środa, 15 maja 2013

Coś więcej.

Rozdział 19

Miłość jest wszystkim co mamy, poza nią i sobą nie mamy nic.
Ona motywuje nas do życia i dalszego działania.
Jest czymś nieskazitelnym, ale może ranić.
Łatwo ją pomylić z przyjażnią lub zauoroczeniem.
Ale czy ich miłość jest szczera ?

*
Piękny wtorkowy poranek. Można by pomyśleć dzień jak codzień ale nie dla tej dwójki, no w sumie trójki, nie jednak piątki. Właśnie dziś mieli przyjechać rodzice Łukasza. On sam się tym w szczególności nie przejął, był tak zajęty, ciągle tylko treningi i treningi. Miał bardzo mało czasu by się tym przejmować, miał mało czasu by pobyć trochę ze swoją ukochaną. Praktycznie się nie widywali, rano zamieniali kilka słów i wieczorem gdy kładli się spać. Jessica rozumiała go, ale jednak było jej trochę smutno. Lukasz pocieszał ją, żę jeszcze tylko 3 tygodnie i będzie miał wolne. Co było małym kłamstwem. A co z Ligą Europejską, do której Lech napewno awansuje.
- Łukasz, poświęcisz mi 10 minut ? - spytała zirytowana Jess
- Kotku, nawet cały dzień - uśmiechnął się
- Cały dzień ? Prima Aprilis czy coś się stało ? - spytała ze zdziwieniem
- Wziąłem wolne, ponieważ to nie wypada byś przyjmowała sama moich rodziców - odparł
- Ale twoi rodzice przyjeżdżają dopiero wieczorem, czyli zdążyłbyś wrócić.
- A może mam ochotę spędzić z Tobą cały dzień, ale jeśli nie chcesz to mogę iść na trening - usiadł na kanapie
- Ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że zostaniesz zemną cały dzień. Brakowało mi Ciebie przez ostatni tydzień. Obiecasz mi, żeteraz będziesz poświęcał mi troszkę więcej czasu ?
- Jess, ten tydzieńteż będzie dość ciężki. Wiesz, mecz z Legią. Ale spróbuję, bo Cię kocham. Brakuje mi potworków.
- Ja już miałam ich dosyć, dobrze, że Filip je zabrał . Ej, dawno nie widziałam się z Kubą, Julią czy też Sebastianem. Może ich zaprosimy ? - w tym samym momencie rozbrzmiał dzwonek telefonu Teosia. Odebrał i wyszedł do kuchni, wrócił po 5 minutach z uśmiechniętą miną
- Przyjadą jutro - oznajmił rozweselony - możemy ich zaprosić, ich i nie tylko.
- Fajnie - odparła - ej, widać mi tak bardzo brzuch ? Coś ciasna ta bluzka, jaka ja gruba jestem - żaliła się Jessica
- Tak, jesteś gruba jak beka - zaśmiał się Łukasz
- Kurwa, wypierdalaj. Dzięki, że mi pomagasz - dziewczyna wybuchnęła płaczem
- Humorki to Ty masz, wiesz że tak nie myślę.
- To po co to mówisz. Zrozum, ja cię teraz potrzebuję bardziej niż kiedykolwiek. A ty, co ? Żartujesz sobie ze mnie.
Teo zamurowało, nie wiedział co powiedzieć, niezręczną ciszę przerwał dzwonek do drzwi. Łukasz poszedł otworzyć a Jess siedziała obrażona na kanapie. Po 2 minutach Teo wrócił z bukietem pięknych czerwonych róż :
- Dla Ciebie od którejś z fanek ? - spytała Jess
- Dla Ciebie od jakiegoś wielbiciela - dał dziewczynie kwiaty i udał obojętność
- Nie jesteś ciekawy ?
- Może i jestem ale to twoje.
- Chodź przeczytam Ci : ' You never really stop loving someone. You just leran to try to live without them ' i podpisane M.
- Czyżby Marco ? Jess czy między wami coś jest ? Powiedz mi, bo ja jestem wściekły ale Cię kocham i się boję.
- Nie ma nic oprócz Echte Gelbe Liebe i przyjażni. Liczysz się tylko Ty i nasze dziecko. A nawet pozwolę Ci z nim porozmawiać. Oni grają z wami sparing, prawda ?
- Taaaak, za 2 dni. Ale będziesz przy tej rozmowie, bo ja mogę czasami nie wytrzymać.
- Okej,chodź zjemy coś ....


_________________________________________________________________________________

Krótki, ale nie mam zbytnio czasu .
Lech wykupił Lovrencsicsa i dostał 100 tysięcy zł. kary XD
Polonia nie dostała licencji i Wszołek rozwiązuje z nimi kontrakt i może trafić do KKS - u.
Górnik i Śląsk nie dostały licencji na grę w Pucharach Europejskich .
Barca przyjeżdża do Gdańska na mecz z Wisłą 20 lipca ;) Lov.


niedziela, 5 maja 2013

Masz coś w sobie, co ciągnie do Ciebie dzieci :p

Rozdział 18

*

When everything's wrong
You make it right
I feel so high
I come alive ♥

*

Jessica wyszła z łazienki i wchodząc do pokoju nie ujrzała w nim Łukasza. Ubrała się w jakieś rzeczy, pierwsza lepsza sukienka i zeszła na dół. Tam zobaczyła piękny obrazek : Łukasz leżał na ziemi a na nim leżał Kuba, a Lenka stała nad nimi i się śmiała. Jess zrobiło się cieplej na sercu i odruchowo pomasowała sobie brzuch, myśląc o tym, że Teo będzie świetnym ojcem. Dlaczego ? Miała takie przeczucie, kobieca intuicja.
- Pan ! Pan ! Kjubja ziejć ! - krzyczała Lenka
- Wuja jeśt słapy ! - krzyczał Kuba
- Jess, weź ich bo zaraz nie wytrzymam - mówił przez śmiech Lukasz
- Bo co ? Jesć mi się chce, chcesz coś kochanie ? - śmiała się Jessica
- No oczywiście, ale najpierw ich weź ! Zrobię co tylko będziesz chciała jeśli weźmiesz tą dwójkę - wskazał   na leżące na nim dzieci
- Świetnie, jutro idziemy z dzieciakami na trening do Borussi. Pasuje ?
- Wszystko co tylko chcesz, ale teraz już zabierz te potworki.
- Lenka, Kubuś zostawcie wujka - powiedziała do nich
- Dobzie - powiedzieli oboje i przytulili Jess
- Dziękuję, moja wybawicielko - Łukasz wstał i pocałował Jess
- Fjuu - krzyknęła Lenka
- Ej, mała - powiedział ze śmiechem Teo
- Kochanie, jak oni się tu znaleźli w ogóle ? - spytała dziewczyna
- Usłyszałem pukanie do drzwi i poszedłem otworzyć. Przed drzwiami stała jakaś babka z nimi.  Wprowadziła je do domu dałaich rzeczy i wyszła, nie odezwała sięnawet słowem. Dziwna kobieta - opowiedział wszystko
- Okeej, dzieci kolacje zjecie i idziecie spać. Co chcecie ? Tosty, naleśniki, omlet, sałatkę ? Ja mam ochotę na wszystko - zaśmiała się
- Kotek, rób omlet i tosty - powiedział Łukasz
- Łukasz, tutaj masz butelkę z mlekiem i idź nakarmić Lenkę - podała mu butelkę
- Co ? Ja ? Czemu ? Ja nie umiem ...
- To się naucz, jakie ty masz problemy - przewróciła oczami
Łukasz wziął małą na ręce i zaczął ją karmić. Jessica zrobiła kolację i podała ją Kubusiowi. Chłopiec zjadł wszystko, więc Jess poszła go położyć spać. Zarazpo Kubie usnęła Lenka, dlatego też ją też położyli do łóżeczka. Sami zaś wrócili na dół do kuchni i mieli zamiar zjeść kolację. Karmili się nawzajem, przy czym śmiechu i czułości nie brakowało. Po zjedzeniu kolacji, Teo wziął Jess na ręcę i poszli do sypialni i wiadomo chyba jak to się skończyło .

* Następnego dnia rano
* Łukasz
Obudził mnie krzyk, wystraszyłem się i spojrzałem na Jess, a ona jeszcze słodko spała. W tym samym momencie do pokoju wbiegły potworki. I wskoczyły na łóżko, zaczęły się drzeć i obudziły moją Jess :
- Dzieciaki, uspokójcie się. Jessica musi dużo odpoczywać - skierowałem się do dzieci
- Muszę dużo odpoczywać ? Ach, tak. Trzeba było o tym w nocy myśleć - odpowiedziała Jess
- To był wyjątek - zaśmiałem się
- Wujaaa... Pójdziemy na lody ? - uśmiechnął się Kuba
- Loty, loty - krzyczała Lenka
- Możliwe, ale jak będziecie grzeczni i nie będziecie mnie terroryzować - zaśmiałem się
- Łukasz oni nie znają takich słów - skomentowałą Jess
- Ja znam - krzyknął Kuba - tata mówi, że Lenka to mała terrorystka
- Z tym to się zgodzę - przytaknęła Jess - a teraz idzcie się pobawić, bo muszę się ubrać.
- Dobzie, ale potem jedziemy na trening do wujków ? -spytał Kuba
- Wujków ? Ilu ich tam jest ? - spytałem roześmiany
- Najbardziej to ja lubię wujka Roberta, Łukasza, Kubę, Mario, Marco... - Kuba mógłby wymienić cały skład Borussi
- Fajnie - odpowiedziałem
Dzieci poszły pobawić się na dół, a my z Jess postanowiliśmy się ubrać. Potem moja ukochana postanowiła zrobić śniadanie. Po śniadaniu podążyliśmy na stadion. Jess znała w mieście chyba każdy kąt, bo szła tak pewnie. Kiedy dotarliśmy na stadion Jess zaczęła się witać ze wszystkimi zawodnikami jak z najlepszymi przyjaciółmi a najbardziej z Reusem. Czy byłem zazdrosny ? Oczywiście, że tak. Uznałem, że nie będę jej zbytnio potrzebny, więc się oddaliłem. Wyszedłem ze stadionu i podążyłem do pierwszego lepszego pubu i piłem kieliszek po kieliszku. Nie powiedziałbym, że byłem pijany, może tylko lekko podpity. Mój telefon dzwonił cały czas bez przerwy. Jess, Robert, nieznane numery i tak w kółko. Zobaczyłem, że Jess biegnie po chodniku i jest zdenerwowana, więc wybiegłem za nią :
- Jess ! - krzyknąłem
- Łukasz ? Co Ty tutaj robisz ? Bałam się - wpadła mi w ramiona
- Po co ? Uznałem, że jestem tam zbędny i wyszedłem.
- Zbędny ? Co Ty mówisz...
- Miałaś tego, jak mu tam ? ach, Marco.
- Ty jesteś zazdrosny - zaśmiała się
- I to jak - przyznałem się bez owijania - nie dziw się.
- Przestań. Marco Cię pozdrawia !
- A moja pięść może pozdrowić jego buźkę ? - zapytałem z nadzieją, że Jess nie usłyszy
- Niee, lepiej żeby nie - uśmiechnęła się do mnie i mnie pocałowała - o, jaa. Ale wali - skrzywiła się
- Niemiecka wódka - odparłem
Poszliśmy po dzieci na stadion,na który nie miałem ochoty iść. Zabraliśmy dzieci i poszliśmy do domu się spakować ponieważ wracamy dzisiaj do Poznania ....

_________________________________________________________________________________


W końcu skończyłam, miałąm nadzieję, że jak była majówka zdołam dodać 2 rozdziały ale nie wyszło i dodajędopiero teraz :) Lov.
A jak czytasz to możesz polubić strony ( nie zmuszam ) :
https://www.facebook.com/pilkarzmoimbogiem?ref=hl
https://www.facebook.com/LechPoznanForever?ref=hl

Dzięęęęki :D