niedziela, 5 maja 2013

Masz coś w sobie, co ciągnie do Ciebie dzieci :p

Rozdział 18

*

When everything's wrong
You make it right
I feel so high
I come alive ♥

*

Jessica wyszła z łazienki i wchodząc do pokoju nie ujrzała w nim Łukasza. Ubrała się w jakieś rzeczy, pierwsza lepsza sukienka i zeszła na dół. Tam zobaczyła piękny obrazek : Łukasz leżał na ziemi a na nim leżał Kuba, a Lenka stała nad nimi i się śmiała. Jess zrobiło się cieplej na sercu i odruchowo pomasowała sobie brzuch, myśląc o tym, że Teo będzie świetnym ojcem. Dlaczego ? Miała takie przeczucie, kobieca intuicja.
- Pan ! Pan ! Kjubja ziejć ! - krzyczała Lenka
- Wuja jeśt słapy ! - krzyczał Kuba
- Jess, weź ich bo zaraz nie wytrzymam - mówił przez śmiech Lukasz
- Bo co ? Jesć mi się chce, chcesz coś kochanie ? - śmiała się Jessica
- No oczywiście, ale najpierw ich weź ! Zrobię co tylko będziesz chciała jeśli weźmiesz tą dwójkę - wskazał   na leżące na nim dzieci
- Świetnie, jutro idziemy z dzieciakami na trening do Borussi. Pasuje ?
- Wszystko co tylko chcesz, ale teraz już zabierz te potworki.
- Lenka, Kubuś zostawcie wujka - powiedziała do nich
- Dobzie - powiedzieli oboje i przytulili Jess
- Dziękuję, moja wybawicielko - Łukasz wstał i pocałował Jess
- Fjuu - krzyknęła Lenka
- Ej, mała - powiedział ze śmiechem Teo
- Kochanie, jak oni się tu znaleźli w ogóle ? - spytała dziewczyna
- Usłyszałem pukanie do drzwi i poszedłem otworzyć. Przed drzwiami stała jakaś babka z nimi.  Wprowadziła je do domu dałaich rzeczy i wyszła, nie odezwała sięnawet słowem. Dziwna kobieta - opowiedział wszystko
- Okeej, dzieci kolacje zjecie i idziecie spać. Co chcecie ? Tosty, naleśniki, omlet, sałatkę ? Ja mam ochotę na wszystko - zaśmiała się
- Kotek, rób omlet i tosty - powiedział Łukasz
- Łukasz, tutaj masz butelkę z mlekiem i idź nakarmić Lenkę - podała mu butelkę
- Co ? Ja ? Czemu ? Ja nie umiem ...
- To się naucz, jakie ty masz problemy - przewróciła oczami
Łukasz wziął małą na ręce i zaczął ją karmić. Jessica zrobiła kolację i podała ją Kubusiowi. Chłopiec zjadł wszystko, więc Jess poszła go położyć spać. Zarazpo Kubie usnęła Lenka, dlatego też ją też położyli do łóżeczka. Sami zaś wrócili na dół do kuchni i mieli zamiar zjeść kolację. Karmili się nawzajem, przy czym śmiechu i czułości nie brakowało. Po zjedzeniu kolacji, Teo wziął Jess na ręcę i poszli do sypialni i wiadomo chyba jak to się skończyło .

* Następnego dnia rano
* Łukasz
Obudził mnie krzyk, wystraszyłem się i spojrzałem na Jess, a ona jeszcze słodko spała. W tym samym momencie do pokoju wbiegły potworki. I wskoczyły na łóżko, zaczęły się drzeć i obudziły moją Jess :
- Dzieciaki, uspokójcie się. Jessica musi dużo odpoczywać - skierowałem się do dzieci
- Muszę dużo odpoczywać ? Ach, tak. Trzeba było o tym w nocy myśleć - odpowiedziała Jess
- To był wyjątek - zaśmiałem się
- Wujaaa... Pójdziemy na lody ? - uśmiechnął się Kuba
- Loty, loty - krzyczała Lenka
- Możliwe, ale jak będziecie grzeczni i nie będziecie mnie terroryzować - zaśmiałem się
- Łukasz oni nie znają takich słów - skomentowałą Jess
- Ja znam - krzyknął Kuba - tata mówi, że Lenka to mała terrorystka
- Z tym to się zgodzę - przytaknęła Jess - a teraz idzcie się pobawić, bo muszę się ubrać.
- Dobzie, ale potem jedziemy na trening do wujków ? -spytał Kuba
- Wujków ? Ilu ich tam jest ? - spytałem roześmiany
- Najbardziej to ja lubię wujka Roberta, Łukasza, Kubę, Mario, Marco... - Kuba mógłby wymienić cały skład Borussi
- Fajnie - odpowiedziałem
Dzieci poszły pobawić się na dół, a my z Jess postanowiliśmy się ubrać. Potem moja ukochana postanowiła zrobić śniadanie. Po śniadaniu podążyliśmy na stadion. Jess znała w mieście chyba każdy kąt, bo szła tak pewnie. Kiedy dotarliśmy na stadion Jess zaczęła się witać ze wszystkimi zawodnikami jak z najlepszymi przyjaciółmi a najbardziej z Reusem. Czy byłem zazdrosny ? Oczywiście, że tak. Uznałem, że nie będę jej zbytnio potrzebny, więc się oddaliłem. Wyszedłem ze stadionu i podążyłem do pierwszego lepszego pubu i piłem kieliszek po kieliszku. Nie powiedziałbym, że byłem pijany, może tylko lekko podpity. Mój telefon dzwonił cały czas bez przerwy. Jess, Robert, nieznane numery i tak w kółko. Zobaczyłem, że Jess biegnie po chodniku i jest zdenerwowana, więc wybiegłem za nią :
- Jess ! - krzyknąłem
- Łukasz ? Co Ty tutaj robisz ? Bałam się - wpadła mi w ramiona
- Po co ? Uznałem, że jestem tam zbędny i wyszedłem.
- Zbędny ? Co Ty mówisz...
- Miałaś tego, jak mu tam ? ach, Marco.
- Ty jesteś zazdrosny - zaśmiała się
- I to jak - przyznałem się bez owijania - nie dziw się.
- Przestań. Marco Cię pozdrawia !
- A moja pięść może pozdrowić jego buźkę ? - zapytałem z nadzieją, że Jess nie usłyszy
- Niee, lepiej żeby nie - uśmiechnęła się do mnie i mnie pocałowała - o, jaa. Ale wali - skrzywiła się
- Niemiecka wódka - odparłem
Poszliśmy po dzieci na stadion,na który nie miałem ochoty iść. Zabraliśmy dzieci i poszliśmy do domu się spakować ponieważ wracamy dzisiaj do Poznania ....

_________________________________________________________________________________


W końcu skończyłam, miałąm nadzieję, że jak była majówka zdołam dodać 2 rozdziały ale nie wyszło i dodajędopiero teraz :) Lov.
A jak czytasz to możesz polubić strony ( nie zmuszam ) :
https://www.facebook.com/pilkarzmoimbogiem?ref=hl
https://www.facebook.com/LechPoznanForever?ref=hl

Dzięęęęki :D





1 komentarz: