce.
- Ja ? Chyba ty - zaczął ją łaskotać i całować
- Ja jestem już gotowa - uśmiechnęła się i wyrwała z jego uścisku

* Na lotnisku

- Co jest? Już powinniśmy siedzieć w środku i lecieć do Dortmundu, a nie kurde - Łukasz był wściekły
- Kochanieee, uspokój się. o, słyszysz już zaraz polecimy - pocałowała go w policzek,chwyciłą ze rękę i pociągnęła za sobą
Z głośników wydobył się komunikat oznajmiający, że samolot do Dortmundu zaraz wystartuje,więc para udała się w stronę samolotu. Po 10 minutach siedzieli już w samolocie. Jess oparła się o Łukasza na co on odpowiedział uśmiechem i pocałował ją w czoło. Dziewczyna zasnęła a Teo wpatrywał się w nią. Lotr nie trwał zbyt długo. Gdy stewardessa oznajmiła by zapiąć pasy, Łukasz budził Jess co wychodziło mu średnio. Nie wiedział co robić, więc krzyknął :
- Patrz, Reus !
- Marco, po co on tu ? znowu będzie mnie męczył - powiedział zaspana
- Jess, znasz go ?
- Tak, i to bardzo dobrze - uśmiechnęła się
- Sugerujesz coś ?
- Przyjaźń ? A ty tylko o jednym - westchnęła
Wysiedli z samolotu, i poszli po walizkę. Stwierdzili, że jeśli mają tu zostać tylko do jutra to wystarczy im jedna walizka. Jess na początku była oporna, ale w końcu się zgodziła. Chcieli zamówić taksówkę, ale gdy zobaczyli kto czeka na nich, zrezygnowali. A był to ...

_________________________________________________________________________________

Borussia rozgromiła Real doszczętnie :p Lewandowski 4 gole ? Nie mogłam uwierzyć. A w poniedziałek gra LECH ! Lov.



Uwielbiam patrzeć na cieszących się piłkarzy XD

  

wtorek, 23 kwietnia 2013

Czyżby koniec ?

Rozdział 15

* Jessica 
Zadzwoniłam do niego miałam nadzieję, iż ta rozmowa będzie wyglądała inaczej. Był dla mnie taki oschły, no ale w sumie nie dziwię się mu. Skrzywdziłam go i to potwornie. Chce się z nim pogodzić, chcę do niego wrócić, ale czy on tego chce. Nie wiem, nie wiem. Jeśli się nie uda, jeśli nie będziemy razem, wracam do Dortmundu, innego wyjścia nie mam. Muszę się uspokoić, dziecko jest teraz najważniejsze. Bez wzgladu na to jak potoczy się dalej moje życie, wychowam to dziecko najlepiej jak potrafię

* Łukasz
Ucieszyłam się kiedy zadzwoniła, chciałem jej powiedzieć jak bardzo ją kocham, ale wyszło tak, żę zachowałem się jakby mi na niej nie zależało. Wiem, że nic jej nie jest. Może mi wybaczy. o 15. spotykam się z nią pod stadionem, o 16. rozgrzewka, a o 17. mecz. A teraz jest... 14.35. Muszę zacząć się szykować. Moje przemyślenia przerwał wpadający do mojego domu Sebastian :
- Dzień Dobry ! - krzyknął
- Cześć - odpowiedziałem oschle
- O, czyżby Jessica dała Ci popalić ?
- Spadaj, okej ? Stało się źle i tyle.
- Co jest ?
- Nic. Jadę na stadion, jedziesz ze mną ?
- No, jasne - podążyliśmy do samochodu. Droga minęła dość szybko. Choć Sebastian ciągle gadał przez telefon, najwyraźniej z jakąś dziewczyną. O 14.55 dojechaliśmy na stadion, wysadziłem Sebastiana, zamknąłem samochód a sam ruszyłem tam gdzie widziałem moją ukochaną.

Jessica stała przed stadionem już dobre 20 minut, umawiali się na 15. ale ona zawsze wolała być szybciej. Czas mijł niemiłosiernie wolno. Wiał lekki wietrzyk, czuć było wiosnę. Stał tam i stała, jakoś nikt nie zwracał na nią uwagi, wszyscy byli przejęci meczem a nie jakaś zwykła dziewczyną stojącą koło stadionu. Zauważyła, że w jej stronę idzie chłopak z torbą piłkarską, tak to musiał być Łukasz. Podszedł do niej i stanął naprzeciwko niej, ona tylko spuściła wzrok : 
- Chciałaś ze mną rozmawiać, prawda ? - zaczął
- Tak, chciałam. Mam nadzieję, że też chcesz.
- Tak, chcę i muszę, bo nie wytrzymam.
- Czemu miałbyś nie wytrzymać ? Przecież nie wiesz czy Cię kocham.
- Tego nie wiem, ale wiem coś innego.
- Nie czujesz, że cię kocham ? Za mało dowodów Ci dałam ? Możliwe, że tak ... nie potrafię już kochać tak jak kiedyś - zaczęła płakać
- Czułem to na początku, ale od tego momentu gdy pojawił się ten Tommy, coś się stało i nie wiem co.
- To po części jego wina, bo to on mnie zranił. Ale przez to ja zraniłam Ciebie i okropnie tego żałuję.
- Jessi, kochanie. Nie płacz, kocham Cię jak wariat, zrozum to w końcu i wróć do mnie. Proszę Cię o to.
- Łukasz... ja myślałam, że nie chcesz mnie już widzieć, miałam zamiar lecieć do domu, do Dortmundu.
- Jakiego domu ? Pamiętaj, tu jest twój dom - pocałował ją
- Teraz to ja mam przerąbane - zaśmiałą się Jess
- Czemu ?
- Widzisz te wszystkie dziewczyny ? 
- Widzę, widzę. Co z tego ? Wiesz, one kochają mnie za wygląd - tu się zaśmiał - a ty chyba za coś więcej ?
- Tak, za duuuużo więcej - wtuliła się w niego
- O, kurde już 15.40 za chwilę mam rozgrzewkę.
- Wiesz, ja już pójdę do Julki.
- O, nie. Co to to nie. Idziesz ze mną, i od razu zaznaczam nie idziesz na żadne trybuny, bo się o Ciebie boję jak nie wiem co, coś załatwię i będziesz ' grzała ławę ' - zaśmiał się

*Po meczu
Lech wygrał 3:1 z Zagłebiem. Teoś nie strzelił bramki, ale był bardzo uradowany, że Jess do niego wróciła. Chłopcy postanowili, że muszą to zwyciestwo uczcić. Jess stałą przed szatnią i czekałą za Łukaszem. Zawodnicy wychodzili po kolei, pytali się jak maluszek i żeby pamiętali o imprezie. Kiedy wychodził Lovrencsics podszedł do niej : 
- Bramka dedykowana maluszkowi - pocałował ją w policzek
- Eeeee, dziękuję - wykrztusiła z siebie Jess
- Ej, taka prawda dla chrześniaka lub chrześniaczki wszystko - zaśmiał się
- Czyżby Łukasz Ci coś obiecał ? - zaytała z uśmiechem
- Możliwe - uśmiechnął się - pamiętajcie o imprezie !
- Co Ty taka roześmiana ? - wyszedł z szatni Teo
- Mógłbyś poczekać na decyzję o tym kto będzie chrzestnym do narodzin dziecka.
- Aaa, o to chodzi. No wiesz, on taaaaaaaaaaaak bardzo nalegał. Nie mogłem już słuchać jego lamentów, więc się zgodziłem.
- Świetnie, i co my teraz zrobimy ? Sebastian miał być chrzestnym a Kuba dróżbą na ślubie. Julka miała być druhną i chrzestną, ale z nią problemu nie ma.
- Mam pomysł zróbmy tak : Gergo i Julka niech będą chrzestnymi, a Kuba dróżbą a z Seby zrobimy druhnę, czyżby nie świetny pomysł ? - zaśmiał się 
- Głupek - klepnęła go w tyłek, co było lekko dziwne
- Jess, co to było ? To było z lekka dziwne.
- Aha to, że ja cię klepnęłam w tyłek jest dziwne ? To co ja mam powiedzieć gdy widzę klepiących się po tyłkach i przytulających się przy każdej okazji piłkarzy ? 
- Czy to aż tak dziwnie wygląda ? To taka jakby to nazwać tradycja.
- Dobra, bo dojdziemy zaraz do tematu gdzie stwierdzę, że połowa piłkarzy to homoseksualiści. 

_________________________________________________________________________________

Króciutki, ale jutro dodam następny . Ostatnio w jakieś gazecie przeczytałam, iż Teodorczyk przechodzi do Zagłębia XD Ludzie są śmieszni. Ej, Gotze przechodzi do Bayernu. ;( Najbardziej to mi szkoda Marco, ale trzeba żyć dalej ;) Lov. 



Szkoda mi ich z całego serca, najbardziej zgrany duet jaki znam ;)


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

+ Lekka przesada

No, hej. Chciałabym coś zakomunikować. Kiedyś podałam tu nr. gg, informuję, iż to jest numer taki do spraw ' zawodowych ' a nie prywatnych ;) Sprawa nr.2 Jeśli nie lubisz jakiegoś klubu, błagam nie mów o nim złych rzeczy. Zostaw go w spokoju. Mówię o tym, iż dostałam kilka wiadomości krytykujących zdjęcia z prawej strony bloga. Chodzi m.in o Reusa&Gotze oraz o widniejącego tam Ville. Ja rozumiem, że może nie lubicie tych klubów, zawodników. Okej, nie musisz ich lubić. Tak, jest to blog o Teodorczyku, ale to nie znaczy, że muszą być tu same jego zdjęcia lub piłkarzy Lecha. Sorry, ala nie ograniczam się do jednego klubu ;) Sprawa numer 3. Nowy rozdział dodam jeszcze dziś wieczorem albo jutro. Mam 3 dni wolnego, bo egzaminy ;p A tutaj pod spodem dodam kilka zdjęć.
NIE SĄ TO TYLKO ZDJĘCIA PIŁKARZY LECHA !








     Borussen :p
















Takie tam z wczorajszego meczu !






Gotzeus ^^



   
Lovrencsics&Ślusarski&Wołąkiewicz



Tyle, dzięki :) Lov.